Wszyscy dobrze znamy stare przysłowie, że "kłamstwo ma krótkie nogi". Tym razem przekonał się o tym 21-latek w Magdalence.
O bestialskim ataku 19-latka na własną mamę i jej partnera, do którego doszło na Żoliborzu, pisaliśmy. Wcześniej informowaliśmy o gigantycznym pożarze hali pod Warszawą, a także wielkim wstrzymaniu ruchu pociągów - w związku z pracami na linii Wawer-Otwock. Na Woli zatrzymano za to przestępczy duet...
Funkcjonariusze piaseczyńskiej drogówki pełniący służbę w nieoznakowanym radiowozie wyposażonym w wideorejestrator, na ulicy Słonecznej w Magdalence zwrócili uwagę na kierującego Fordem, którego styl jazdy wzbudził ich podejrzenie, że mężczyzna może znajdować się pod wpływem alkoholu. Przy użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych funkcjonariusze zatrzymali więc auto do kontroli drogowej.
Gdy jeden z policjantów podszedł do pojazdu, szybko zauważył, że na fotelu kierowcy siedzi już zupełnie inna osoba. Okazało, że mężczyźni podróżujący autem na kontrolę mieli swój własny plan i postanowili zamienić się miejscami. 21-latek, który początkowo kierował autem przekazał tę rolę swojemu koledze siedzącemu na tylnej kanapie. Stało się tak dlatego, że mężczyznę obowiązywał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, a zamiana miejsc miała go uratować przed odpowiedzialnością karną. Sęk w tym, że jego kolega również kierować autem nie powinien, ponieważ nie posiada do tego wymaganych uprawnień. W samochodzie znajdował się także 50-latek, który z uwagi na stan nietrzeźwości zdecydowanie nie kwalifikował się do przejęcia roli kierowcy.
Mężczyzna trafił do celi, a jego auto zostało odholowane na parking depozytowy.
21-latek usłyszał zarzut karny dotyczący niestosowania się do orzeczonego środka karnego, jakim jest sądowy zakaz prowadzenia pojazdu. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze