Andrzej Halicki: Zwykli obywatele nie mogą płacić za błędy polityków

Polityka, Andrzej Halicki Zwykli obywatele mogą płacić błędy polityków - zdjęcie, fotografia

Z Andrzejem Halickim, kandydatem do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Europejskiej rozmawia Łukasz Perzyna

- Czy kadencja Parlamentu Europejskiego, który wybierzemy 26 maja, będzie ważniejsza niż dotychczasowe?

- Stajemy w obliczu problemów, z którymi dotąd nie mieliśmy do czynienia. Pierwszy z nich to Brexit. Najpoważniejszy od lat polityczny kryzys dotyka kraju ważnego dla Zjednoczonej Europy i Polski. Ciągle mam nadzieję, że również z powodu indolencji polityków, którzy do niego parli, ale przede wszystkim za sprawą postaw społeczeństwa brytyjskiego – wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie zostanie zrealizowane. Rządzący również wyciągają wnioski ze zmieniającego się nastawienia społecznego. Dlatego jestem pewien, że ten, kto podejmie i przeforsuje decyzję o zawieszeniu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i powtórnym referendum, które może cały proces odwrócić - zyska w przyszłości wielkie społeczne poparcie. Nie wiem, czy potrafi to przeprowadzić premier Teresa May czy raczej inny brytyjski polityk. Ale dostrzegam tu historyczną szansę proreformatorskiej koalicji. Kto to zrobi – zyska. Bo dziś pesymiści stanowią mniejszość w społeczeństwie brytyjskim. Mocno rysuje się spór angielsko-szkocki, bo Szkoci nigdy nie chcieli opuszczenia UE. Wszystko to jawi się jako trudne do przejścia, ale kto podejmie wyzwanie i powstrzyma złe procesy, ten wygra.

- Co zamierza Pan, jako przyszły deputowany do Parlamentu Europejskiego zrobić dla Polaków z Wielkiej Brytanii, żeby nie ponieśli kosztów Brexitu? Gdy nastąpi – okażą się pierwszymi poszkodowanymi. Żadnych złudzeń: minister spraw wewnętrznych Zjednoczonego Królestwa Sajid Javid jest synem pakistańskich imigrantów i musi się liczyć z wyborcami, pochodzącymi z dawnych kolonii, którzy do tej pory obarczali przyjezdnych pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej winą za pogarszanie się własnego statusu. A na Polaków z Anglii w kraju nie czekają miejsca pracy, bo PiS ich nie stworzył. Co Pan zrobi dla nich?

- Oczywiste, że trzeba im pomóc, żeby nie ponosili kosztów cudzych decyzji, na które nie mieli wpływu. Za błędy polityków nie mogą płacić zwykli obywatele. Musi to zagwarantować osobne rządowe porozumienie polsko-brytyjskie, bilateralne, co do niezbędnych osłon socjalnych i świadczeń dla Polaków w ramach Wspólnoty. Trzeba pamiętać, że Wielka Brytania była pierwszym krajem Unii, który otworzył się na polskich pracowników i przyjął ich największą grupę. Otworzył dla nich systemy oświatowe i pomocowe.

- Powstał rodzaj umowy społecznej, której nie wolno wypowiadać z dnia na dzień, zwłaszcza, że Brytyjczycy mnóstwo na pracy Polaków zyskali?

- Polscy pracownicy stanowią największą zbiorowość, jaka przybyła na Wyspy Brytyjskie po rozszerzeniu. Przyjeżdżali z rodzinami, często tam rodziny zakładali. Twardy Brexit byłby dla nich najgorszym rozwiązaniem. Pozostająca w Wielkiej Brytanii ogromna, 1,5-milionowa polska społeczność musi mieć zapewnioną ochronę. Wiele zależy od dwustronnych porozumień, ale w Parlamencie Europejskim zamierzam dbać o to, żeby łagodzić skutki ewentualnego Brexitu dla Polaków w Wielkiej Brytanii. Wszystkich: pracowników, tych którzy dołączyli tam do rodzin i tych, którzy pojechali się uczyć, studiować. Trzeba forsować normy przejściowe, które ich ochronią.

- W procesie powrotu Polski do Europy widać ciągłość. Dla mnie symbolizuje ją Jerzy Buzek. Jako premier, kiedy jeszcze do UE nie należeliśmy, przeprowadził reformę samorządową, która stworzyła nowe województwa i inne jednostki administracyjne w taki sposób, żeby najdogodniej pozyskiwać przyszłe fundusze europejskie. Już jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego ten sam Buzek dbał o uzyskanie przez Polskę rekordowych środków z funduszy rozwojowych i pomocowych Unii Europejskiej. Jak tę ciągłość podtrzymać?

- Oczywiście Jerzy Buzek dał się poznać jako ważna postać dla procesu integracji Polski z UE, do jego zasług oprócz tych przez pana wymienionych dodałbym wysiłki na rzecz bezpieczeństwa energetycznego, wspólnej polityki energetycznej, gazowej. Solidarność energetyczna stała się regułą, wpisaną do katalogu zasad Wspólnoty i częścią jej strategii. Trzeba dalej podążać tą drogą. Jeśli chodzi o wspomaganie przez Unię samorządów i władzy lokalnej to najchętniej widzę takie rozwiązanie, że pod nadzorem Komitetu Regionów samorządy lokalne i regionalne powinny bezpośrednio dysponować znaczną częścią środków europejskich. Oczywiście musi się na to zgodzić Komisja Europejska i Parlament Europejski, który takie rozwiązanie zaakceptuje.

- Jerzy Buzek mówił kiedyś: idziemy po władzę po to, żeby ją oddać ludziom, to jak rozumiem rozwiązanie w tym duchu.

- Nie ma żadnych wątpliwości, że Jerzy Buzek był dobrym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Cieszy się wysokim prestiżem.

- A kto zostanie następcą obecnego przewodniczącego europarlamentu Antonia Tajaniego?

- Zwykle mamy równowagę i zasadę rotacji, odnoszą się one do Europejskiej Partii Ludowej i socjaldemokratów. Wiele zależy od tego, kto będzie szefem Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego wybierany jest w taki sposób, że stanowi to część szerszego porozumienia. Po majowych wyborach może się okazać, że proeuropejski alians może być szerszy. Dołączą do niego liberałowie albo Zieloni.

- Jeśli będzie trzeba, to jedni i drudzy?

- Jedni ani drudzy nie sprzyjają bowiem destrukcyjnym pomysłom, które w wielu krajach dochodzą do głosu ze strony ugrupowań nacjonalistycznych. Z perspektywy fałszywie rozumianych krajowych interesów formacje te gotowe są do podawania prostych recept, które jednak się nie sprawdzają, bo są oparte o pewien obraz wyimaginowanego wroga. Proeuropejski sojusz musi sprostać tym wyzwaniom, znajdować rozwiązania konkretne, a nie wymyślone, zmierzające do sprawnego funkcjonowania Unii. Kandydatem EPP na szefa Komisji Europejskiej jest Manfred Weber z Niemiec. Dlatego przyszłego przewodniczącego europarlamentu należy szukać w drugim obozie i wśród kandydatów z innego regionu.

- …czyli będzie nim socjaldemokrata, ale na pewno nie Niemiec.

- Na nazwiska jednak za wcześnie.

- Jak zaradzić niskiej frekwencji w wyborach do Parlamentu Europejskiego, która w żadnym z trzech dotychczasowych głosowań w Polsce nie przekroczyła 25 proc?

- To największe wyzwanie dla nas wszystkich. Niektórym się wydaje, że Parlament Europejski jest daleko, a jego decyzje nie dotyczą naszych spraw. Naprawdę jest zupełnie inaczej. Parlament Europejski może w sposób ogólny decydować o kierunkach działań poszczególnych rządów krajów członkowskich UE. Dobrym przykładem wydaje się tu uchwalona dwa miesiące temu „dyrektywa plastikowa”. Jej wydanie spowodowało szybszy wzrost świadomości ekologicznej, niż całe lata działań Ministerstwa Środowiska. Przełożenie dyrektywy na prawo krajowe trwa dwa lata, w tym zawiera się czas na debatę w Sejmie i stworzenie regulacji lokalnych. To wyzwanie dla następnej kadencji. Ale już teraz tematem licznych rozmów staje się potrzeba wyeliminowania sztućców i talerzy z plastiku z barów szybkiej obsługi. Wiele miast już działania w walce z plastikiem podjęło, przykładem Wałbrzych, nie ukrywam, że podobne chciałbym widzieć w Warszawie. To tylko jeden z przykładów jak Parlament Europejski może wpłynąć szybko i sprawnie na to, co robimy w danym kraju czy mieście, chociaż bezpośrednio sam nie wprowadza szczegółowych regulacji. Jeśli ktoś ma wątpliwości, co do ważności wyborów do Parlamentu Europejskiego, czy naszego członkostwa w Unii – wystarczy się zastanowić, gdzie znajdowalibyśmy się w obliczu narastających zagrożeń, takich jak sytuacja na wschód od nas w Europie i łamanie porządku demokratycznego i prawnego, w tym Konstytucji, przez rządzących w kraju, gdybyśmy nie pozostawali członkiem Unii Europejskiej i NATO. Pewnie tam, gdzie Białoruś albo Ukraina… Drogą do zwrócenia ze ścieżki wyprowadzania Polski ze Wspólnoty i do przywrócenia jej siły w Europie jest wyłonienie skutecznej reprezentacji w Parlamencie Europejskim, delegowanie jej przez liczniejszą grupę wyborców, żeby miała mocniejszy mandat. Również dlatego warto zagłosować w tych wyborach.

Andrzej Halicki: Zwykli obywatele nie mogą płacić za błędy polityków komentarze opinie

  • gość 2019-05-06 12:37:12

    Anglicy chyba zmądrzeli i wiedzą że jednak wyjście z Unii Europejskiej się im nie opłaca.

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Kampania wyborcza w

Bierzesz udział w wyborach parlamentarnych 2019 roku? Startujesz do Sejmu lub Senatu RP? To dobrze, że trafiłeś na nasze ogłoszenie. Zresztą to, że..


Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wio.waw.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG MEDIA SP z o o z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"