28 lipca patrol straży miejskiej otrzymał zgłoszenie... Dotyczące opuszczonej posesji na Pradze-Południe.
Wejście do pustostanów zabezpiecza się m.in. dlatego, że przebywanie na ich terenie może stanowić zagrożenie. 28 lipca, kilka minut po siódmej rano, patrol straży miejskiej otrzymał informację, że do opuszczonej posesji przy Zana na Pradze-Południe ktoś się wprowadzał.
Ale od początku.
Mundurowi przybyli na miejsce, a tam zastali zabezpieczoną furtkę i bramę zamkniętą na łańcuch. Jedyna droga na posesję wiodła zatem przez płot. Nawoływania patrolu nie przynosiły skutku, jednak podczas kontroli piętra budynku „znalazł się” dziki lokator. Mężczyzna przyznał, że to on przeskakiwał przez płot, jest osobą w kryzysie bezdomności, a do mieszkania, gdzie zazwyczaj pomieszkuje, nie został wpuszczony, bo pił alkohol.
Pomimo zapewnień mężczyzny, strażnicy skontrolowali także pozostałe pomieszczenia w budynku i intuicja ich nie zawiodła. W kolejnej izbie ukrywała się kobieta. Jak się okazało, była to partnerka mężczyzny. Przebywanie obojga na terenie opuszczonego budynku, nie dość, że jest nielegalne, to przede wszystkim może stanowić zagrożenie. Oboje lokatorów przekazano policji, która poprowadzi dalsze czynności w tej sprawie.
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze