Pasażerowie międzynarodowego pociągu musieli być ewakuowani. W składzie jadącym do Warszawy miał miejsce fałszywy alarm bombowy.
O tragicznym w skutkach pożarze w pow. wołomińskim pisaliśmy z samego rana. Informowaliśmy również o fatalnym wypadku na DK50, w którym zginęła 11-letnia dziewczynka...
Za to w ubiegły piątek - 27 marca - miał miejsce inny "niefortunny", dramatyczny incydent. Na wysokości miejscowości Krzewie w woj. łódzkim doszło do... poważnego zdarzenia z udziałem międzynarodowego pociągu relacji Frankfurt-Warszawa. Jak donoszą media, jeden z podróżnych "obudził" fałszywy alarm bombowy.
Młody, bo 22-letni jak się potem okazało, mężczyzna zaciągnął hamulec awaryjny. Po tym opuścił skład i poinformował o pozostawionej walizce z rzekomym ładunkiem wybuchowym - relacjonował portal WP. Pociąg skierowano na stację w Łowiczu, gdzie przeprowadzone zostały wszystkie procedury bezpieczeństwa. Pasażerów składu ewakuowano, a na miejscu zjawili się m.in. pirotechnicy.
W walizce znajdowały się tylko rzeczy jednego z pasażerów, nie było żadnego ładunku wybuchowego. Funkcjonariusze zatrzymali 22-letniego obywatela Polski, którego ujęto na obszarze powiatu kutnowskiego. Zgodnie z ustaleniami: zdarzenie nie ma związku z żadnymi aktami dywersyjnymi.
Sprawca musi liczyć się z surowymi konsekwencjami.
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze