Reklama

Liczba pasażerów komunikacji miejskiej drastycznie maleje. Co jest tego przyczyną?

Problem jakości warszawskiej komunikacji miejskiej zwykle mierzy się liczbą linii, nowych tramwajów czy długością tras metra. Prawdziwy sprawdzian odbywa się gdzie indziej – tam, gdzie pasażer musi wysiąść z jednego środka transportu i przesiąść się do drugiego. To właśnie węzły przesiadkowe są najsłabszym ogniwem stołecznego systemu i skutkiem malejącej liczby pasażerów

Od lat mieszkańcy słyszą zapowiedzi usprawnień, a mimo to wiele kluczowych punktów na mapie miasta nadal odstrasza chaosem i niewygodą. Kto choć raz próbował przedostać się podziemnymi korytarzami między liniami metra, ten wie, jak trudno się tam sprawnie poruszać. Podobnie jest w okolicach Dworca Południowego, gdzie natłok przystanków, pojazdów i pieszych zamienia codzienny dojazd w nerwową przeprawę. Węzeł przy stacji PKP Służewiec dla wielu pasażerów pozostaje niemal nie do ogarnięcia – nieintuicyjny układ, rozproszone przystanki i brak czytelnych połączeń sprawiają, że przesiadka wymaga tu cierpliwości i dobrej orientacji w terenie. Są oczywiście wyjątki jak okolice stacji Metro Młociny, które dowodzą, że da się zaprojektować przestrzeń w sposób spójny i bardziej przyjazny dla pasażera.

W najnowszym raporcie przygotowanym we współpracy z organizacją Clean Cities Polska pojawia się gorzka konkluzja: przy obecnym tempie zmian uporządkowanie stołecznych węzłów przesiadkowych może zająć nawet 100 lat. Brzmi to jak publicystyczna przesada, ale dane każą traktować ten wniosek z większą powagą.

Reklama

Codziennie w Warszawie dochodzi do około 1,8 miliona przesiadek. Za każdym razem pasażer wchodzi w bezpośredni kontakt z systemem – musi znaleźć odpowiedni przystanek, pokonać drogę między pojazdami, zorientować się w oznaczeniach. Wtedy zapada decyzja: zostać przy komunikacji miejskiej czy następnym razem wybrać samochód. Statystyki są bezlitosne. Od 2015 roku liczba osób korzystających z transportu publicznego w stolicy spadła o około 20 procent. To wyraźny alarm, którego nie da się prosto zrzucić na konto pandemii czy zmieniających się nawyków.

Raport wyraźnie sugeruje, że w wielu przypadkach przyczyna tkwi w samej infrastrukturze przesiadkowej. Niewygodne połączenia, źle zaprojektowane przejścia i dezorientujące węzły sprawiają, że część mieszkańców rezygnuje z tramwaju czy metra na rzecz własnego auta. To poważne ostrzeżenie: jeśli miasto nie potraktuje węzłów przesiadkowych jako priorytetu, kolejne lata mogą przynieść dalszy odpływ pasażerów – a wraz z nim korki, smog i rosnącą frustrację mieszkańców Warszawy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Materiały własne - wio.waw.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wio.waw.pl




Reklama