Reklama

JAKA UNIA OPTYMALNA DLA RZECZYPOSPOLITEJ?

Dziś o Unii Europejskiej i zmianach, które się w niej szykują. UE stoi przed dylematem: czy ma się poszerzać o kolejne kraje członkowskie, czy skupić się na zwiększeniu integracji wewnętrznej kosztem siły poszczególnych państw?

Oczywiście wolę, aby Unia Europejska poszerzała się niż „pogłębiała”. Mówiąc konkretnie: wolę, aby było więcej krajów członkowskich, niż żeby była większa centralizacja i żeby Bruksela dostała większe kompetencje.

To proste: poszerzenie Wspólnot Europejskich nie zabiera kompetencji dotychczasowym krajów członkowskich – choć w oczywisty sposób ograniczy im środki unijne, bo tortem trzeba się podzielić z nowymi gośćmi przy stole. Jednak tzw. pogłębienie integracji europejskiej będzie bezpośrednio oznaczać, że Komisja Europejska otrzyma więcej instrumentów działania.

Reklama

Tyle, że nie spadną one z nieba, jak biblijna manna – zostaną one brutalnie zabrane państwom – członkom UE. Przy czym uwaga: jest to bilet tylko w jedną stronę. To znaczy, że jak państwa narodowe raz oddadzą swoje prerogatywy na rzecz organizacji międzynarodowej – w tym przypadku Unii Europejskiej – to ich odzyskanie z powrotem będzie więcej niż trudne.

Łatwiej stracić kompetencje/przywilej, a dużo trudniej je następnie wyszarpać z powrotem. To informacja, stwierdzenie faktu, ale też przestroga.

Unia lubi poszerzać swoją strefę wpływów – formalnoprawnych i nienormalnych. Także, rzecz jasna, kosztem krajów, które tę Unię Europejską tworzą i których obywatele ją utrzymują ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy.

Reklama

A ponieważ Bruksela ma też w przyszłości nakładać podatki – co dotychczas jest wyłączną kompetencją krajów ją tworzących – to znaczy, że obywatele i podatnicy jeszcze bardziej będą łożyć na przysłowiową Brukselę. I jeszcze mniej niż teraz będą ją kontrolować, bo przecież przesunięcie kompetencji z poziomu narodowego na poziom ponadnarodowy będzie w ewidentny sposób prowadzić do ograniczenia możliwości obywatelskiej presji/kontroli na instytucje unijne.

To jasne, że obywatelom/podatnikom łatwiej (co nie znaczy, że łatwo!) patrzeć Unii na ręce, gdy mają na nią wpływ ich państwa. Obywatel ma wpływ na rząd, bo go wybiera i może go pośrednio, wyborczo odwołać – ale jego „przełożenie” na Brukselę jest praktycznie żadne, bo przecież Komisja Europejska nie jest wybieralna, jest poza kontrolą, jest swoistym „państwem w państwie”.

Reklama

To jeden z wielu powodów – obok tych „suwerenistycznych” – żeby nie zgadzać się na pozbawianie kompetencji państw narodowych na rzecz Komisji Europejskiej, która jest „samo sobie sterem, żeglarzem i okrętem”.

Im więcej Unii w Unii, tym gorzej dla naszej ojczyzny i innych narodów, które nie chcą być trybikiem w brukselskiej maszynerii polityczno-gospodarczej...

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wio.waw.pl




Reklama