Adwokat polskich spraw w Niemczech: „Ważne jest cierpienie, a nie ideologia…”

Polityka, Adwokat polskich spraw Niemczech „Ważne cierpienie ideologia…” - zdjęcie, fotografia

Z mec. STEFANEM HAMBURĄ, kandydatem Bezpartyjnych i Samorządowców do Sejmu z Warszawy rozmawia Łukasz Perzyna

- Niemal w przeddzień 80 rocznicy wybuchu wojny złożył Pan w imieniu swojej klientki, więźniarki Oświęcimia, pozew do polskiego sądu przeciw państwu niemieckiemu. To nie jest zwyczajna sprawa, ale nie tylko kontekst 1 września ją określa? 

- Pozew o zadośćuczynienie w wysokości 6 mln. zł oraz o 5 tys. zł miesięcznej renty złożyłem wraz z mecenasem Jerzym Krzekotowskim do Sądu Okręgowego w Warszawie w imieniu Barbary Gautier z domu Wojnarowska, która trafiła do obozu Auschwitz jako trzy i półletnie dziecko w czasie Powstania Warszawskiego. Przeżyła zapewne dzięki temu, że obozowe pielęgniarki znały jej matkę, aktorkę Irenę Wojnarowską. Ale stała się ofiarą zbrodniczych eksperymentów medycznych, które na zawsze pogorszyły jej zdrowie.

- Skąd wzięły się kwoty, które znalazły się w pozwie?

- Wiadomo, jak trudno oszacować cierpienie, zwłaszcza dziecka. Ale prawnik zmuszony jest to robić, na tym polega jego rola i pomoc, jakiej udziela potrzebującym jej ludziom. Kwota renty miesięcznej nie wydaje się chyba wygórowana. Chodzi o opiekę i poratowanie zdrowia osoby, która w obozie jako dziecko padła ofiarą zbrodniczych eksperymentów medycznych, w których specjalizował się osławiony dr Joseph Mengele. Została specjalnie zarażona wirusami zapalenia płuc i oskrzeli, przeszła te choroby w surowych obozowych warunkach.  Jeśli zaś komuś wysoka wydaje się kwota zadośćuczynienia – nich ją przeliczy na czas cierpienia paroletniego dziecka w obozie. Pani Barbara trafiła do Oświęcimia 12 sierpnia 1944 r, obóz wyzwolono w styczniu 1945 r. jeden milion złotych za każdy miesiąc strasznych doświadczeń paroletniego dziecka w obozie oświęcimskim to chyba nie jest dużo.

- Mała Barbara nie chciała wziąć jabłka od dr Mengele.

- Mengele ją wtedy pobił, a warunki jej pobytu jeszcze się pogorszyły. Suma, o której rozmawiamy – jest symboliczna i konkretna. Symboliczny jest ten przelicznik miliona złotych za każdy miesiąc pobytu w Auschwitz. Ale z drugiej strony potrzebna jest suma jak najbardziej konkretna, skoro pani Barbara całe życie zmagała się ze skutkami uwięzienia i przeprowadzanych na niej zbrodniczych eksperymentów pseudomedycznych. Kłopoty z płucami towarzyszą jej już na zawsze.

- Dlaczego Państwo teraz ten pozew złożyliście, a wcześniej z podobnymi wnioskami nie występowali inni?

- Pani Gautier jest jedną z osób z wymierającego pokolenia, które za chwilę zostawi nas samych. Niezwykłe są losy tej generacji, która doświadczyła bestialskich działań funkcjonariuszy III Rzeszy Niemieckiej. We wrześniu ub. r. złożyliśmy pozew w imieniu Adama Kowalewskiego, syna więźnia obozu hitlerowskiego. Nie tylko jest spadkobiercą, ale za sprawą dokonywanych na ojcu pseudomedycznych eksperymentów zmaga się z porażeniem mózgowym. Druga już generacja tym żyje… Bezmiar wyrządzonych krzywd pozostaje tak ogromny, że uważam, iż Polacy nie powinni się obawiać dochodzenia swoich praw. Polska nie powinna się tego bać..

- Pięknie to brzmi. Ale w praktyce…

- …Im więcej takich pozwów trafi do polskich sądów, tym bardziej konkretna stanie się świadomość tych spraw, jaka cechuje światową opinię publiczną. Przy okazji 80 rocznicy agresji na Polskę prezydent Frank-Walter Steinmeier przyznał, że Niemcy niewiele wiedzą o popełnionych przez ich rodaków zbrodniach. To jednak w obowiązkach państwa niemieckiego leży kwestia, żeby się o nich dowiedzieli. Prezydent Niemiec pięknie mówił, że w 80 lat po rozpoczęciu działań wojennych staje przed Polakami boso. Jak Otton III, który w pokutnym stroju pielgrzymował do grobu świętego Wojciecha, męczennika. Tyle, że cesarz był wizjonerem, przywódcą chrześcijańskiego świata, który znalazł dla swoich koncepcji godnego partnera w polskim księciu Bolesławie Chrobrym. Trudno prezydenta z nim poważnie porównać. Gdyby ukląkł przed którąś z ofiar, na przykład przed Panią Barbarą Gautier, która była na Placu Piłsudskiego w czasie uroczystości – uznałbym, że tak zobowiązujące porównanie ma rację bytu. Ale przecież tego nie zrobił.

- Ale wiele od nas zależy, od polskich prawodawców?

- Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, to przecież jedna z przyczyn, dla których kandyduję do Sejmu z Warszawy. Nie spieszy się z wykładnią polski Trybunał Konstytucyjny, do którego jeszcze w październiku 2017 r. grupa stu posłów zwróciła się z wnioskiem, czy można pozwać państwo niemieckie przed polski sąd w sprawie takiej, jak mojej klientki.

- Ale jednak Pan Mecenas nie czeka biernie, tylko działa?

-  Oczywiście, że nie czekam. Część mojego uzasadnienia wywodzę z faktu, że polskie ustawodawstwo pozwala takie sprawy zwolnić z opłat sądowych. Skoro się na to godzi  – oznacza to tym samym, że immunitet jurysdykcyjny niemieckiego państwa nie obowiązuje. We Włoszech za sprawą orzeczenia tamtejszego Trybunału Konstytucyjnego nie ma już wątpliwości, że obywatele mogą  przed włoskimi sądami  dochodzić swoich roszczeń wobec państwa niemieckiego. Jednak powtarzam swoją wykładnię, co do której jestem przekonany: skoro polski ustawodawca zwalnia z kosztów sadowych takie sprawy, to de facto się na to zgadza, że w nich nie może być immunitetu jurysdykcyjnego. Przypomnę rzecz oczywistą, że Włochy aż do 1943 r. pozostawały sojusznikiem Niemiec, a zbrodnie tam hitlerowcy popełniali głównie w ostatnim okresie wojny. Za to Polska stała się pierwszą ofiarą zbrojnej agresji.            

- Ale to nie racje ideologiczne Panem Mecenasem powodują?

- Nie ideologia się tu liczy, lecz ludzkie cierpienie. Mamy osobę, która znajduje się w podeszłym wieku i – z powodu pobytu w obozie i nieludzkich eksperymentów – w złym stanie zdrowia fizycznego, ale równocześnie w pełni zdolności intelektualnych. Niemcy powinny takiej osobie wypłacać comiesięczny dodatek pielęgnacyjny, co wynika z przyjętej przez państwo niemieckie doktryny następstwa prawnego III Rzeszy przez RFN. Ale również z odpowiedzialności moralnej, o której jeszcze przed 80 rocznicą wybuchu wojny wspominał szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas.

- Minister spraw zagranicznych Niemiec Maas jeszcze wyraźniej to zaznaczył: powiedział przecież, że to Auschwitz, świadomość tego, co tam się stało, skłoniły go do zajęcia się polityką?

- Czas więc na weryfikację prawdziwości tych oświadczeń. Czy to nie są tylko piękne słowa.

-  A jeśli – jak potocznie się mówi – po dobroci się nie da?  

- Co do możliwości zaspokojenia takich roszczeń – przypomnę, że mamy w Warszawie Niemiecki Instytut Historyczny, który jest własnością niemieckiego fiskusa, być może wart nawet około 20 mln zł. Osoby pozywające mogłyby z niego zaspokoić swoje roszczenia. Można zająć taki instytut, gdyby pojawiło się prawomocne orzeczenie polskiego sądu o zabezpieczeniu majątku.

- Bojowo to brzmi?

-  Powtórzę jednak raz jeszcze, że nie wypowiadam żadnej wojny ideologicznej. Chodzi o konkretne osoby, które mają rację, więc trzeba im pomóc. Jestem przekonany, że sądy zdecydują się tę rację moim klientom przyznać. Nie są potrzebne żadne nadzwyczajne rozstrzygnięcia. Takie pozwy powinny być składane w całej Polsce, żeby krajowa opinia publiczna, a w ślad za nią również międzynarodowa zainteresowała się kwestią zadośćuczynienia za doznane podczas wojny cierpienia.  

Fot. Facebook

Czytaj też:

https://mws.org.pl/artykul/stefan-hambura-kandydat/737422

https://mws.org.pl/artykul/mecenas-stefan-hambura/738133

Reklama

Adwokat polskich spraw w Niemczech: „Ważne jest cierpienie, a nie ideologia…” komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Analizy statystyczne

Wykonujemy analizy statystyczne do badań z różnych dziedzin nauki. Najczęściej poruszamy się w takich obszarach jak: medycyna, psychologia,..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wio.waw.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG MEDIA SP z o o z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"