1 września, kilka minut przed 23.00 strażnicy otrzymali wezwanie do mężczyzny na jednym z przystanków na Pradze-Północ.
Na Pradze-Południe doszło do dramatycznie pilnej sytuacji, w której "pakunki wyglądały jak bomby". Miała tam też miejsce obserwacja, a potem zatrzymanie mieszkańca Grochowa. W związku z nowymi pracami, które drogowcy zapowiedzieli w Ursusie, ostrzegaliśmy przed zmianami! Pisaliśmy o umowach pożyczek dla inwestycji m.in. w Wawrze!
We wtorek 1 września, kilka minut przed 23.00, strażnicy z VI Oddziału Terenowego otrzymali wezwanie do leżącego mężczyzny na przystanku przy ulicy Kijowskiej na Pradze-Północ. Na miejscu okazało się, że interwencja będzie poważniejsza, niż mogłoby się wydawać.
Mężczyzna siedział na chodniku, obok wiaty przystankowej. Jego twarz była cała zakrwawiona, a chodnik wokół niego pokrywały plamy krwi. Mundurowi od razu przystąpili do działania, najpierw oczyszczając twarz poszkodowanego, a potem opatrując ranę rozciętego łuku brwiowego, która była źródłem krwawienia. Na miejsce wezwano również pogotowie ratunkowe.
Nie udało się ustalić, jak doszło do powstania rany. Mężczyzna z początku nie chciał też, by karetka zabrała go do szpitala, ale udało się go przekonać.
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze