Tradycyjnie słów nieco więcej niż parę o polityce międzynarodowej. Dzisiaj co nieco o zbliżającej się... elekcji. Spokojnie, proszę nie regulować odbiorników: nie chodzi o pójście do urn w Rzeczypospolitej. W Polsce szczęśliwie w tym roku nie ma żadnych wyborów. Nie oznacza to jednak, że nie ma kampanii. Wręcz przeciwnie. Trwa ona tak naprawdę bez przerwy, co skądinąd „słychać, widać i czuć”. Zgodnie zresztą ze starym amerykańskim powiedzeniem politycznym, że "tak naprawdę kampania rozpoczyna się następnego dnia po wyborach".
Ten błogosławiony czas bez elekcji będzie trwał w ojczyźnie naszej przez dwa lata i kwartał to znaczy od czerwca 2025 do jesieni 2027 roku.
Inni tego szczęścia nie mają. W tym roku mamy wybory w wielu krajach, ale kilka z nich jest szczególnie ciekawych w kontekście Polski.
Zacznę od tych najbliższych i chronologicznie i geograficznie. Za dwa miesiące i parę dni odbędą się wybory u naszych „bratanków” czyli na Węgrzech. Partia Viktora Orbana FIDESZ rządzi piaty raz, przy czym czwarty pod rząd. Jest to więc szesnaście lat, a więc blisko rekordu brytyjskich konserwatystów: Torysi rządzili Zjednoczonym Królestwem lat aż osiemnaście bez przerwy . Jednak było to w końcu zeszłego wieku , a dokładnie w latach 1979-1997. Tyle, że mieli w tym czasie nie jednego premiera, jak Madziarzy tylko dwoje: Margaret Thatcher, która była najdłużej urzędującym premierem w Wielkiej Brytanii w XX wieku (11 lat !) i pierwszą kobietą na tym stanowisku oraz John Major. Natomiast węgierski szef rządu Orban już wyrównał rekord XXI wieku Niemki Angeli Merkel, która też rządziła pełne cztery kadencje (2001-2017) oraz XX-wieczny niemiecki rekord Helmuta Kohla (1982-1998).
Mój znajomy węgierski dziennikarz, nestor zawodu, który wykonywał swój zawód za komunistów, za socjalistów i za FIDESZ-u twierdzi, że nad Dunajem partia, która wygra będzie miała przewagę ledwie kilku mandatów niezależnie czy będzie to rządząca prawica czy też opozycyjne centrum.
Ciekawe, bo słyszę,iż ani obecny premier ani lider opozycji po tych wyborach... nie zamierzają pełnić funkcji szefa rządu. Brzmi to sensacyjnie, ale przecież nie można takiego scenariusza wykluczać. Jeżeli wygra TISZA Petera Magyara to premierem w Budapeszcie ma być obecny europoseł Zoltan Tarr, skądinąd nie tylko- od niedawna- polityk, ale też - od dawna - ... protestancki duchowny. Pastor premierem „nad pięknym i modrym Dunajem”? Cóż, tak ćwierkają wróbelki w Budzie ,a także w Peszcie.
Jeśli jednak Orban się wybroni będzie to dobra wiadomość dla prawicy w Polsce. Gdy wszak przegra ucieszy się obecna koalicja rządowa - mimo ,że PO i PSL przez 18 lat (!)zasiadali razem z FIDESZem w tej samej grupie w Parlamencie Europejskim, o czym obie te partie za wszelką cenę nie chcą pamiętać. A tak na koniec jako ciekawostka : mimo wielu podobieństw i wspólnych mianownikow PiS i FIDESZ nigdy nie były i nie są w jednej grupie politycznej w Parlamencie Europejskim ani w europejskiej partii politycznej ! Choć kontakty mają obie formacje relatywnie bliskie...
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze