Kolejna historyczna perła linii otwockiej obróciła się w popiół. W środowy wieczór, 15 lipca, sercem Otwocka wstrząsnęła wiadomość o potężnym pożarze. Ogień zajął imponujący, wielorodzinny budynek w stylu świdermajer u zbiegu ulic Kopernika i Żeromskiego. Choć akcja ratunkowa była błyskawiczna i zakrojona na szeroką skalę, to wydarzenie na nowo rozpętało dyskusję o bezpieczeństwie i przyszłości drewnianej tożsamości naszego miasta.
Zgłoszenie o pożarze postawiło na nogi wszystkie lokalne służby. Drewniana, częściowo obmurowana konstrukcja okazała się niezwykle łatwym łupem dla płomieni. Gdy pierwsze wozy strażackie zajechały na sygnale pod wskazany adres, pożar szalał już na całego, trawiąc piętro oraz poszycie dachowe.
Na miejscu rozegrała się dramatyczna walka z czasem. Do akcji zaangażowano potężne siły – strażaków wspierali policjanci zabezpieczający teren oraz ekipy PGE, które odcinały dopływ prądu w rejonie skrzyżowania.
Najważniejsza informacja z frontu walki z żywiołem? Brak ofiar i osób poszkodowanych. Jak się okazało, zaledwie kilka dni przed tragedią budynek został oficjalnie wyłączony z użytkowania. W środowy wieczór w środku nie powinno więc być nikogo.
Dla mieszkańców Otwocka ten pożar to nie był zwykły wypadek. To kolejny odcinek tragicznej serii, która systematycznie niszczy lokalne dziedzictwo. Trudno mówić o zbiegu okoliczności, gdy spojrzy się na mapę i kalendarz ostatnich lat:
Zaledwie kilkaset metrów dalej – we wrześniu 2024 roku – spłonął bardzo podobny, acz mniejszy świdermajer na skrzyżowaniu ulic Żeromskiego i Leśnej.
W lipcu 2023 roku identyczny los spotkał legendarną przedwojenną willę Sterna-Wiernik (dawny pensjonat) przy ul. Reymonta. Ona również w momencie wybuchu ognia stała pusta i opuszczona.
Wszystkie te budynki łączy jedno: były nieużytkowane, miały ogromną wartość historyczną i spłonęły w niewyjaśnionych dotąd do końca okolicznościach.
Styl świdermajer, stworzony przez Michała Elwiro Andriollego, to coś więcej niż ładne deski i koronkowe ganki. To dusza Otwocka, która wyróżnia nas na tle całego Mazowsza. Lekka architektura, idealnie współgrająca z mikroklimatem sosnowych lasów, powinna być chroniona jak najcenniejszy skarb.
Tymczasem jesteśmy świadkami cichego dramatu. Opuszczone wille, zamiast odzyskiwać dawny blask dzięki rewitalizacji, regularnie płoną. Choć dokładne przyczyny środowego pożaru przy ul. Kopernika wyjaśni dopiero policyjne śledztwo i biegli z zakresu pożarnictwa, jedno jest pewne: czas na radykalne kroki. Jeśli lokalne władze i konserwatorzy zabytków nie znajdą sposobu na skuteczne zabezpieczenie tych pustostanów, za kilka lat unikalny klimat Otwocka będziemy mogli oglądać już tylko na starych fotografiach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze