1°C całkowite zachmurzenie

Sanacja wspólnoty narodowej

Blog, Sanacja wspólnoty narodowej - zdjęcie, fotografia

Życie polityczne w Polsce w ostatniej dekadzie kształtowało się wokół zaostrzających się podziałów politycznych i co gorsza idących w ślad za tym potęgujących się podziałów społecznych wkraczających w sferę podziału i dezintegracji wspólnoty narodowej. Z czasem zaczęto, to co się dzieje, określać mianem „wojny polsko-polskiej”. Co gorsza uwidaczniać się zaczęły skrywane lub nie ujawniane wcześniej inspiracje i wpływy zewnętrznego to zarówno te stare ze Wschodu, jak i te nowe z Zachodu.

Kontrolowany przełom

Kontrolowany i poniekąd określony swoistą „mapą drogową” pieriestrojkowy przełom po roku 1989 w tzw. „bloku wschodnim” nie ominął również Polski, a może nawet w sposób szczególnie sprawny przebiegał wedle zakreślanego przez komunistyczny establishment planu. Zręcznie wykorzystano oddolny, autentyczny i masowy napór społeczny ku wolności, z zakrojonym na jak najszerszą skalę narzuceniem temu oddolnemu ruchowi „nowych” twarzy – partyjnych dysydentów i różnej prowiniencji współpracowników służ specjalnych.

Zakreślone ramy nowego państwa przewidywały oczywiście istnienie atrybutów państwa suwerennego i demokratycznego, włącznie z możliwością odradzania się nurtów politycznych i praw obywatelskich, jednak od samego początku dominujący na scenie politycznej szeroki front lewicowy zwalczał w zarodku  pluralizm polityczny określając go mianem „partyjnictwa” lansując przy pomocy „Gazety Wyborczej” koncepcję nowej, jednej słusznej siły politycznej jaka miała wykształcić się z Komitetów Obywatelskich pod postacią znanej nam z Meksyku, a dzierżącej władzę przez 71 lat Partii Instytucjonalno-Rewolucyjnej .

Inwigilacja

Inwigilacja opozycji i dziennikarzy - jaka i dziś staje się przedmiotem współczesnej oceny lat ostatnich - wówczas w latach 90-tych miała swe prapoczątki odziedziczone wprost po PRL-u. To wszak wtedy, w pierwszych latach 90. powołany został w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych nieformalny zespół z udziałem byłego pułkownika SB Jana Lesiaka (od 1977 r. funkcjonariusza Departamentu III MSW, który miał za zadanie zwalczanie opozycji w PRL) z zadaniem„przewidywania możliwych konfiguracji politycznych mogących stworzyć rząd”.

obecnie nie jest inaczej. „Pijar” resortowych dzieci połączony z dyspozycyjnością służb zaowocował kolejnymi aferami w inwigilacji opozycji i dziennikarzy włącznie z wkraczaniem sił policyjnych do redakcji, czy wytaczaniem procesów internautom i redaktorom. A w tle dochodzący swąd z „trupów” w szafach zmarłych prominentów PRL-u (Kiszczaka, Jaruzelskiego i ich podwładnych) oraz materiałów zbieranych przez nowy układ biznesowy zrodzony w III Rzeczpospolitej na ówczesna władzę i kolejnych decydentów państwowych.

Haki i teczki

Istotniejsze było jednak na przełomie lat 80-tych i 90-tych nadanie III Rzeczpospolitej formuły sterowalności, tak by bieg wydarzeń pozostawał pod kontrola zwłaszcza w obszarze swoiście pojętej stabilizacji w sferze kapitałowo-własnościowej skoncentrowanej w rękach postkomunistów i ich popleczników oraz zapewnienia bezkarności i nietykalności twórcom starego i nowego zarazem systemu.

Pojawiające się wcześniej informacje o buszującej w 1990 r. archiwach MSW tzw. „Komisji Michnika” (w jej skład wchodziły trzy osoby: red. „Gazety Wyborczej” i poseł OKP Adam Michnik, szef Archiwów Akt Nowych Bogdan Kroll i historycy Andrzej Ajnenkiel oraz Jerzy Holzer z PAN), tzw. „teczki” min. Macierewicza z 1992 r. czy ginące w latach 1992-94 dokumenty dotyczące Lecha Wałęsy oraz sensacje jakie wypływały z „szafy Lesiaka” w 1997 r. tylko w bardzo niewielkim zakresie uświadamiały opinii publicznej skalę problemu.

Afery formą transformacji

Minione ćwierćwiecze to tylko smutna konstatacja powyższego opisu stanu faktycznego, jaki dla wielu był wówczas niedostrzegalny lub co najmniej pomijany, a nawet niejednokrotnie świadomie wypierany ze świadomości i z bieżącego oglądu sytuacji. Co i rusz tylko przypominały nam o tym rozmaite afery i tajemnicze zgony nierzadko z nimi związane by wspomnieć tylko najważniejsze takie jak związana z odziedziczonym po PRL-u Funduszem Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, który pod płaszczykiem wykupywania polskiego długu państwowego wyprowadził do prywatnych kieszeni setki milionów dolarów.  W ślad za tym mieliśmy tajemnicze zgony związanych z wykryciem afery prezesa Najwyższej Izby Kontroli – Waleriana Pańsko (+1991), kontrolera NiK  - Grzegorza Falzmana (+1991) i kierowcy prezesa NiK Jana Budzińskiego (+1991) i inni.

Kto nie pamięta podobnych afer z lat 90-tych: ART.-B, Igloipolu czy afery alkoholowej, nie mówiąc o pomniejszych. Ile fortun wówczas powstało i ślad po nich zaginął… Ginęli również w niejasnych i niewyjaśnionych okolicznościach kolejni ludzie:  b. premier PRL - Piotr Jaroszewicz (+1992), poseł Tadeusz Kowalczyk (+1997),  Komendant Główny Policji - gen. Marek Papała (+1998), poseł Ireneusz Sekuła (+2000) b. minister sportu Jacek Dębski (+2001), związani z afera paliwową świadkowie Stanisław Faltynowski (+2001) i Zdzisław Majka (+2002).

Połączenie polityki z gospodarka

Ciekawe, że w tamtym czasie siły dawnego (post-PZPR) i nowego (post-Komitety Obywatelskie , Gazeta Wyborcza) establishmentu uważały za dobry obyczaj łącznie funkcji publicznych (w aparacie państwowym, rządowym, samorządowym) z aktywnością gospodarczą i obecnością w biznesie. Zupełnie jak w krajach b. ZSRR.

Tylko niektóre noworodzące się wówczas ośrodki polityczne centroprawicy zwracały uwagę na wybitną szkodliwość takiej oligarchicznej formuły rządów i domagały się rozdzielenia gospodarki od polityki i wprowadzenia ustaw antykorupcyjnych (m. In. ZChN). W końcu walka ta przyniosła ograniczone rezultaty, gdyż gdy przełamano opór establishmentu nowej i starej lewicy (Gazeta Wyborcza wespół z OKP-ROAD-UD i SLD) majątek publiczny „przepłynął” już do rodzących się fortun „prywatnych”, znanych nierzadko po dziś dzień.

„Sponsoring” polityki

W ślad za tymi transferami kapitału idzie – delikatnie mówiąc – dziwny sponsoring nowych sił politycznych, nie tylko przez „nowe fortuny” pierwszych lat transformacji ustrojowej, ale też wprost z ośrodków zewnętrznych takie jak np. „moskiewska pożyczka” dla spadkobierczyni PZPR – Socjaldemokracji RP, czy transfer pieniędzy z Niemiec dla środowiska liberałów Tuska (wówczas KLD). A to zapewne tylko wierzchołek góry lodowej, który kształtował rzeczywisty i skrzętnie przez lata skrywany obraz nowej Polski – III Rzeczpospolitej.

Kolejnym obszarem jaki wówczas formował się w podobnych, niejasnych okolicznościach były koncesje udzielane na możliwość nadawania programów telewizyjnych i radiowych, czy podział majątku po RSW „Prasa” w raz z tytułami prasowymi.

Odradzające się niezależne ośrodki myśli politycznej oraz nurty i formacje polityczne, a także to co nazywamy tzw. społeczeństwem obywatelskim było jedynie dopuszczanym, aczkolwiek ważnym elementem obecności życia publicznego, mającym dopełniać wizerunkowy obraz przetaczającej się przez Polskę zmiany. Nie one i nie Kościół miały nadawać ton dyskursu politycznego, debaty o życiu gospodarczym, choć ich siła stale narastała i była nie do pominięcia czy zmarginalizowania.

Dydaktyka wstydu

Swoistym zwieńczeniem tego procesu tworzenia III Rzeczpospolitej – zapoczątkowanego w latach 80-tych, a ostatecznie wypracowanego w Magdalence i przy tzw. „okrągłym stole” – było uchwalenie w 1997 r. obowiązującej po dziś dzień Konstytucji, która tylko dzięki determinacji Kościoła i środowisk katolickich (w tym m.in. ZChN) w sferze aksjologicznej wprowadziła szereg istotnych modyfikacji, które umożliwiły prawną i co więcej skuteczną obronę życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci instytucji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny oraz wolności obywatelskich i religijnych.

Przełom XX i XXI wieku to czas utrwalania w nowej formule konstytucyjnej zmian zapoczątkowanych w 1989 r., których zwieńczeniem stało się w ostatnich latach ukształtowanie swoistego systemu klientelizmu partyjno-państwowego przy dalszym demontażu wspólnoty narodowej i emanacji organizacji życia tej wspólnoty jaką jest własne, suwerenne państwo. Wejście Polski do Unii Europejskiej zbiegło się ze spotęgowaniem tego procesu przez środowiska liberalno-lewicowe, które wzmocnione nową ordynacją wyborczą i systemem finansowania partii politycznych doprowadziły do zantagonizowania wielu grup społecznych i środowisk wywołując na niespotykaną dotąd skalę zaistnienia zjawiska „przemysłu pogardy”, ,,dydaktyki wstydu” i w efekcie tzw. „wojny polsko-polskiej”.

… i kamieni kupa

W takim klimacie, afery gospodarcze stały się niestety stałym, można by rzec wręcz systemowym elementem życia publicznego III Rzeczpospolitej. Po kolejnych aferach lat 90-tych (prywatyzacji Banku Śląskiego z 1994, „Interarms” z 1994, „Polisy” z 1995, tzw. „trójkątu Buhacza” z 1995) przychodzą nowe (osocza, żelatynowa, prywatyzacji Domów Centrum, PZU, Wieczerzaka, Pinejro, komputeryzacji przez Prokom, starachowicka, Orlenu, Petera Vogla, gruntowa, węglowa, hazardowa,  itd., itd.), które zwieńczają ostatnie afery Amber Gold i taśmowa.

Państwo polskie w kształcie stworzonym na przełomie lat 80-tych i 90-tych stało się w wielu obszarach karykaturą państwa. Swoistą forma wschodniej oligarchizacji życia w warunkach standardów „demokratycznych”. Już kultowe powiedzenie ministra rządu Donalda Tuska o tym, iż państwo polskie to „ … kamieni kupa” tylko w obrazowy sposób pokazywało grozę sytuacji.

Potęgowały ją kolejne niewyjaśnione zgodny wicepremiera Andrzeja Leppera i osób z nim związanych oraz tragedia katastrofy smoleńskiej i śmierci prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Czas przełomu?

Ostatnie wybory 1915 r. zaowocowały jednak przełomem. Po raz pierwszy jedna siła polityczna i to generalnie wywodząca się spoza dotychczasowego establishmentu nomenklaturowo-resortowego może sprawować samodzielne rządy przy poparciu życzliwego jej prezydenta. To niewątpliwie szansa na dokonanie przełomowej zmiany, również w obszarze odbudowy wspólnoty narodowej, oraz w obszarze budowania silnego państwa, a także w obszarze upodmiotowienia obywateli. 

Co więcej sprzyja temu całkowita dezintegracja opozycji, która po oderwaniu jej od foteli władzy nie potrafi odnaleźć się w swej roli. Jej jałowość pokazuje próba utrzymania stworzonego przez nią w minionych 8. latach status quo w Trybunale Konstytucyjnym. Fałszywe brzmienia wydawane przez tzw. „Komitety Obrony Demokracji”, czy nowe formuły podróbek PO w postaci Nowoczesnej lub Ruchu Palikota w postaci partii Razem, nie mówiąc o całkowicie zdezintegrowanej i przypominającej dziś mgławicę lewicy czy schowanej „po sejmikach” PSL, dają szansę na dokonanie dobrej zmiany.

Sanacja wspólnoty narodowej

Jednym z poważniejszych problemów przed jakim - w wymiarze polityczno-gospodarczym - staje obecna władza, to siły zewnętrzne – zarówno te ze Wschodu jak i z Zachodu, które chcą wykorzystać zachodząca zmianę dla ukształtowania swojej sfery wpływów, pozwalającej im na zachowanie w maksymalnym stopniu kontroli nad rozwojem wypadków w Polsce i biegiem wydarzeń w „głównym nurcie” życia gospodarczego i społeczno-politycznego. Nie da się go jednak skutecznie rozwiązać bez odbudowy wspólnoty narodowej i zbudowanego przez nią silnego państwa.

Bez wątpienia w wymiarze wewnętrznym - poza sferą gospodarczego odrodzenia i idącego w ślad za tym upodmiotowienia mogących się bogacić obywateli - to potrzeba sformułowania nowej jakości w dyskursie politycznym i zakończenie „wojny polsko-polskiej”. Polska ma bogatą, wielowiekową tradycję tolerancji i poszanowania dla mniejszości z zachowaniem praw większości i własnej polskiej tożsamości. Pójście tą drogą daje nam szanse na wniesienie w życie publiczne tak niezbędnego spokoju społecznego i odrodzenia narodowej wspólnoty.

Sanacja wspólnoty narodowej komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl