Reklama

Bukareszt - Warszawa: wspólna sprawa

Jestem krótko poza ojczyzną. Ale nie Bruksela i nie Strasburg. Tym razem znów Rumunia. Jestem tu kolejny raz. Na pewno nie ostatni. Polska i Rumunia -piąty i szósty kraj Unii Europejskiej, ale także pierwsze i drugie państwo naszego regionu Starego Kontynentu - skazane są na współpracę w interesie i Warszawy i Bukaresztu. Trawestując znane hasło z manifestacji "Solidarności" w okresie stanu wojennego " Bukareszt -Warszawa: wspólna sprawa ".

Spędzam parę godzin w tutejszym parlamencie. Ogromny, majestatyczny, górujący nad centrum. To największy parlament świata- oczywiście nie pod względem liczby posłów, bo tu wszystkich biją na głowę Ogolnochinskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych (pierwsze miejsce) i Parlament Europejski (drugie miejsce). Chodzi o gigantyczną kubature. Biorąc pod uwagę budynki szeroko rozumianej administracji państwowej ten, który odwiedzam w stolicy Rumunii jest największy w Europie i drugi na głowie - po Pentagonie. Jednak w kategorii : parlamenty - jest światowym nr 1 .

Reklama

Znajomy młody Rumun, specjalista od spraw międzynarodowych mówi mi, że jest dumny, iż największy parlament na kuli ziemskiej znajduje się w jego ojczyźnie. Myśli tak wbrew wielu swoim rodakom, którym ta przerasta budowla kojarzy się z jej budowniczym (w sensie decyzji politycznej, nie w sensie opracowania planu architektonicznego) czyli komunistycznym dyktatorem Rumunii Nicolae Ceausescu. Cóż, może to była gigantomania, może był to sposób na budzenie nacjonalistycznej dumy osadzonej w socjalistycznym anturazu. A jednak po czterech dekadach od wzniesienia gmachu rumunskiego parlamentu dziś jest ,może nie do końca przez wszystkich chciana , wizytówką Rumunii.

Bardzo ważny poseł pokazuje mi starą mapę zawieszoną w biurze szefa jednej z najważniejszych frakcji w rumuńskim parlamencie. Wskazuje na niej wspólna granicę Polski i Rumunii . I mówi trochę żartem, trochę serio :" no i do tego powinniśmy znowu dążyć ". Nie protestuje. Gość przecież nie powinien demonstracyjnie oponować gospodarzowi , czyż nie?

Reklama

Od pani z administracji, która wie, że jestem Polakiem słyszę : "Wy byliście Imperium -my nie".

Miło jest być w kraju, w którym szanuje się moją ojczyznę. I nie są to czcze deklaracje. Warto zatańczyć z Rumunami na europejskiej, unijnej dyskotece.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/04/2026 19:46
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wio.waw.pl




Reklama