Radosna twórczość PiS w sprawie 6-latków już daje o sobie znać w
Warszawie. Rodzi się gigantyczny problem: brak miejsc w przedszkolach
dla 3-latków, bo ich miejsce zajmą 6-latki, które nie pójdą do szkoły.
Wiceprezydent Warszawy, Włodzimierz Paszyński twierdzi, że reforma
szalejącego PiS zdestabilizuje cały system. "Władze miasta szacują -
czytam - że około 60 proc. rodziców zdecyduje sie na pozostawienie
rocznika 2010 w tzw. zerówkach. To około 12 tys. dzieci, które już teraz
przechodzą obowiązkowo roczne przygotowanie do nauki. Po zniesieniu
obowiązku szkolnego będą musiały je powtarzać". Co wówczas z 3-latkami? Nic. Nie będzie po prostu naboru dla dzieci w tym wieku. Dlaczego? Sześć
lat temu, gdy wprowadzono reformę "sześciolatkową", samorządy
warszawskie zaczęły przenosić zerówki do szkół podstawowych. I to było
sensowne. Ale zmieniły się przepisy i od września 2016 r., jeśli jakiś
samorząd chce utrzymać zerówkę w szkole, musi zamienić ją w przedszkole i
utworzyć tzw. zespół szkolno-przedszkolny. Przy czym nie chodzi tylko o
zmianę nazwy, ale - jak wyczytuję w "Gazecie Stołecznej" - przede
wszystkim o ostrzejsze normy przeciwpożarowe, podobne do tych ze
szpitali, żłobków, domów starców, no i przedszkoli. I jak szacują
strażacy, tylko 69 na 180 warszawskich podstawówek spełnia te wymogi.
Dlatego 6-latki, które nie pójdą do szkoły, zajmą miejsce 3-latkom. A
3-latki? Może owe 500 złotych, tak szczodrze obiecane, pójdzie na
prywatne przedszkole, na opiekunkę albo na dziadków, którzy chętnie
zajmą się maluchem, ale takie zajmowanie się na co dzień kosztuje, co
dziadkowie dobrze wiedzą. Radosna twórczość PiS, biorąca się z żądzy
władzy, obrodziła w wielu dziedzinach naszego życia tanim populizmem,
który zrujnuje gospodarkę, a równolegle sensowny system edukacji, dający
widoczne gołym okiem pozytywne rezultaty.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze