To końcem marca rozegrała się na Bemowie ostra sytuacja, w której to dziki przegrały - chociaż nikomu krzywdy nie robiły. Śmiertelna pułapka.
Był poniedziałek - 30 marca 2026 roku - kiedy dziki weszły na teren placu zabaw na Bemowie. 4 lochy i 12 warchlaków, taki widok mogli zastać okoliczni mieszkańcy osiedla. Ktoś zamknął furtkę, blokując zwierzętom możliwość wydostania się. Jak powiadomił portal "Wprost", według świadków zwierzęta wcale nie zachowywały się agresywnie. Inna osoba zadzwoniła po służby.
Już nazajutrz, we wtorek - 31 marca - służby, na zlecenie Lasów Miejskich, pozbyły się dzików. Nikt nie próbował tych stworzeń przepędzić w "pokojowy sposób", po prostu zostały uśpione i uśmiercone. Tym sposobem doprowadzono do wrzenia, bowiem jak zwykle w przypadku dyskusji o dzikach, są tu "dwie strony medalu". Jedni uważają, że dobrze się stało, bo zagrożenie jest mniejsze. Inni...
Pod bramką placu zabaw postawili kartkę żałobną "ku pamięci dziczym ofiarom" oraz kwiaty.
To jednak nie jest koniec. Jak informowano na profilu "Dziki zostają", w Warszawie doszło do kolejnej egzekucji dzików. Osoba mieszkająca w bloku zgłosiła, że zwierzęta kręciły się przy jej tulipanach. 7 dzików, w tym 6 małych. Po kilkunastu minutach wszystkie odstrzelono, a zwłoki wyrzucono do kubłów na śmieci.
Na dawnych ogródkach działkowych doszło do krwawej jatki, a jakiś czas temu, w jednym z KFC w Śródmieściu dokonano makabrycznego odkrycia. Wcześniej pisaliśmy na temat tego, jak wyglądał Pogrom Wielkanocny w 1940 roku, a także o saperach, którzy musieli przeprowadzić akcję w Wawrze. Przedtem groźna akcja miała miejsce przy Dworcu Wschodnim...
Fot. Katarzyna Kolbuch/FB
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze