0°C słabe opady śniegu

Poseł Arkadiusz Myrcha: "Nie zdążyliśmy być komuchami!"

Blog, Poseł Arkadiusz Myrcha zdążyliśmy komuchami!

ARKADIUSZ MYRCHA jest posłem na Sejm z okręgu toruńskiego. Rozmowę z nim przeprowadziła Wiesława Kusztal z bliskiej memu sercu redakcji tygodnika "Extra Brodnica". Wywiad się ukazał i w miejscowym społeczeństwie odbił się sporym echem. Przeczytałem go i myślę sobie, że poseł, choć z Toruńskiego, mówi o sprawach, które są uniwersalne. Dlatego wywiad ten w całości tu przytaczam.

- Jest pan w grupie posłów, którzy od 16 grudnia  protestują w Sejmie. Czy uważa pan, że blokowanie mównicy sejmowej za wykluczenie z obrad  przez Marszałka Marka Kuchcińskiego,  posła Michała Szczerby było zasadne?

- Podjęte przez nas działania w Sejmie są całkowicie adekwatne do sytuacji, do której doprowadził Marszałek Kuchciński. Zdarzenia z 16 grudnia przelały jedynie szale goryczy. Planowane było całkowite usunięcie dziennikarzy z głównego gmachu Sejmu RP. A to właśnie media są gwarancją transparentności naszej pracy, gdyż każdego dnia recenzują naszą pracę bezpośrednio z sejmowych korytarzy. Następnie Marszałek Kuchciński całkowicie bezprawnie wykluczył z obrad posła Platformy Obywatelskiej, Michała Szczerbę, który w żaden sposób nie naruszył Regulaminu Sejmu. Marszałek podjął pochopną i nieprzemyślaną decyzję, z której nie chciał się później wycofać. Przypomnę także, że od początku kadencji pan Marszałek Kuchciński nie był w stanie udźwignąć ciężaru funkcji drugiej głowy w państwie. Jest Marszałkiem stronniczym, traktuje posłów opozycji, jak posłów gorszego sortu. Nie udzielał głosu, wyłączał mikrofon czy nie dopuszczał do składania wniosków formalnych. Dlatego zostaliśmy zmuszeni do podjęcia nadzwyczajnych działań.

- PiS twierdzi,  że to posłowie opozycji organizowali demonstracje przed Sejmem i  nawoływali  do obalenia rządu?

- To całkowita nieprawda. W trakcie trwania naszego protestu zaczęły do nas spływać liczne wiadomości wyrażające wsparcie. Po kilku godzinach dowiedzieliśmy się, że pod Sejmem zbierają się ludzie. To była absolutnie spontaniczna reakcja na wydarzenia w Sejmie. Nie jest też prawdą, że było zgłoszone zgromadzenie pod Sejmem kilka dni wcześniej. Nie zgadzamy się całkowicie z polityką PiS.  Szanujemy jednak reguły państwa demokratycznego i nie organizujemy żadnych zamachów stanów, czy puczów.

- Mimo, że Beata Szydło zapewniała, że nigdy przeciwko demonstrantom nie użyje policji, do akcji przed Sejmem włączono mundurowych. Jak to pan oceni?

- To były bardzo dramatyczne obrazy. Demonstracja była całkowicie pokojowa, nie dochodziło do żadnych zamieszek czy burd. Niemniej jednak zgromadzonych zostało kilkuset funkcjonariuszy policji. Do rozwiązań siłowych doszło w momencie, gdy prezes Jarosław Kaczyński i najważniejsi politycy PiS opuszczali budynek Sejmu. Ważniejszym bowiem było zapewnienie swobodnego przejazdu ekipy rządzącej, niż zdrowie i bezpieczeństwo demonstrujących obywateli.

- Po drodze były ważne dla Polaków  święta, czas pojednania, dzielenie się opłatkiem. Nie wykorzystano tego. Dlaczego?

- Od samego początku, czyli od 16 grudnia, wzywaliśmy polityków PiS do podjęcia rozmów. Wszelkie bowiem możliwości rozwiązania sytuacji są po ich stronie. Mają Marszałka Sejmu, większość parlamentarną, prezydenta i rząd. O ile jeszcze początkowo Marszałek Kuchciński był gotów do ustępstw, to decyzją Jarosława Kaczyńskiego stanowisko PiS zostało zaostrzone. Ogłoszono, że nie cofną się ani o krok, a nas nazwano przestępcami. Przystąpiliśmy także do rozmów z prezydentem Andrzejem Dudą. Z perspektywy czasu wiemy jednak, że zapowiedzi mediacji w tej sprawie, były tylko politycznym teatrem. Spodziewaliśmy się od początku, że tak będzie, jednak głowie państwa  nie można odmówić udziału w spotkaniu. Z naszej strony jest cały czas gotowość do rozmów, ale druga strona musi mieć świadomość, że prawa należy przestrzegać.

- Spodziewaliście się tak wielkiego poparcia ze strony społeczeństwa?

- Byliśmy mile zaskoczeni. Parlamentarzyści to nie jest ta grupa, która cieszy się najwyższym zaufaniem społecznym. I sytuacja, gdy społeczeństwo się oddolnie z nami solidaryzuje, jest oczywiście rzadkością. Ponadto okres świąteczny również nie sprzyja aktywności społeczno – politycznej. Wszyscy raczej są skoncentrowani na własnych domach i rodzinie. Dlatego tak niezwykłe wrażenie sprawiało to, co działo się pod Sejmem. Ogromna fala życzliwości i serdeczności od zwykłych ludzi. 

- Do kogo należy teraz ruch, aby uspokoić sytuację w kraju?

- Tak jak już wskazałem, wszelkie narzędzia do rozwiązania sytuacji są w rękach Prawa  i Sprawiedliwości. Zamiast uparcie tkwić w błędzie i brnąć w ślepą uliczkę, należy przyznać, że coś poszło nie tak,  jak powinno. Absolutnie koniecznym jest prawidłowe przegłosowanie budżetu państwa, gdyż ta ustawa jest kluczowa dla funkcjonowania kraju. Chodzi m.in. o polskie szkoły, służby mundurowe, emerytury czy renty. Wszystko musi być legalne i przejrzyste. Należy także przywrócić Michała Szczerbę w prawach posła, gdyż wykluczenie było całkowicie bezprawne. Dopełnieniem powinna być dymisja Marszałka Kuchcińskiego, głównego sprawcy trwającego obecnie kryzysu. 

- Mimo napiętej sytuacji w kraju PiS nadal ma przewagę w sondażach. Jak pan uważa -  co jest głównym powodem, że ludzie ich popierają.

- Przede wszystkim minął dopiero pierwszy rok rządów. To zawsze jest jeszcze ten parasol ochronny. Ale osobiście przyznam, że PiS zmarnowało bardzo dużo zaufania społecznego. Proszę zwrócić uwagę, że w przeszłości partiom rządzącym po roku zawsze poparcie jeszcze rosło. Tak było z SLD, czy z PO, która osiągała poparcie w sondażach przekraczające 50 procent.  To naturalna premia za zwycięstwo w wyborach. PiS, pomimo ogromnych wydatków socjalnych, nie może osiągnąć progu z okresu wyborów. Ono jest kilka procent niższe. Zamiast  mieć spokojnie ok. 50-55 proc. poparcia, to mają 30-35 regularnie. I to powinien być powód do solidnych przemyśleń dla Jarosława Kaczyńskiego.

- PiS ciągle chwali się programami społecznościowymi. W tej kwestii koalicja PO i PSL, chyba niewiele robiła.

- Nie zgodzę się. Rząd PO i PSL w tym obszarze działał bardzo aktywnie. Przypomnę, że minimalne wynagrodzenie za pracę zostało podwojone! Szeroką opieką zostały objęte pracujące kobiety rodzące dzieci. W Polsce przysługuje im najdłuższy urlop za wszystkich krajów UE. Zostało wprowadzone tzw. „kosiniakowe”, czyli 1.000 zł miesięcznie dla rodziców, którzy nie mieli do tej pory praw do urlopów macierzyńskich i rodzicielskich. Wybudowanych zostało najwięcej w historii przedszkoli. Ogromnymi sukcesami były programy mieszkaniowe „Rodzina na sowim” i „Mieszkanie dla Młodych”. PiS  szczyci się, że chce wybudować  kilkanaście tysięcy mieszkań, podczas gdy za  rządów PO-PSL powstało ich 20 razy więcej. Tak! Dwadzieścia razy więcej!

- Opozycja krytykuje, a rząd  PiS twierdzi, że budżet  na 2017 ma się dobrze i pieniądze na przedwyborcze obietnice się znalazły.  Dlaczego rząd PO-PSL nie umiał znaleźć takich pieniędzy?

- Rząd nie ma własnych pieniędzy. Pamiętajmy o tym! Rząd jest od tego, żeby w optymalny sposób i w poczuciu pełnego solidaryzmu wszystkich mieszkańców naszego kraju, odpowiednio zagospodarować pieniądze podatników. Skoro rząd PiS przesunął blisko 30 miliardów złotych na wydatki socjalne, to znaczy, że wyjął je z innej szuflady i tam zabraknie. Inwestycje infrastrukturalne całkowicie zostały wstrzymane. Wprowadzono także nowe podatki. Np. podatek bankowy, którym objęte zostały m.in. towarzystwa ubezpieczeniowe. Już dzisiaj każdy właściciel samochodu płaci za OC min. 30 proc. drożej, a to nie koniec podwyżek. Droższa jest benzyna, artykuły spożywcze. Potwierdzają to wskaźniki inflacji. Od nowego roku podrożeją media. To się  nie bierze znikąd. To efekt rządów PiS. Szukają na wszelkie sposoby dochodów, aby pokryć te ogromny wydatki socjalne. I oczywiście znajdą je w  kieszeni obywateli. 

- Jak pan myśli, co stanie się 11 stycznia?

- Zobaczymy. Życie polityczne w Polsce jest bardzo dynamiczne i pełne niespodzianek. Możliwych jest kilka scenariuszy, ale dzisiaj za wcześnie o nich mówić. Jeżeli jednak PiS zdecyduje się na prowadzenie obrad poza salą plenarną, to będzie to tylko dowód słabości tej partii i jej liderów. Wyłącznie dlatego, że z poczucia własnej dumy nie mogą przyznać się do błędu, chcą zaryzykować powstanie ogromnego chaosu w państwie, zaryzykować bezpieczeństwo finansowe Polek i Polaków. To jest jakiś absurd.

- W PO i Niezależnej jest wielu młodych posłów, którzy dopiero zaczynają pracę w parlamencie, co myślicie słysząc  od Andrzeja Dudy, Beaty Szydło i innych działaczy PiS-u że jesteście  komuchami,  złodziejami, gorszym sortem, warchołami i agentami obcych państw?

- Ten język agresji ze strony Prawa i Sprawiedliwości trwa od lat. Trochę zdążyliśmy się przyzwyczaić. Przyznam jednak szczerze, że mierzi mnie, gdy słyszę z ust polityków PiS, których cechuje głównie hipokryzja, że jestem złodziejem czy zdrajcą. Przez całe swoje, niedługie jeszcze życie postępowałem uczciwie, tak jak mnie wychowali rodzice. Zdobyłem wykształcenie prawnicze, podjąłem się wykonywania tego zawodu. Wiele lat działałem społecznie i charytatywnie. Dzisiaj, kiedy mogę zrobić coś dobrego dla kraju, dla mieszkańców mojego okręgu, to jestem nazywany złodziejem. To przykre, że konkurenci polityczni potrafią posługiwać się  tylko takimi płytkimi i osobistymi atakami. Ich agresywny język źle świadczy o nich, a nie o mnie, czy innych młodych posłach z opozycji.

- Czego na Nowy Rok życzy pan  swoim wyborcom i wszystkim Polakom, w tym także Czytelnikom tygodnika Extra Brodnica i sieci Extra Polska?

- Wszystkim Państwu życzę przede wszystkim spokojnego Nowego Roku, gdyż kończący się 2016 rok przyniósł ogromną porcję negatywnych emocji i wrażeń. Życzę także, aby mieli Państwo wiele powodów do radości, uśmiechu i satysfakcji z życia rodzinnego i zawodowego. Bardzo szczerze także liczę na to i życzę Państwu i sobie, żeby ten ogromny rów podziału pomiędzy Polakami zaczął powoli zanikać,  żebyśmy mogli mówić o polityce i sprawach publicznych bez agresji i nienawiści. Bez tego trudno będzie o stabilizację w długofalowej perspektywie. Szczęśliwego, dobrego roku.

- Dziękuję za rozmowę z nadzieją, że spełnią się te życzenia..

Rozmawiała: Wiesława Kusztal

 

 

 

 


Poseł Arkadiusz Myrcha: "Nie zdążyliśmy być komuchami!" komentarze opinie

  • Mycha 2017-01-08 20:11:02

    Ależ on zdążył najwyraźniej być lewakiem i przebił nawet Petru. Kacper Belzebub i Melchior. Gość zapisał się w historii...

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl