Dziś, po protestach w Anglii i wyborach u naszego zachodniego sąsiada, znów będę pisał o inwazji imigrantów. Brytyjski minister spraw wewnętrznych z Labour Party, a więc z lewicy, oświadczył, że „ludzie w maskach nie rozwiążą problemu ludzi na łodziach”. Chodzi o około 300 młodych Brytyjczyków w czarnych zakryciach twarzy, którzy zablokowali port w Dover, aby nie przyjmował on „ludzi w łodziach”, czyli nielegalnych imigrantów. Cóż, szef MSW Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej sam tego problemu nie rozwiązał, więc próbują to za niego, lepiej czy gorzej, zrobić młodzi ludzie. Arogancja rządzących często idzie w parze z brakiem profesjonalizmu, ale też brakiem wizji, jak rozwiązać główne problemy, którymi zamartwiają się zwykli śmiertelnicy.
A przecież imigracja jest właśnie takim problemem: największym i do tego permanentnym. Żeby było jasne: choć jestem człowiekiem prawicy, to nie „czepiam” się tylko lewicy. Przeciwnie; stwierdzam, że konserwatywni ministrowie spraw wewnętrznych rządu Jej Królewskiej Mości królowej Elżbiety, a potem Jego Królewskiej Mości króla Karola nie zrobili cokolwiek, aby rzeczywiście zahamować inwazję imigrantów na Wyspy Brytyjskie. Torysi (tamtejsza centroprawica) wpuszczali ich tak samo, jak robi to teraz lewica. To pokazuje generalnie niemoc całej klasy politycznej nad Tamizą.
Specjalnie wybrałem dziś Wielką Brytanię – kraj będący poza Unią Europejską. Nie będę więc podejrzany, że tak specjalnie atakuję UE – choć przecież na to po stokroć zasłużyła. Ta to dopiero ma fatalną politykę imigracyjną. Jeżeli w Niemczech 9 na 20 obywateli głosuje na antyimigracyjną Alternative für Deutschland – to właśnie dlatego, że Berlin przez lata wpuszczał na swoje terytorium niemal każdego, kto chciał. Nie ma co się dziwić. Trzeba tylko pilnować, żebyśmy my, Polacy, nie mieli podobnych problemów!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze