-1°C pochmurno z przejaśnieniami

Wybory warszawskie. Podsumowanie przed ciszą wyborczą

Wybory samorządowe 2018, Wybory warszawskie Podsumowanie przed ciszą wyborczą - zdjęcie, fotografia

To już koniec kampanii samorządowej. Od soboty obowiązuje cisza wyborcza, tylko w tych gminach gdzie nie uda się w pierwszej turze wybrać wójtów, burmistrzów czy prezydentów będzie dodatkowa dogrywka za dwa tygodnie. Jest to czas, gdzie można się pokusić o refleksje wyborcze dotyczące Warszawy, a także można jeszcze przekonywać do swoich preferencji politycznych.

Miasto Warszawa to potężny organizm gospodarczo polityczny, porównywalny z wieloma państwami Unii Europejskiej. Wybory w stolicy są w dużej mierze pod wpływem wydarzeń i sił politycznych na szczeblu ogólnokrajowym. Trudno tutaj przebić się ruchom związanym z lokalną samorządnością.

Wydawało się że warszawska scena polityczna będzie z tych powodów całkowicie zdominowana i spolaryzowana przez dwie siły walczące ze sobą na szczeblu krajowym, PiS i Koalicję Obywatelską. Jednak ilość kandydatów na prezydenta Warszawy i komitetów wyborczych wystawiających swych radnych do Rady Warszawy zaprzecza tej wielkiej polaryzacji, a z drugiej strony pokazuje jak my warszawiacy nie potrafimy z sobą współpracować w osiąganiu chociażby minimalnych celów. Nasze egoizmy są dużo ważniejsze niż kompromis i trudna ale możliwa współpraca. Z tych 14 komitetów i kandydatów na prezydenta tylko dwa mogą rzeczywiście myśleć o zdobyciu prezydentury ale istnieje możliwość przełamania monopolu tych dwóch formacji w Radzie Warszawy. I o to też toczy się walka wyborcza. Inaczej wygląda sytuacja w dzielnicach. Tutaj lokalne komitety mogą zebrać spore żniwo, ale ich sukcesy wyborcze nie będą mieć istotnego wpływu na funkcjonowanie Warszawy jako całości.

Wyborca zastanawia się co pcha tych ludzi do władzy i na kogo oddać swój głos. Przeprowadzona ostatnio telewizyjna debata pomiędzy kandydatami, a także czwartkowa debata transmitowana przez Radio TKF pozwala nam częściowo wyrobić swoje zdanie na ich motywacje, kompetencje, programy i realność ich wprowadzenia w życie. Pozwolę się przedstawić swoje subiektywne odczucia dotyczące obecnych kandydatów.

O egzotycznych kandydatach jak Krystyna Krzekotowska, Paweł Tanajno, Jan Potocki czy Janusz Korwin-Mikke szkoda pisać. To nieliczący się folklor polityczny. Reprezentanci Kukiza 15 i PSL-u, kandydują tylko po to aby ich formacje miały oficjalnego kandydata na Warszawę dotyczy to też chyba Andrzej Rozeneka z listy SLD. Do Piotra Ikonowicza można odnosić się z sympatią za jego walkę, o tych warszawiaków w trudnych sytuacjach życiowych ale to za mało aby widzieć w nim zarządcę Warszawy.

O Rafale Trzaskowskim i Patryku Jakim mówią wszystkie gazety i media elektroniczne. Tak naprawdę to pomiędzy nimi rozgrywa się ostateczny bój o Warszawę. Mam nadzieję za kandydat KO nie będzie zakładnikiem PO i dostrzeże, że oprócz jego zaplecza politycznego istnieją oddolne ruchy samorządowe, z którymi warto prowadzić partnerski dialog, jak zmieniać Warszawę aby była miastem nas wszystkich. Patryk Jaki nie jest kandydatem z mojej bajki, a co do jego pomysłów programowych mogę odpowiedzieć cytatem „W żyznej krainie obietnic wielu ludzi zmarło z głodu”.

Jacek Wojciechowicz jest natomiast klasycznym przykładem powiedzenia „Wyrzucona z klasztoru zakonnica zawsze źle mówi o swym zakonie”. Jego kapania robi wrażenie, tak jakby chciał się odgryźć na swoich dawnych towarzyszach partyjnych. Środki finansowe wydawane na jego kampanię świadczą o tym, że chyba bardzo się opłaca piastować funkcję zastępcy prezydenta mającego pod sobą inwestycje i architekturę.

Jan Śpiewak chce się wylansować na akcji przeciw prywatyzacji i walce z „wrogimi deweloperami”. W swoich poglądach przedstawia jako jedyny, który jest najmądrzejszy i tylko on ma pomysł na Warszawę. Jak mówi stare przysłowie „Tylko głupiec nie potrafi ukryć swej mądrości”. Tak naprawdę bycie radnym w jednej z dzielnic Warszawskich to z byt małe w doświadczenie w zarządzaniu miastem. A umiejętność długofalowej współpracy z innymi środowiskami jest znikoma. Z wprowadzonych przez Niego radnych, w poprzedniej kadencji, nikt już z nim nie współpracuje. Dawne Jego stowarzyszenie „Miasto Jest Nasze” idzie oddzielnie do wyborów.

Największą zagadką jest Justyna Glusman reprezentująca „Miasto Jest Nasze – Ruchy Miejskie”. W śród środowisk Ją wspierających są takie osoby jak Seweryn Blumsztajn czy Daniel Passent związane z Gazeta Wyborczą i Radiem TKF. W swoich wystąpieniach publicznych, nawołują do budowania jednolitego frontu antypisowego i ostracyzmu w stosunku do tych którzy współpracują z PiS. Jednak w przypadku swoich znajomych rozgrzeszają taką współpracę. Dają swoją twarz i znajomych, osobą które są liderami list wyborczych „KWW Miasto Jest Nasze” i będących obecnie radnymi i koalicjantami PiS.

Na tle omówionych kandydatów na prezydenta Warszawy Sławomir Antonik jawi się jako jedyny kandydat stąpający realnie po ziemi. Nie krytykował w czambuł poprzedników, ale pokazywał istotę ciągłości władzy. Uświadomiła nam, że następcy nie powinni wszystkiego przewracać do góry nogami. Udoskonalać to co funkcjonuje, a istotne korekty wprowadzać tam, gdzie dotychczasowe działania nie sprawdzały się, lub przynosiły mizerne efekty. Był jedynym kandydatem, który potrafił się zmieścić w limicie czasowym na zadawane pytania. I były to odpowiedzi na temat, a nie jak innych o czymś innym. Jest takie powiedzenie, że jak nie potrafisz przedstawić swoich pomysłów w kilku zdaniach, to znaczy nie masz nic do powiedzenia. Gadać to każdy potrafi, ale konkretnie to mało kto. A do takich należy Sławomir Antonik. Widać było po nim wieloletnie doświadczenie samorządowe. Szkoda jednak że jest w trudnej sytuacji w starciu dwoma przodującymi silami politycznym, a czas na niezależnych kandydatów jeszcze niezupełnie nadszedł. Są to jednak istotne kroki w tym celu. Mam nadzieję, że środowisko Bezpartyjnych Samorządowców - Lista nr 1, którą reprezentuje On a także znakomity polski satyryk – Jacek Fedorowicz zdobędzie mandaty nie tyko do Rady Warszawy ale sejmiku Mazowsza. Nie ma nic gorszego jak monopol jednej lub drugiej partii, dlatego tak nam jest potrzebne złamanie tego monopolu. Wyważony głos rozsądku wyrażany przez przedstawicielu samorządowców pełniących obecnie funkcje włodarzy gmin, miast, powiatów a kandydujących z ogólnokrajowej list Bezpartyjnych Samorządowców jest nam wszystkim bardzo potrzebny. Mam nadzieję, że czytelnicy tego artykułu podzielą mój pogląd i w nadchodzących wyborach zagłosują na kandydatów z List nr 1 Bezpartyjnych Samorządowców.

Wiktor Antoniewicz


Wybory warszawskie. Podsumowanie przed ciszą wyborczą komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl