Reklama

ZROBILI "TO" przy Dworcu Centralnym

Funkcjonariusze prowadzą postępowanie ws. pary, która nie mogła się powstrzymać i... uprawiała s*ks przy Dworcu Centralnym.

Wcześniej w Warszawie 

O tragedii na Targówku pisaliśmy przed chwilą. Koszykowa będzie jak nowa. Od 1 października - zmiany i utrudnienia! Jeden z kibiców, który uczestniczył w ostatnim meczu na PGE Narodowym, prędko na masowe imprezy nie wróci. Trwa modernizacja LINII OTWOCKIEJ. W Wawrze znowu występować mają utrudnienia! Akcja za akcją na Pradze-Północ; strażnicy miejscy zatrzymali trzech pijanych obcokrajowców.

Para baraszkowała w centrum 

Tymczasem do sieci trafiło nagranie z okolicy przy Dworcu Centralnym, na którym widać, jak pewna para - przy Alejach Jerozolimskich - uprawiała seks na chodniku publicznym. Zdarzenie miało miejsce w biały dzień, na liczącym kilkanaście sekund filmie tylko częściowo zasłaniały się donicą. Przechodnie, którzy byli świadkami gorszących chwil, nie reagowali. 

Reklama

Postępowanie rozpoczęli mundurowi z Komendy Rejonowej Policji Warszawa. Przypomnijmy, iż czyn, którego dopuściła się para uwieczniona na video, kwalifikowany jest jako nieobyczajny wybryk. Prowadzone postępowanie opiera się na art. 140 Kodeksu wykroczeń. 

Ludzka ignorancja 

Uderzające w tej historii jest jeszcze coś innego, niż sam akt. Mianowicie to, że przechodnie mieli to widzieć i przynajmniej z dostępnych relacji nikt nie zareagował. W internecie bardzo łatwo jest pisać o tym, że „trzeba reagować”. Łatwo pouczać innych, potępiać, oburzać się i domagać konsekwencji. Tyle że prawdziwa próba zaczyna się wtedy, kiedy problem dzieje się kilka metrów od nas, a nie na ekranie.

Reklama

Obojętność jest groźna właśnie dlatego, że normalizuje przekraczanie kolejnych granic. Jeśli każdy uzna, że „to nie moja sprawa”, przestrzeń publiczna przestaje być przestrzenią wspólną,  staje się miejscem, w którym każdy może robić, co chce, dopóki nikt nie odważy się zareagować. I nie chodzi o to, żeby przypadkowi ludzie ryzykowali własnym bezpieczeństwem albo wdawali się w awanturę. Reakcja może oznaczać telefon na policję, zwrócenie uwagi, poproszenie ochrony czy po prostu zgłoszenie sytuacji odpowiednim służbom.

Właśnie dlatego internetowe deklaracje o „reagowaniu” mają niewielką wartość, jeśli kończą się na komentarzach. Charakter społeczeństwa widać nie wtedy, gdy wszyscy siedzą przed ekranem i krzyczą, co ktoś powinien zrobić, ale wtedy, gdy trzeba zrobić coś samemu.

Reklama

Tym bardziej, że na takie widoki narażone są dzieci...

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło: Miejski Reporter
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wio.waw.pl




Reklama