Była godzina 6.00 rano, gdy w siedzibie funkcjonariuszy rozległ się dzwonek. Dramatyczna interwencja miała miejsce w Wawrze...
Właśnie informowaliśmy o bestialskim ataku, do którego doszło na Pradze. Zmarła jedna osoba, inna została poważnie ranna. Poza tym w Udrzynie miał miejsce groźny wypadek na zaśnieżonej drodze - przy czym policja przypomina o tym, jak ważne jest rozsądne zachowanie na drodze. Na Ochocie natomiast wybuchł trzeci podobny pożar na terenie ogródków działkowych w ciągu ostatnich tygodni.
Za to w miniony wtorek - 3 lutego - około godziny 6 operator numeru 986 odebrał dramatyczny telefon z Wawra. Zgłaszający – osoba w kryzysie bezdomności – słabnącym głosem przekazał, że jest mu bardzo zimno, źle się czuje i „za chwilę umrze”. Wezwanie podjął patrol z VII Oddziału Terenowego, który dobrze znał mężczyznę i miejsce jego przebywania.
Tej samej nocy, około godziny 1:20 strażnicy próbowali przekonać 40-latka, by opuścił szopę na opuszczonej działce i spędził noc w noclegowni. Odmówił.
W ciągu kilkunastu minut strażnicy na sygnale dotarli pod znany im adres. St. insp. Mariusz Dróżdż, doświadczony ratownik KPP wziął torbę ratowniczą, jego partnerka z patrolu – defibrylator. Kiedy mundurowi weszli do szopy, zastali zatrważający widok. Szron był wszędzie, nawet na daszku czapki mężczyzny. Sam był niemalże niebieski z tego mrozu...
Przetransportowano go do szpitala, bo mundurowi nie mogli po prostu nie wezwać pogotowia. Było to konieczne.
Zobacz także:
Zobacz także:
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze