Polityka, Powyborcze podsumowanie Obywatele zawstydzili polityków - zdjęcie, fotografia

Masowy udział w eurowyborach nie oznacza jeszcze przebudzenia obywatelskiego, ale może je zapowiadać, na jesień. Jeśli tylko nastąpi, wiele zmieni w skostniałej polityce. Nawet jeśli niedzielny wynik tego nie wróży, skoro główne formacje potwierdziły swoją dominującą rolę, a jedynym ewenementem okazała się Wiosna.

W niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego zagłosowało 45,68 proc uprawnionych. Najwyższą frekwencję odnotowaliśmy na Mazowszu, zwłaszcza w Warszawie, gdzie do urn udało się 60 proc obywateli. To zasługa wszystkich, którzy jak czyni to od lat Mazowiecka Wspólnota Samorządowa – najpierw zachęcali bezstronnie do samego udziału w głosowaniu, potem dopiero wskazywali preferowanych kandydatów. Dla mnie znaczące pozostaje też, że dwaj politycy przeciwnych obozów, którzy w wywiadach, jakie przeprowadzałem z nimi dla wio.waw.pl namawiali do pójścia na wybory: Andrzej Halicki i Ryszard Czarnecki – zyskali uznanie warszawskiego elektoratu, dzięki czemu pojadą do Brukseli i Strasburga. To nie przypadek.      

Masowy udział w głosowaniu zaskakuje tym bardziej, że w poprzedzającej je kampanii politycy nie pokazali nic nadzwyczajnego. Wiele mówiono o Europie, ale jeszcze więcej o krajowych podziałach i resentymentach. Część najchętniej podejmowanych tematów – od pedofilii po korupcję – nie miało bezpośredniego związku z misją w europarlamencie, o której powierzenie zabiegali kandydaci, mogło za to odstręczać od głosowania. Politycy jednak insynuacjami ani inwektywami nie zniechęcili wyborców. Obywatel okazał się mądrzejszy, niż wynikało to z symulacji, przeprowadzanych w partyjnych sztabach.   

Obawialiśmy się o frekwencję, bo też dotychczas nie mieliśmy się czym poszczycić. W pierwszych, niosących za sobą urok nowości wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. zagłosowało 20.97 proc uprawnionych. W kolejnych w 2009 r. – 24,43 proc. A w 2014 r. z 23,83 proc obywateli przy urnach byliśmy lepsi tylko od dwóch europejskich państw: Słowacji i Czech, gdzie frekwencja nie przekroczyła kilkunastu procent. W tym roku zagłosowało procentowo więcej Polaków niż Holendrów. Nie mamy się czego wstydzić.    

Po niespodziance frekwencyjnej może nastąpić kolejna. Obie główne formacje – zwycięski PiS i Koalicja Europejska zagospodarowały już, co tylko mogły. Ich duopol osiągnął – rzec można – stan doskonałego nasycenia. Do KE nie przystąpią żadni nowi sygnatariusze, bo Grzegorz Schetyna skaptował wszystkie liczące się siły opozycji, Biedroń reprezentuje raczej „postpolitykę” niż ugrupowanie typu tradycyjnego. PiS może przedstawiać się jako Zjednoczona Prawica, ale naprawdę przyłączać już nie ma kogo – bo zostają wyłącznie kanapy. Znużeni utrwaloną przewagą zwalczających się zaciekle obu formacji wyborcy mogą więc zgotować klasie politycznej następną niespodziankę.  Pod warunkiem, że znajdą się środowiska, które przedstawią ofertę przewyższającą dotychczasowe nie liczbą wydawanych z budżetu miliardów, lecz jakością. I obecnością całościowego pomysłu na naprawę polskiej sfery publicznej, włącznie ze spółkami skarbu państwa , służbami i mediami rządowymi Jednym z kręgów, z których może wyjść taki impuls są niewątpliwie samorządowcy, wolni od większości przywar władzy centralnej dobrzy gospodarze swoich Małych Ojczyzn. Sondaże od dawna wykazują, że cieszą się ocenami nawet trzykrotnie lepszymi niż parlamentarni politycy. Wciąż nie mają też swojej reprezentacji przedsiębiorcy, nękani przez biurokrację i ponoszący koszty rozbuchanego rządowego socjalu, który potocznie nazywać się zwykło kiełbasą wyborczą. Jeśli się skrzykną i odnajdą – jesień może nas zaskoczyć. Przy wysokiej frekwencji, do której przyczynią się decyzje tych, co w poprzednich głosowaniach pozostawali w domach – nowa jakość może stać się faktem a wypromowanie świeżej politycznej marki okaże się nietrudne, pod warunkiem, że nie skopiuje ona stylu działania obecnych partii.         

PiS nie przejmowało się krytyką, bez skrupułów rozdawało społeczeństwu pieniądze pobrane przedtem od obywateli w formie podatków, korzystało z propagandy telewizji państwowej. Umiejętnie odwołało się do poczucia zagrożenia kręgów konserwatywno-katolickich, spowodowanego ofensywą Wiosny Roberta Biedronia, a przede wszystkim dyskusją o pedofilii księży, którą część opinii odebrała jako atak na Kościół, podobnie jak wystąpienie Leszka Jażdżewskiego na Uniwersytecie Warszawskim. Wystarczyło tyle na eurowybory. Ale na jesienne głosowanie do Sejmu i Senatu to za mało, a nowych pomysłów nie widać, środki na socjal się wyczerpią, a do zbiorowych lęków nie sposób się odwoływać w nieskończoność. Wyekspediowanie partyjnych baronów do europarlamentu osłabi kadrowo znaną z „krótkiej ławki rezerwowych” partię. Jarosław Kaczyński wszystko kontroluje, ale prochu nie wymyśli.

Grzegorz Schetyna, choć z nim przegrał, okazał się świetnym strategiem, bo zneutralizował wszystkich konkurentów z opozycji, oferując im miejsca na własnej liście wyborczej. Pod pretekstem takiego rozszerzenia pozałatwiał zadawnione porachunki we własnej partii, bo w związku z tak szeroką akwizycją kandydatów miejsc na listach zabrakło oczywiście dla jego oponentów. Koalicja Europejska demonstruje wyższość moralną na tle afer PiS-u: wież Srebrnej czy działki Mateusza Morawieckiego. Jednak to również niewiele: nawet jeśli jesienią dwie główne partie zamienią się miejscami na podium i rolami u władzy i w opozycji – trudno się spodziewać skokowej odnowy polskiej polityki. Tak PiS, jak Koalicja potrzebują siebie nawzajem, bo wizerunek wroga, umiejętnie demonizowany w zwielokrotnionym przekazie, ułatwia mobilizowanie własnych zwolenników. Ale to grzanie motorów, a nie prawdziwy wyścig ani konkurs. Pomysły obu antagonistów na Polskę znamy, od się nie zmieniają…

Trzecia na podium Wiosna Roberta Biedronia też nie odmieni polityki w Polsce, bo jako siła niszowa nie ma nawet takich ambicji. Poparcie dla niej pokazuje skalę przemian obyczajowych. Nie niesie za sobą żadnego projektu moralnego. W Polsce nikt nie prześladuje mniejszości, nie rządzi też fundamentalizm. Warto natomiast podpatrywać, w jaki sposób Wiosna uzyskuje poparcie, bo jesienią – jak wynika z logiki sceny publicznej – może pojawić się jej odpowiednik po prawej stronie. Nie zbudują go z pewnością politycy przegranej Konfederacji. Ich czas minął. W zyskiwaniu poparcia nie dopomogły nawet protesty przeciw zlekceważonej przez władze z PiS amerykańskiej ustawie 447, niosącej ze sobą zagrożenie dla polskiej własności.  

Bezpieczniki, chroniące przewagę stałych aktorów sceny politycznej od lat okazują się skuteczne: od progu pięcioprocentowego po ordynację proporcjonalną, pozwalającą aparatowi przeczołgać się do Sejmu na plecach bardziej popularnych liderów -  i system finansowania partii z budżetu państwa czyli podatków pobieranych od nas wszystkich. Wszystkie te reguły, zrodzone z egoizmu klasy politycznej, blokują nowe obywatelskie inicjatywy. Wynik wyborczy z niedzieli jeszcze całkowicie potwierdza, że czynią to skutecznie. Do optymizmu skłania za to masowy udział obywateli w wyborach niemal w przeddzień trzydziestej rocznicy tych najsłynniejszych, czerwcowych. Z pierwszej demokratycznej kampanii zapamiętaliśmy słynny plakat z budzikiem: nie śpij, bo cię przegłosują. Nic dodać, nic ująć. Wysoka frekwencja nie niesie za sobą zmiany, ale ją zapowiada. Jeśli ta się dokona, Polska nie będzie już taka, jak przedtem.

Łukasz Perzyna

Powyborcze podsumowanie. Obywatele zawstydzili polityków komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Kampania wyborcza w

Bierzesz udział w wyborach parlamentarnych 2019 roku? Startujesz do Sejmu lub Senatu RP? To dobrze, że trafiłeś na nasze ogłoszenie. Zresztą to, że..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wio.waw.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG MEDIA SP z o o z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"