2°C zamglenie

Król wcale nie musi być nagi...

Polityka, Król wcale - zdjęcie, fotografia

Rozmowa z Dariuszem Kacprzakiem zastępcą burmistrza dzielnicy Białołęka

 Sytuacja na scenie politycznej samorządu warszawskiego ...?

Coraz bardziej pokazuje, że możemy mieć do czynienia z sytuacją gdzie to mieszkańcy głosujący na działaczy samorządowych mogą przechylić szale zwycięstwa w wyborach do Rady Warszawy i na Prezydenta Stolicy. Stąd też partie polityczne muszą popatrzeć na „lokalesów“ z dużą uwagą i dobrze ocenić naszą siłę.

Warto podkreślić, że my samorządowcy reprezentujemy mieszkańców prawie w każdej radzie dzielnicy, mamy przedstawicieli w wielu zarządach dzielnic, a co najważniejsze mamy duże i sprawne struktury oraz ogrom pomysłów, które wprowadzone w życie mogłyby ułatwiać i uprzyjemniać życie mieszkańcom Warszawy.

W czym jest więc problem?

Brak reprezentacji w Radzie Warszawy oraz Zarządzie Miasta - w obecnym kształcie ustrojowym kluczową rolę w zarządzaniu miastem odgrywa Prezydent i Rada Miasta. Wszyscy to wiemy ale mało robimy by stan ten zmienić. Nie mamy marzeń sięgających dalej niż bycie radnym dzielnicy. Nie chcemy oddać kawałka tortu by sam tort był większy. Udajemy, że chcemy współpracować a tak naprawdę patrzymy jak zyskać przewagę wobec koleżanek i kolegów samorządowców działających na naszym terenie. Wciskamy kit, że mamy realny wpływ na to co się dzieje w dzielnicy i mieście. Nie, nie mamy.

Nie lubimy ryzykować by sięgnąć po więcej?

Oczywiście, że jest grupa samorządowców, która lubi ryzykować i stara się pociągnąć za sobą środowiska chętne do dokonania zmiany. Dla przykładu przypomnę, że w ostatnich wyborach Warszawska Wspólnota Samorządowa ryzykowała organizacyjnie oraz finansowo i w wyborach do Rady Warszawy uzyskała dobry wynik (6,8%), przekraczając próg wyborczy i biorąc udział w podziale mandatów. Inicjatywna Mieszkańców Warszawy również pokazała się z dobrej strony. Gdyby jednak te dwa ugrupowania samorządowe poszły razem do wyborów to można przypuszczać, że dziś mielibyśmy 2-3 radnych w 60 osobowej Radzie.

Trzy lata temu jednak nie byliśmy gotowi na sojusz. Dziś jest zupełnie inaczej. Siedzimy razem przy stole i ustalamy strategię na wybory. Ustalimy też program zmiany dla Warszawy. Pomagamy sobie i współdziałamy. Dołączają do nas kolejne środowiska samorządowe. Powoli widać, że powstaje blok samorządowy.

Czy sukces samorządowców w wyborach da lepszą perspektywę Warszawiakom?

Zdecydowanie tak! Samorządowcy potrafią być wentylem bezpieczeństwa dla partii politycznych ale też odbezpieczonym granatem. Potrafimy chłodzić zapędy partii w nieracjonalnym działaniu ale też i wymuszać działanie, które z perspektywy lokalnej uznajemy za słuszne.

Wiem, że partie polityczne postrzegają nas jako trudnych partnerów. Mamy jednak sporo zalet: jesteśmy związani z terenem – jak mało kto wiemy, że zależymy od naszych wyborców i mamy działać na ich rzecz, jesteśmy kreatywni, mamy czas by spotykać się z mieszkańcami, brać udział w konsultacjach, nie podchodzimy politycznie do spraw a działamy projektowo. Możemy być jak tlen ;)

Czemu król nie musi być nagi?

Samorządowcy mają siłę i potencjał, który obecnie jest niewykorzystywany. Wiemy, że stać nas na więcej. Wiemy, że możemy wywierać jeszcze większy wpływ na zarządzanie Miastem. Możemy jeszcze lepiej służyć mieszkańcom Warszawy. Musimy jednak wszyscy zrozumieć, że trzeba usiąść do stołu i porozmawiać o priorytetach dla Miasta na kolejne cztery lata. Wokół programu musimy zbudować charyzmatyczną grupę liderów samorządowych, która zarazi pomysłami i sposobem działania nie tylko najbliższe sobie otoczenie. Przecież nie jest tak, że tylko partie mają panaceum na kreowanie programów i liderów. Popatrzmy do przodu, w lewo, w prawo i do tyłu – jestem przekonany, że zobaczymy przynajmniej kilka osób, które warto zaangażować w działalność samorządową. Popatrzmy raz jeszcze ... na pewno są tam liderzy, którzy wezmą na swoje barki ciężar mądrego przewodzenia ... ale nie patrzmy tylko na swoich „kumpli“ - patrzmy dalej niż na czubek własnego nosa .... okaże się, że król nie jest nagi ...

Pamiętajmy, że w grupie siła i namawiam do tego by się konsolidować. Dwa lata mojej pracy (zapewne i innych samorządowców również) przyniosły pewne efekty – dziś WWS i IMW współdziałają a nie rywalizują. Uważam, że to duży sukces. Niech to będzie przykładem dobrej praktyki i pokazaniem szansy na najbliższą przyszłość – dobrą przyszłość dla Warszawiaków i samorządowców.

 

 

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl