3°C mgła

12 zł za godzinę i wielka kraksa przedsiębiorstw

Handel i usługi, godzinę wielka kraksa przedsiębiorstw - zdjęcie, fotografia

Wraca socjalizm – w najgorszej postaci. Znowu Państwo będzie dyktować warunki płacy przedsiębiorcom, którzy i tak w większości cienko przędą. Zwłaszcza ci mali i średni, którzy tworzą najwięcej miejsc pracy i dają w sumie największe wpływy do budżetu, bo wielkie korporacje dadzą sobie radę.

Rynek pracy i płacy powinien być rynkiem wolnym. To na nim kształtuje się popyt i podaż ludzkich umiejętności zawodowych. To w zderzeniu pracownik – pracodawca powstaje właściwa cena dla usługi, którą jeden i drugi oferują sobie wzajemnie. Dyktat ustawowy (owe obligatoryjne minimalne 12 zł za godzinę) niszczy ten rynek, choć rozumiem szlachetne założenie, żeby pracownik zarabiał godnie. Tylko kto ma wymierzać tę godność? To przecież bardzo subiektywne uczucie!

Nie znam pracodawców (może to mój indywidualny feler?), którzy nie chcieliby płacić pracownikom tyle, aby ci mogli spędzać wakacje co roku na Bermudach, a ich gospodarstwa domowe opływały we wszelkie luksusy. W większości przedsiębiorcy zdają sobie dokładnie sprawę z wagi samopoczucia  ludzi pracujących u niego. Wiedzą, jak jest to ważne dla sukcesu firmy. Ale… mają kalkulator, który ZAWSZE w sposób nie budzący wątpliwości pokazuje, jak wiele w ogólnej sumie kosztów mogą poświęcić  na płace, by się rozwijać, w miarę spokojnie egzystować, regularnie płacić podatki, wynagrodzenia i należności dostawcom, utrzymywać miejsca pracy w sposób w miarę stabilny.

Jestem przeciw umowom śmieciowym, które nie zabezpieczają elementarnych praw pracowniczych, ale cały ich koszt musi się mieścić w efektywnej kalkulacji konkretnego przedsiębiorstwa. Jestem za tym, aby pracodawca mówił: „Jestem w stanie zapłacić ci tyle i tyle”… Np. 3 tys. zł. Ale – to Twój wybór – czy chcesz to z ubezpieczeniem społecznym i zdrowotnym czy bez. Suma jest stała. Wybieraj. Na umowę cywilno-prawną możesz dostać  2730 zł na rękę, a na etat 1800 zł, co w pierwszym wypadku oznacza daninę finansową dla państwa (270 zł – podatek PIT 4) i brak świadczeń ZUS w przyszłości, a w drugim – podatek PIT 4 i ZUS (1200 zł mniej). Rynek pracodawca-pracobiorca to rynek ludzi dorosłych, którzy mogą pertraktować i wybierać. Niestety, warunki gospodarcze są w tej chwili w Polsce takie, że każdy przymus tego typu, jak owe obligatoryjne 12 zł za godzinę, może obrodzić plajtą wielu przedsiębiorstw, które po prostu nie dadzą rady. Wzrośnie za to – żeby się utrzymać – czarna strefa zatrudnienia, w której np. ktoś będzie pracował niby 4 godziny, a tak naprawdę 8. Za te samą sumę. Itd., itp.

Nie w przymusie ustawowym leży bowiem problem poczucia bezpieczeństwa pracowników. Państwo – zamiast wymuszać stawki płacowe – powinno zadbać o sprzyjający przedsiębiorcom system podatkowy, ubezpieczeniowy, rozwiązania preferujące rozwój i wzrost liczby stanowisk pracy. A wówczas, gdy rozwój stanie się szybszy, rynek pracy zaś bardziej chłonny i wymagający, płace wzrosną samoistnie, choć nadal – według mnie – to pracownik powinien decydować o swej formie zatrudnienia. Jak wolność, to wolność. Państwo nie może myśleć za każdego, młodego czy starego, tego z wyobraźnią o swym losie na emeryturze czy bez. Myśleć – nie, uświadamiać – tak.

12 zł za godzinę i wielka kraksa przedsiębiorstw komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl