Wczoraj na placu Bankowym w Warszawie odbyła się głośna manifestacja pod hasłem „Nie trzaskać do dzików”. Aktywiści oraz poruszeni mieszkańcy stolicy zgromadzili się przed siedzibą urzędu miasta, aby zaprotestować przeciwko masowemu odstrzałowi dzików, który w ostatnich tygodniach przybrał na sile i brutalności.
Bezpośrednim impulsem do wyjścia na ulice były tragiczne wydarzenia z okresu świątecznego na Bemowie i Mokotowie. Według relacji świadków i organizatorów, na jednym z placów zabaw zabito 4 matki z 12 maluchami, a inne interwencje odbywały się pod oknami domów, na oczach dorosłych i dzieci. Aktywiści określają te praktyki jako „barbarzyńskie” i domagają się systemowych zmian w polityce miasta.
Twarde postulaty wobec prezydenta
Uczestnicy manifestacji przedstawili prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu listę konkretnych żądań:
Argumenty ratusza: Bezpieczeństwo i ASF
Prezydent Rafał Trzaskowski, odnosząc się do kontrowersji, podkreślił, że decyzja o redukcji populacji jest dla niego trudna, ale obecnie miasto „ma związane ręce”. Władze argumentują, że ze względu na walkę z afrykańskim pomorem świń (ASF), wywóz dzików poza miasto jest prawnie zakazany przez przepisy krajowe oraz unijne. Z kolei inne postulowane metody, jak np. antykoncepcja dla zwierząt, nie zostały dotąd dopuszczone do użytku w żadnym kraju UE. Lasy Miejskie – Warszawa przeprosiły jednak za sposób przeprowadzenia ostatnich interwencji, deklarując, że przyszłe działania będą odbywać się w miejscach odizolowanych od mieszkańców.
Dziki jako „inżynierowie środowiska”
Podczas protestu aktywiści przypominali, że dziki pełnią kluczową rolę w ekosystemie. Jako tzw. „inżynierowie środowiska” spulchniają glebę, ograniczają populacje szkodników oraz usuwają padlinę, wspierając tym samym bioróżnorodność. Zdaniem adwokat Karoliny Kuszlewicz, miasto ze swojej istoty jest przestrzenią wielogatunkową i konieczna jest nauka pokojowej koegzystencji, zamiast stosowania „prymitywnych standardów zabijania”.
Eksperci wskazują na dobre przykłady z innych miast. Gdynia nawiązała współpracę z Biurem Urbanistyki Wielogatunkowej, co zaowocowało raportem o nieśmiercionośnych metodach, takich jak testowanie nasadzeń roślin odstraszających dziki (np. lawendy i hiacyntów) czy wymiana śmietników na takie, których zwierzęta nie są w stanie wywrócić.
Wczorajsza pikieta zakończyła się złożeniem petycji, pod którą w krótkim czasie zebrano ponad 6 tysięcy podpisów. Protestujący zapowiedzieli dalsze działania, jeśli miasto nie podejmie merytorycznego dialogu opartego na współczesnej wiedzy naukowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze