Manifestacje warszawskie w sprawie uchodźców: za i przeciw. A ja gdzie?

Polityka, Manifestacje warszawskie sprawie uchodźców przeciw gdzie - zdjęcie, fotografia
Wojciech Pielecki - blog 14/09/2015 13:52

Warszawa miała ich dwie: za i przeciw. Przebiegły spokojnie. Byłem na obu. Niestety, refleksje mam niewesołe. Zarówno jedni, jak i drudzy uczestnicy swoich wieców i marszów nie grzeszą zdolnością do dialogu i kompromisu. To przykre, jak cholera, bo pokazuje, że nawet w takiej kwestii nie jesteśmy w stanie toczyć merytorycznego dialogu, nastawionego w konsekwencji na kompromis, tylko pokazujemy jedną twarz: zapiekłego zwolennika swojej własnej teorii.

Przeciwnicy: uchodźcy to totalne zagrożenie dla porządku prawnego, systemu wartości, to niebezpieczeństwo dla nas i naszych dzieci, to otworzenie puszki Pandory, z której wysypie się na nas islamski żywioł opanowujący stopniowo wszystko, co się da, a nam pozostanie rola pariasów…

Zwolennicy: uchodźcy to w dużej mierze ludzie chcący spokojnie żyć, wydajnie pracować, uciekający przed przemocą, nie mający żadnych krwiożerczych zamiarów, nie stanowiący żadnego zagrożenia, nastawieni pokojowo, z marzeniami o lepszym, dostatniejszym i bezpiecznym życiu, co sprzyja ich asymilacji, a gaworzenie o niebezpieczeństwie terroryzmu jest gadaniem oszołomów.

Jedni i drudzy nie dopuszczali w rozmowach (ze mną, bo się postarałem) żadnych argumentów, które mogłyby wypracować kompromis. Np. takich: znam Syryjczyka, chirurga, który uciekł ze swojego kraju z synem (żona zginęła w zamachu bombowym na jego klinikę), aby móc zrealizować swoje marzenia o lepszym życiu, głównie dla syna właśnie, którego chce wykształcić w spokojnym kraju, aby potem on jemu zapewnił spokojną i godną starość. Bo dość już ma nieustającego lęku o życie, nie chce przeżywać koszmaru utraty bliskich (żona), ma też dość islamskiego fundamentalizmu, który reguluje życie przeciętnego człowieka w najdrobniejszych szczegółach, a on chce żyć według własnych zasad i bez presji sfanatyzowanych sąsiadów.

Czy to nie przemawia do wyobraźni? Niestety, nie. Nasi fanatycy odpowiadali mi: - To przecież na pewno mimikra, udawanie, a jak przyjdzie co do czego…

Więc jak dyskutować? Jak dochodzić do kompromisu?

W Polsce żyje ponad milion Ukraińców, prawie milion przedstawicieli narodów azjatyckich (Wietnamczycy, Chińczycy, byli obywatele postsowieckiej Azji) i co? Zdominowali nas? Zagrozili podstawom państwowości polskiej? Wprost przeciwnie, stanowią coraz bardziej zintegrowaną z nami społeczność, a już drugie i trzecie pokolenie czuje się po prostu Polakami. Tu wychowane, wykształcone, nie znające praktycznie kraju pochodzenia swoich rodziców, sentymentalnie wiąże się z Polską, którą traktuje jako swoją ojczyznę. A jadąc z czasem do Wietnamu lub Chin, czuje się na miejscu jak na turystycznej wycieczce. Tak, starają się mówić w języku swych ojców, ale tylko… starają. Ich językiem podstawowym jest polski i w nim wyrażają swoje opinie, pragnienia i uczucia. Dziwne? Wcale.

Tak samo będzie z uchodźcami z Syrii, Erytrei, Somalii, jeśli tylko zechcą u nas pozostać na dłużej. Jeśli zechcą… Bo każdy człowiek ma wmontowany mniej lub bardziej czujny mechanizm ostrzegania przed zagrożeniem ze strony otoczenia. Jeśli większość prze do Niemiec, to z jakiegoś powodu. Tak, dla większego bezpieczeństwa socjalnego, dla większego rynku pracy, lepszych zarobków etc. Ale – uwierzcie psychologom społecznym – także dla odczuwanej w nowym otoczeniu akceptacji. To się czuje, to wisi w powietrzu. I jeśli wisieć im będzie nad głową miecz niezrozumienia, nieufności, pogardy, to Polska będzie tylko przystankiem na ich drodze.

Kilka dni temu przeczytałem w „Gazecie Wyborczej” artykuł o rodzinie z Kirgistanu, która uciekła przed prześladowaniami do Szwecji i musiała ostatecznie wylądować w Polsce, bo do UE przyjechała z polska wizą, a jest taki wymóg, że azyl przyznaje kraj, który zaufał uciekinierowi. I rodzina Turanbajewów jest w Polsce, jej dzieci się uczą, zdobywają najlepsze oceny, nauczyciele chwalą, polskie dzieci przyjaźnią się z Kirgizami, jest im w Polsce coraz lepiej, choć standard życia nie umywa się do tego, który pozostawili najpierw w Kirgistanie, a potem w Szwecji. Chcą tu zostać. Dzieciaki asymilują się w szybkim tempie. Mają plany studiów na polskich uczelniach, mówią znakomicie po polsku, a rodzice chcą tu pracować na własny rachunek, mają pomysły, żadnych zasiłków nie potrzebują. I co?

Służba Graniczna, która dostała jakąś ostatnią nowelizacją ustawy o imigrantach, prawo do decydowania o ich życiu i śmierci, ma wątpliwości, piętrzy problemy, chce Turanbajewów wydalić wprost w objęcia kirgiskich siepaczy. Nie pomagają protesty sąsiadów rodziny, nauczycieli młodych, opinie szkół, pozytywne wyniki wywiadów środowiskowych, dupki ze Straży Granicznej, niewykluczone, że zatwardziali przeciwnicy uchodźców wszelkich, mówią „nie”.

Przyjaciele Kirgizów tak piszą do Urzędu ds. Cudzoziemców: „To, że Kuban (najstarszy z dzieci – przyp. WP) dobrze czuje się w Polsce, wynika z braku zagrożenia życia, z poczucia bezpieczeństwa związanego ze stabilnością naszego kraju, możliwością spokojnego uczenia się, otwartością kontaktów z Polakami. To, że Kuban i dwaj jego młodsi bracia bardzo dobrze radzą sobie w polskich warunkach, świadczy o właściwej opiece i trosce, jaka polska szkoła i inne instytucje zaoferowały tej rodzinie. Odebranie młodym ludziom tego dobrobytu i dobrostanu i odesłanie ich do kraju, w którym byli prześladowani, oznacza skazanie ich na przemoc i zakłócenie wszystkiego, co udało im się dużym wysiłkiem wypracować przez te kilka lat pobytu w Polsce”.

Przeczytałem to mojemu znajomego chirurgowi z Syrii.

On jest w podobnej sytuacji. I wie, że jest skazany tak naprawdę na widzimisię polskich urzędników. Ale choć jego syn też się uczy w polskiej szkole, choć też wykazuje determinację nie mniejszą od Kirgizów, każdego dnia w ich umysłach odradza się niepewność: wyrzucą czy nie?

Ci Kirgizi i ci Syryjczycy, to – powiem szczerze – rodzaj ewenementu w relacjach uchodźcy – polscy urzędnicy. Oni chcą zostać u nas za wszelką cenę, bo – paradoks, jak Boga kocham; i na Allacha! – zwykli Polacy są z nimi zaprzyjaźnieni, są w stanie bić się o nich, bronić przed ostracyzmem polskich urzędów… A jednocześnie jestem na wiecu „Przeciw Uchodźcom” i… włos się jeży.

I sam siebie pytam: co trzeba zrobić, żeby przezwyciężyć tę niechęć tak dużej części Polaków do tych nieszczęśliwych ludzi, którzy nic już nie mają do stracenia, poza swoim życiem.

Do głowy przychodzi mi w tym momencie Walter Chełstowski, który w swoim wzruszającym i przewidującym poście na Facebooku napisał m.in. tak:

„A my?

Możemy pieprzyć czy mamy przyjąć 2000 osób czy nie?
Katolików czy nie tylko?
Czy nas na to stać czy nie?
I inne idiotyzmy.

Bo mamy w Polsce „głodujące dzieci”, „frankowiczów”, górników i kopalnie itd.

Więc populistycznie wystarczy w białych rękawiczkach mówić : „precz z brudasami”, „ciapatami”. Z Ludźmi, Obywatelami naszej Planety.

Bo na tym też można, w naszym kochanym Kraju, zebrać parę procent głosów w wyborach.

Można i się zbierze.

Ale oni i tak przyjdą.
I będą.

I zamiast tych kretyńskich dyskusji trzeba myśleć jak mamy ich nauczyć naszego języka (szczególnie dzieci), jak zrobić, aby kobiety nie chodziły w chustach i burkach, jak mężczyznom udowodnić, że szariat i Allach to nie jest jedyne prawo na świecie.

Mamy już u nas wspaniałych Wietnamczyków, Ukraińców, a i co raz częściej widzimy na ulicy, czy gdziekolwiek indziej „czarnoskórych”.

Jeszcze kilkanaście lat temu każdy z nich, szczególnie „czarnoskóry”, wzbudzał niezdrowe sensacje.

Dzisiaj to powoli norma.

I tak też będzie z „brudasami”.

Przyjdą.

Czy nam się to podoba, czy nie.

Żadne granice tego nie zatrzymają.

Więc?

Po prostu…

Musimy nauczyć się, jak z nimi żyć w pokoju.

To działa w obie, dwie strony.

Innego wyjścia nie ma”.

Tak, Walterze, zgadzam się z Tobą. Tak, Szanowni Rodacy, innego wyjścia nie ma. I nie powinno być!


PS. Oczywiście jestem całym sercem za uchodźcami, ale i skłonnym do dyskusji i kompromisu. Jak Walter.

 

Manifestacje warszawskie w sprawie uchodźców: za i przeciw. A ja gdzie? komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Kampania wyborcza w

Bierzesz udział w wyborach parlamentarnych 2019 roku? Startujesz do Sejmu lub Senatu RP? To dobrze, że trafiłeś na nasze ogłoszenie. Zresztą to, że..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wio.waw.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG MEDIA SP z o o z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"