18°C bezchmurnie

Utylizacja umów śmieciowych

Handel i usługi, Utylizacja umów śmieciowych - zdjęcie, fotografia

Motto ………potrzeba dom oczyścić z śmieci, oczyścić dom, powiadam, oczyścić dom, dzieci   A. Mickiewicz „Pan Tadeusz”   Motto.  Motto powyższe dedykuję pokoleniom dzisiejszych nastolatków, dwudziestolatków, może jeszcze trzydziestolatków – pokoleniom dzieci Solidarności. Sam należę do pokolenia starszego;  pokolenia, którego patologia umów śmieciowych nie dotyka tak  bezpośrednio i powszechnie, jak pokoleń młodszych. Ale dla mojego pokolenia  „śmieciowe zatrudnianie” jest ciężarem na sumieniu, bo przecież rzeczywistość w tej kwestii kompletnie rozminęła się z wyobrażeniami o celach „transformacji ustrojowej”, jaką  Polska przechodzi od roku  1990,  z inicjatywy mojego pokolenia i pokoleń starszych.   Motto odwołujące  się do Mickiewicza nie jest  li tylko erudycyjnym ozdobnikiem. W sprawach społecznych nie od rzeczy jest wsłuchiwać się w głos poetów, czy - w ogóle - artystów. Mogą oni, to ich społeczna rola, dla organizacji zbiorowej wyobraźni zrobić więcej niż inni; więcej niż na przykład politycy, których dzisiejsze zasoby wyobraźni wydają się być raczej płytkie.  A zatem, zgódźmy się na początek, na - widziany oczyma wyobraźni - obraz Polski, w którym umowy śmieciowe zostały posprzątane. Niech tej wyobraźni służą dalej słowa i czyny.   Słowa. W sprawach umów śmieciowych, wypowiadają się dziś nagminnie mówcy różnej maści i rangi. W potoku słów trzeba  umieć rozróżnić słowa,  które mogą prowadzić do celu,  jakim jest eliminacja umów śmieciowych, od słowotoku prowadzącego  donikąd.  Mówi się na przykład, że umowy śmieciowe to te o charakterze cywilnoprawnym. To nie tak. Wie o tym wiele osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, a pracujących w bardzo  dobrych lub dobrych warunkach pracy. Nie ma powodu, by dyskredytować sam charakter prawny  umowy. Umowy cywilnoprawne z racji swego charakteru nie są wcale gorszym instrumentem prawnym zatrudniania niż umowy o pracę . Trzeba wyraźnie powiedzieć, że zjawisko umów śmieciowych powinno być identyfikowane nie przez rodzaj umowy (umowa cywilnoprawna: zlecenia, umowa o dzieło czy umowa o pracę),  ale przez treść umowy, która określa warunki pracy i płacy. Umowa śmieciowa to umowa, która dopuszcza pracę na niegodziwych warunkach. Niegodziwość ta może mieć różne aspekty. Niegodziwe jest zatrudnianie z płacę znacznie odbiegającą od wartości świadczonej pracy. Śmieciowe  (niegodziwe) jest więc zatrudnianie za płacę niższą od tzw. płacy minimalnej, ale nie tylko ono. Zatrudnianie osób o wysokich kwalifikacjach wynikających z wykształcenia lub doświadczenia zawodowego za płacę minimalną lub do niej zbliżoną to też jest zatrudnianie śmieciowe. Niegodziwość może dotyczyć innych warunków pracy niż płaca. Niegodziwe jest wymuszanie na pracownikach pracy w warunkach nie szanujących ich godności i dóbr osobistych. Niegodziwe jest nadużywanie dyspozycyjności pracownika co do czasu świadczenia pracy poparte  szantażem pozbawienia pracy. Ale z tych wszystkich aspektów śmieciowego zatrudniania, praktycznie najważniejsze znaczenia na aspekt finansowy. Zatrudnianie śmieciowe to wyzysk pracowników służący maksymalizacji zysków. Kapitał podstawowy (założycielski) odgrywa dziś stosunkowo poślednią rolę w tworzeniu bieżących efektów gospodarczych (zysków) i nie ma powodu by  właściciel był pierwszorzędnym beneficjentem pożytków z działalności gospodarczej.   Umowy śmieciowe wymagają jasnego prawnego skwitowania i wyraźnego stwierdzenia, że są one zjawiskiem nielegalnym.  Do podstawowych zasad polskiego prawa pracy zalicza się zasadę godziwego wynagradzania i zasadę poszanowania godności i dóbr osobistych pracownika. Praktyka stosunków pracy kolokwialnie zwana „zatrudnianiem śmieciowym” odbywa się tam, gdzie zawodzi kontrola przestrzegania prawa pracy prowadzona przez powołane do tego instytucje państwowe, tam, gdzie nie istnieje albo słabo realizowana jest przez związki zawodowe funkcja reprezentowania (obrony) praw i interesów pracowniczych. Powinni o tym pamiętać ci,  którzy  propagują lub usprawiedliwiają istnienie w Polsce śmieciowego zatrudnienia. W gruncie rzeczy, nawołują  oni do łamania prawa, do tolerowania stanu bezprawnego.   CZYNY. Pozorna walka z umowa śmieciowymi trwa w Polsce co najmniej od roku 2004, roku wejścia Polski do Unii Europejskiej. Ta pozorna walka niczemu dobremu nie służy, służy zachowywaniu pozorów. I trzeba to powiedzieć jasno,  likwidacja umów śmieciowych nie nastąpi, jeśli umowy cywilnoprawne zastąpi  się  umowami o pracę, a umowy o pracę na czas określony zastąpi umowa na czas nieokreślony. Żadne z tych działań nie odnosi się  do  treści umów, a w ślad  za tym, do warunków świadczenia pracy.   Działania pozorne  są prowadzone w Polsce od kilkunastu lat  z marnym skutkiem, ich powielanie aktualnie praktykowane  będzie jałowe.   Proponuję działania innego rodzaju. Po pierwsze, należy jak najszybciej uruchomić mechanizmy wartościowania pracy różnego rodzaju i wyznaczania poziomów płac, w tym płac minimalnych, dla prac różnych rodzajów. Pracy  górników,  pielęgniarek,   artystów nie można porównywać do minimalnej płacy krajowej. Ta jest godziwym wynagrodzeniem dla prac o najniższej wartości (wymagających najprostszych kwalifikacji i polegających  na niewielkim zakresie odpowiedzialności). Dla prac wymagających wyższych kwalifikacji, obarczonych wyższą odpowiedzialnością należy wyznaczyć im odpowiednie poziomy płacy minimalnej, średniej maksymalnej. Powinni to zrobić reprezentanci pracodawców i pracowników poszczególnych branż tworząc ponadzakładowe układy zbiorowe pracy. Jeśli będą do tego niezdolni, to należy wyposażyć ministra do spraw pracy w sprawne narzędzie zastępczego (pomocniczego) działania w tym zakresie. Tylko nieliczni pamiętają, że takie narzędzie ministerialnego działania istnieje w kodeksie pracy (patrz art. 241 (18) KP) , ale od wielu lat jest instytucją kompletnie martwą. Przydałoby się ją ożywić. Już sama realna możliwość działania ministra pracy w tym zakresie, zmobilizowałaby organizacje pracodawców i związki zawodowe do samodzielnego tworzenia ponadzakładowych układów zbiorowych pracy.   Po drugie, należy zapewnić pracownikom na poziomie zakładowym reprezentację ich praw i interesów wobec pracodawców. Brak tej reprezentacji to najlepsza pożywka dla istnienia umów śmieciowych.  Warto sprawdzić i łatwo jest sprawdzić, że zatrudnianie śmieciowe kwitnie tam, gdzie nie funkcjonują mechanizmy negocjacyjnego, zbiorowego ustalania warunków pracy. Przy dzisiejszym mizernym stanie uzwiązkowienia  wielu pracowników pozbawionych jest należytej reprezentacji swoich praw i interesów.  Przepisy ustawy o związkach zawodowych z 1991r. są w tym zakresie archaiczne i niefunkcjonalne.  Trzeba je zmienić tak,  by tworzenie  reprezentacji pracowniczej było proste i powszechne.    Spełnienie powyższych dwóch warunków wystarczy, by zlikwidować patologię nie tylko prawną, ale i ekonomiczną, bo – trzeba to też powiedzieć - zatrudnianie śmieciowe to bezprawne marnotrawstwo zasobów. A marnotrawstwo zasobów to rzecz  szkodliwa, warta stanowczej  społecznej dezaprobaty. Stąd zwarty już w tytule tego tekst postulat zdecydowanej, szybkiej likwidacji (utylizacji)  umów śmieciowych.    

Utylizacja umów śmieciowych komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl