Tym razem o Unii słów parę.Trwa ostatnia przed wakacjami sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Jak zwykle w stolicy Alzacji sesja jest czterodniowa w odróżnieniu od tzw. minisesji w brukselskiej siedzibie PE, które trwają raptem dwa dni.
Bawią mnie medialne odgłosy w Polsce tego, co się tutaj dzieje (piszę te słowa w Strasburgu). To trochę zderzenie unijnego „realu” z nadwiślańskim „wirtualem”. I tak przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola (zapewne w styczniu 2027 będzie ponownie wybrana na swoją już czwartą kadencję, przechodząc w ten sposób do historii parlamentu z siedzibami w Brukseli i Strasburgu) ogłosiła na rozpoczęcie sesji o karach dla polskiego europosła Grzegorza Brauna. Został ukarany za swoje wypowiedzi (w ramach zapewne wolności słowa, która jest, jak wiadomo, wizytówką Unii Europejskiej) na posiedzeniu Komisji Obrony PE, poświęconym sytuacji na Bliskim Wschodzie. „Real” jest taki, że otrzymał karę finansową w postaci… raptem dwóch diet oraz wykluczono go z posiedzeń tejże komisji, której angielski i francuski skrót brzmi SEDE - na okres... dwóch tygodni. Dodam, że w najbliższych dwóch tygodniach komisja owa się nie zbiera ,a rzeczony europoseł nie jest jej członkiem ! Jaki jest wirtualne, medialne lustro owego wyroku w Polsce? Otóż piszę się o karach finansowych, przeważnie nie wnikając, jak są one wysokie.
Zwykle też nie przeczytamy na jak długo został wykluczony z obrad jednej z komisji, na którą i tak nie chodzi, bo nie jest jej członkiem (a chodzi o 14 dni kanikuły). Charakterystyczne, że żadnej kary nie otrzymała niemiecka przewodnicząca tejże komisji, która do tegoż europosła z Polski powiedziała; „Zamknij się”! Widocznie niemiecka buta, arogancja i chamstwo to norma w parlamencie, której jedna z siedzib przestała być częścią Niemiec dopiero 108 lat temu (nie wspomnę już o losach Strasburga podczas II Wojny Światowej). Tej sytuacji nie można nazwać inaczej niż spektakularnym przykładem „double standards” czyli "podwójnych standardów".
Można się nie zgadzać z tym co myślą politycy różnych opcji na temat trwającego wiele dekad konfliktu na Bliskim Wschodzie. Pytanie tylko czy karanie za opinie jest zgodne z rzekomo fundamentalna dla UE wolnością słowa? Czy niemiecka polityk sprawująca władzę jest święta krową i może używać wulgaryzmów i kazać zamknąć się Polakowi?
W tym samym czasie Parlament Europejski odrzucił możliwość upamiętnienia ludobójstwa Polaków z rak ukraińskich szowinistów podczas II Wojny światowej! Czas na ukaranie Polaka jednak się znalazł. Unio! Dokąd zmierzasz??
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze