Dość nietypowa sytuacja miała miejsce w Wawrze. Sprawdźcie sami, co dokładnie się tam wydarzyło. Wrak okazał się... dowodem.
Wyglądało to na standardowe zgłoszenie, dotyczące samochodu zaparkowanego nieprzepisowo na pasie zieleni obok jezdni w Wawrze. Kiedy jednak strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego przybyli na miejsce zgłoszenia, sprawy zaczęły nabierać innego wymiaru. Czarny peugeot, który w sobotę 11 kwietnia stał na pasie zieleni, przy jednym ze zjazdów z Trasy Siekierkowskiej od razu wzbudził podejrzenia funkcjonariuszy.
Samochód miał zerwane opony, uszkodzone felgi. Ze śladów wynikało, że musiał przejechać spory kawałek na samych obręczach i to prawdopodobnie całkiem niedawno. Strażnicy natychmiast zawiadomili policję, która po numerach identyfikacyjnych samochodu szybko ustaliła, że porzucony pojazd przed dwoma laty… brał udział w przestępstwie. Policjanci wykryli też, że tablice rejestracyjne zamocowane w aucie nie były przypisane do tego pojazdu, a pochodziły z kradzieży.
Dalsze wyjaśnianie zagadki czarnego peugeota zostaje w rękach śledczych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze