Od skradzionego Maserati do międzynarodowego gangu. Mokotowska policja rozbiła luksusową "dziuplę"
To był majstersztyk w wykonaniu warszawskich policjantów z Mokotowa. Śledztwo, które rozpoczęło się od zuchwałej kradzieży ekskluzywnego Maserati o wartości niemal 267 tysięcy złotych, doprowadziło mundurowych do odkrycia potężnej, międzynarodowej siatki paserów. Funkcjonariusze uderzyli jednocześnie w dwóch województwach, zatrzymując recydywistów i zabezpieczając setki części pochodzących z luksusowych SUV-ów i limuzyn skradzionych w Polsce, Niemczech oraz Belgii.
Sprawa, która właśnie znalazła swój finał w sądzie, miała swój początek w lutym 2026 roku. To wtedy do Komendy Rejonowej Policji Warszawa II wpłynęło zgłoszenie o kradzieży sportowego Maserati. Włoskie auto dosłownie zapadło się pod ziemię. Zamiast jednak szukać całego pojazdu, mokotowscy kryminalni i detektywi z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego zaczęli skrupulatnie tropić drogę, jaką pokonują części rozbieranych w dziuplach pojazdów. Ślady doprowadziły ich na teren województw wielkopolskiego oraz mazowieckiego.
Do zatrzymania doszło podczas dynamicznej akcji w miejscowości Chrzanowo. Policjanci zablokowali tam drogę samochodowi dostawczemu, którym podróżowali dwaj mężczyźni w wieku 47 i 51 lat. Ich podejrzenia potwierdziły się w ułamku sekundy po otwarciu przestrzeni ładunkowej pojazdu.
Dostawczak był po brzegi wyładowany drogimi podzespołami samochodowymi. Kryminalni zabezpieczyli:
zaawansowane moduły elektroniczne i liczniki,
wyświetlacze i nowoczesne elementy systemów multimedialnych,
podzespoły układów hamulcowych i sprężarki,
baterie trakcyjne do aut hybrydowych i elektrycznych.
Równolegle policyjne ekipy wkroczyły na wytypowane posesje powiązane z zatrzymanymi mężczyznami. W trakcie przeszukań odnaleziono kolejne składowiska części – w tym elementy rozebranego na części Jeepa oraz gotowe do użycia, podrobione tablice rejestracyjne.
Policyjni eksperci poddali drobiazgowej analizie numery identyfikacyjne VIN naniesione na zabezpieczone moduły elektroniczne. Wyniki okazały się porażające. Części pochodziły z luksusowych pojazdów marek Maserati, Jeep oraz Dodge, które figurowały w policyjnych bazach jako utracone w wyniku kradzieży na terenie Polski, Niemiec oraz Belgii. Jak ustalili śledczy, zatrzymani mężczyźni uczynili sobie z obrotu kradzionymi podzespołami stałe i niezwykle dochodowe źródło dochodu.
Zatrzymani to mieszkańcy Płocka i okolic. Starszy z nich, 51-latek, po usłyszeniu zarzutów paserstwa został objęty dozorem Policji. Znacznie gorsza sytuacja czeka jednak 47-latka, któremu przedstawiono pięć zarzutów paserstwa części pochodzących z przestępstw popełnionych w kraju i za granicą. Decyzją Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa mężczyzna został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Obaj podejrzani odpowiedzą za swoje czyny w warunkach recydywy. Oznacza to, że standardowa kara do 5 lat więzienia w ich przypadku może zostać drastycznie zwiększona przez sąd – nawet o połowę, co oznacza, że za kratami mogą spędzić nawet 7,5 roku. Sprawę pod nadzorem prokuratury prowadzi dalej mokotowska komenda, która nie wyklucza kolejnych zatrzymań.


Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze