23°C pochmurno z przejaśnieniami

O Warszawie .... o "bystrzakach" z SM

Bezpieczeństwo, Warszawie

Witam

Zaczynam więc...

W tym miejscu będę starał się regularnie pisać o moich spostrzeżeniach na temat funkcjonowania naszej pieknej Stolicy, w której mieszkam od ponad 12 lat. Zarówno o tych większych sprawach dotyczących nieprawidłowości i patologii w samorządach - centralnym, bądź dzielnicowych - jak również o tych mniejszych, a również mocno denerwujących i obniżających komfort życia w Warszawie.

Na początek ranking (100 proc. subiektywny) najbardziej bezmyślnych instytucji jakie funkcjonują w Warszawie. Stawkę otwiera: Straż Miejska

Na początek zaznacze, że szczerze wierzę, że w SM zatrudniona jest duża grupa porządnych, inteligentnych i radosnych ludzi. Musi być ona jednak mocno zakonspirowana i z jakiś powodów obawia się ujawnienia, bo prym wiodą osoby o kontrowersyjnej budowie psychologicznej podlanej niezbyt dużą ilością IQ. Przykładem jest sytuacja sprzed wielu miesięcy, kiedy na Bielanach (gdzie mieszkam) jeden z mieszkańców ukarany przez SM mandatem za nie wyprowadzanie psa na smyczy wylądował w szpitalu z podejrzeniem zawału. Warto o tym napisać szerzej

Na osiedlu przy ul. Bogusławskiego jest słynna górka, która od dłuższego czasu stała się miejscem gdzie spotykają się pobliscy mieszkańcy przy okazji spaceru ze swoimi czworonogami. To kawał terenu, gdzie zwierzaki mogą się wybiegać, a właściciele podyskutować i zacieśnić więzy sąsiedzkie. Niestety komuś mocno nie spodobało się, że regularnie "na górce" widać biegające i bawiące się mięzysobą psy. O sprawie zawiadomiono więc Straż Miejską, która przez kilkanaście dni w ukryciu, niemal jak agenci wywiadu wypełniający ważną dla świata misję, oczekiwali na nieszczęśników, którzy spuszczą tam swojego czworonoga ze smyczy. Wyglądalo to groteskowo i wywoływało uśmiech politowania nad szpiegowskimi umiejętnościami strażników miejskich. Traf chciał, że trafiło na starszego pana, który nie dojrzał "operacyjnej",  grupy SM. Ów strażnicy nie mieli skrupułów. Nie pomogły tłumaczenia, mandat wypisali, a właściciel psa tak się zdenerowował, że zaniemógł. Zostal odewieziony kartką do szpitala z podejrzeniem zawału. Ciekawe dlaczego w tym samym czasie bali się wlepić mandaty kilku ubranym w dres, młodym mężczyzną regularnie spożywających na znajdujących się w pobliżu ławkach piwka? Niech zgadnę, że nie jest to pewnie dla Państwa obcy obraz?

 Tego typu podobnych sytuacji mógłbym mnożyć. Na tym blogu każdą z nich będę opisywał, a Państwo poznają nazwiska tych "bystrych" i "inteligentnych" strażników. Jeśli Państwa też spotka sytuacja bliskiego zderzenia z bezmyślnością przedstawicieli tej formacji prosze napisać będe się staral te przypadki piętnować (mój adres e-mail: [email protected])

Ale to działania SM to nie tylko kompromitujące interwencje, ale również wątpliwe działania z zakresu finansowo-administracyjnego jak sprawa słynnego budynku przy ul. Sołtyka, który miał być placówką oświatową (poszło na to nawet dofinansowanie unijne). Miała tam być siedziba SM. Ale Powiatowy Nadzór Budwolany nie zgodził się na oddanie tego budynku do uzytku SM. Problem, w tym, że straż już wcześniej się do niego wprowadziła.... Nie mówiąc o kontrowersyjnie wysokiej kwocie jaka został przeznaczona na tzw. miasteczko szkoleniowe właśnie na tym terenie... Ciekawe co na to Komendant SM i Ratusz... Temat pewnie jak zwykle gdzieś zaginął w odmętach papierosowego dymu, nerwowo produkowanego przez coraz większą część urzędników... 

I na koniec naprawdę liczę wiec, że ci dobrzy Strażnicy Miejscy zaczną się ujawniać, tym samym zmieniając fatalny wizerunek tej formacji. W przeciwnym bowiem razie nie pozostanie nic innego jak likwidacja tej formacji.

Pierwsze koty za płoty.... C.D.N.

 


O Warszawie .... o "bystrzakach" z SM komentarze opinie

  • gość 2016-11-29 12:27:32

    kilku młodym mężczyzną...

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl