Dziś słów parę o swoistej synchronizacji ulicznych zadym we Francji z relacjonowaniem tychże zadym przez Parlament Europejski. Oto w centrum Strasburga odbywa demonstracja przeciwko prezydentowi Macronowi i jego rządowi za cięcia w oświacie, ale także tradycyjne już starcia z policją. To wszystko działo się w trakcie pierwszej z dwóch październikowych sesji Parlamentu Europejskiego. Natomiast podczas tejże sesji oglądaliśmy spektakularną porażkę lewicy, bo po półtoragodzinnej debacie przyjęto rezolucję na temat „Eskalacja zamieszek uczniów we Francji: podpalenia w szkołach, ataki na strażaków, policjantów, nauczycieli, zwłaszcza dla La Ciotat oraz rola skrajnie lewicowych partii w podżeganiu do przemocy”. Debata na ten temat odbywała się w przeddzień masowych manifestacji antyrządowych w Republice Francuskiej, w których uczestniczyło aż ćwierć miliona osób! Scenarzysta z Hollywood albo Bollywood lepiej by tego nie wymyślił.
Szereg innych debat w PE dotyczyło również problemów, które uderzają w zwykłych obywateli, tak jak polityka rządu Francji zaciskania pasa nauczycielom i szkolnictwu. Omawiano również sprawozdanie na temat: „Zagrożenia psychospołeczne, stres i zdrowie psychiczne w pracy”, ale także „Ochronę pacjentów przed nielegalnymi i sfałszowanymi produktami leczniczymi sprzedawanymi w internecie: lepsze egzekwowanie przepisów i zacieśnienie współpracy transgranicznej”. Przegłosowano również rezolucję dotyczącą „Ochrony pracowników przed zagrożeniem dotyczącym narażenia na działanie czynników rakotwórczych lub mutagenów podczas pracy”. Zwracam uwagę na swoisty eurobełkot w tym dokumencie, ową unijną „nowomowę”, charakterystyczną dla wielu rezolucji Parlamentu Europejskiego i dyrektyw wydawanych przez Komisję Europejską, ale wcześniej akceptowanych przez PE.
A że kryzys gospodarczy w Unii Europejskiej jest faktem, świadczy tytuł innej debaty dotyczącej „Wzmocnienia pozycji Europejczyków w obliczu kryzysu związanego ze wzrostem kosztów utrzymania”.
W ramach tradycyjnego punktu obrad „Oto Europa”, przeznaczonego dla prezydentów i premierów nie tylko krajów UE, ale także spoza Unii, wystąpił centroprawicowy premier Portugalii Luis Montenegro.
Parlament Europejski nie byłby sobą, gdyby nie „zbawiał” innych państw spoza Unii Europejskiej, przy okazji z lubością egzaminując ich z przestrzegania, a raczej nieprzestrzegania – zdaniem europarlamentu – praw człowieka. Tym razem poza Iranem wytoczono działa przeciwko krajom południowego Kaukazu: Gruzji i Azerbejdżanu. Długo siedzę w polityce zagranicznej i doskonale wiem, że im bardziej będziemy narzucać naszym partnerom europejskie standardy w różnych dziedzinach życia, tym bardziej różne kraje i regiony spoza Unii będą podkreślać, że nie od tego jest UE i że są to przykłady ingerencji zagranicznej w wewnętrzne sprawy poszczególnych państw. Moje doświadczenie uczy też, że jeśli będziemy stawiać pod ścianą czy pod pręgierzem poszczególne kraje spoza UE, które są geopolitycznie zawieszone między Zachodem i Wschodem, to będzie to wykorzystywane przez propagandę Rosji jako przykład narzucania przez nas zachodnich standardów. Takie działania będą tylko wpychać te kraje w objęciach Moskwy. A przecież nie o to chodzi, czyż nie? Chyba, iż czegoś nie rozumiem?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze