Reklama

Niezależny, niepokorny i do tego bardzo zdolny. Taki właśnie jest Kacper Anuszewski – polski reżyser, aktor, scenarzysta i producent filmowy.

Filmy Kacpra Anuszewskiego zostały zakwalifikowane do ponad 150 międzynarodowych festiwali filmowych, zdobywając prestiżowe wyróżnienia i nagrody, często jako jedyne filmy z Polski.  Odnosiły sukcesy szczególnie w Stanach Zjednoczonych gdzie stwierdzono, że stanowią one połączenie amerykańskiego stylu z europejską klasą.

Obecnie w grudniu, w kinach, pojawią się dwa filmy w jego reżyserii. Oto co Kacper Anuszewski powiedział nam o swoim najnowszym filmie „Serce do walki”, który ma swoją premierę już 13 grudnia.

Reklama

O czym jest film „SERCE DO WALKI”?
O błądzeniu w ciemności i próbie wydostania się z niej. Szukaniu miłości i akceptacji, poszukiwaniu nadziei. Trochę też o samotności. Akcja filmu rozgrywa się w świecie sportu, który jest obecny w życiu każdego człowieka.

Główny bohater, po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa, próbuje odnaleźć się w codziennym życiu i właśnie w sporcie szuka pocieszenia.

Nie zdradził byś więcej tajemnicy? Trochę ogólnikowo.
To naprawdę piękna historia. Nie chciał bym zepsuć widzowi oglądania jej tylko dlatego, że zdradziłem za dużo szczegółów. Czasami zdarza się, że wszystko co najlepsze zostaje zdradzone przed premierą filmu, ja w tym przypadku chciałbym tego uniknąć. Na pewno niedługo ukaże się więcej informacji.

Reklama

Nie obawiasz się kolejnego filmu o sporcie? W tym roku były już dwa.
Absolutnie nie. To nie jest film tylko o sportowej rywalizacji. To jest film o relacjach i wartościach, które kształtują  charakter człowieka i decydują o tym, jakimi się stajemy ludźmi.

Życie jest największym i najważniejszym egzaminem. Trzeba mieć silną psychikę, żeby nie dać się mu zniszczyć. W natłoku codziennych zdarzeń, często się gubimy i zapominamy o tym, co tak naprawdę jest ważne. Takie wartości jak: lojalność, braterstwo, rodzina czy honorowe postępowanie warto czasami przypomnieć. Temu filmowi jest bliżej do filmu „Za wszelką cenę” niż „Fightera” czy „Underdoga”.

Reklama

Film ma patronat Polskiego Związku Kickboxingu, Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego, więc chyba walki też będą?Zapomniałeś jeszcze o tym, że film ma patronat dwóch fundacji: Brak Barier oraz Avalon.

Oczywiście, że będą walki i to niejedna (uśmiech). W filmie wystąpili również znani kickbokserzy tacy jak: Jerzy „Juras” Wroński czy Janu Da Cruez., więc ciosy będą boleć. Do tego Jurek jest jeszcze znanym raperem.

Choreografię do głównej walki robił, świętej pamięci, Tomasz Skrzypek trener kadry narodowej w formule K-1 oraz trzeci zawodnik rankingu światowego. Niestety zmarł w trakcie postprodukcji filmu. Dla wszystkich to był szok i ogromna strata.

Reklama

Bardzo mi przykro. W „Sercu do walki” zagrali znani aktorzy tacy jak: Marek Siudym, Ewa Kasprzyk, Łukasz Nowicki, Mieczysław Hryniewicz, Grzegorz Kowalczyk, Monika Dryl, Michał Milowicz i Dariusz Jakubowski. A wśród nich w głównej roli kickbokser- Łukasz Wabnic. Nie bałeś się takiego eksperymentu?To żaden eksperyment. W Stanach Zjednoczonych takie sytuacje to codzienność. Jest wielu sportowców, którzy zrobili kariery w filmie. Dlaczego w Polsce miało by być inaczej? Wszystko zależy od podejścia reżysera do osoby, z którą pracuje.

Kilka lat temu, jak miałem już gotowy scenariusz i część obsady, poszedłem do kilku producentów. Każdy chciał zrobić ten film, ale też każdy chciał wprowadzić zmiany, których ja nie byłem w stanie zaakceptować. Jedną z nich było obsadzenie w głównej roli znanego aktora, ponieważ obsadzenie w tej roli sportowca, niosłoby za sobą zbyt duże ryzyko niepowodzenia produkcji. Ja uważałem, że powinien to być sportowiec, szczególnie wtedy, kiedy film dotyczy kickboxingu. Aktor nie nauczy się w krótkim czasie tych wszystkich kopnięć i ciosów. Musiałby naprawdę bardzo długo trenować, żeby to chociaż w połowie realnie wyglądało. Oczywiście zawsze można pewne sceny zaaranżować, jakoś „obejść” zatrudniając kaskaderów lub dublerów, ale często po prostu na ekranie to widać jako pewien fałsz.

Reklama

Boks to dyscyplina sportowa gdzie aktorzy w filmie świetnie się sprawdzają, ale tam nie ma kopnięć jak w kickboxingu.

To dlatego masz opinię „niepokornego” reżysera. Producenci chcieli dać tobie pieniądze na film, a ty jesteś nieugięty.
To nie tak. Chciałem ten film zrobić na swoich warunkach. Z pełną swobodą i wolnością twórczą bo tak właśnie często powstają bardzo dobre filmy. Bez narzucania mi, że trzeba wziąć tego albo innego aktora, bo jest teraz na topie lub się na niego dostanie jakieś dofinansowanie- mimo, że on w ogóle nie pasuje do danej roli. Nie chciałem w ten sposób robić filmu. Dlatego postanowiłem, że sam wyprodukuję film bez żadnych większych czy mniejszych nacisków. Do tego na swojej drodze spotkałem się z pomocą osób, które okazały się prawdziwymi, niezależnymi filmowcami z ogromnym duchem walki i mimo różnych trudności, udało nam się zrobić naprawdę wspaniały film. Zresztą, na ekranie Łukasz Wabnic razem z Marcinem Zarzecznym stworzyli świetny braterski duet, który niedługo będziemy mogli podziwiać w kinach. Do tego jestem przekonany, że Marcin Zarzeczny za swoją rolę może być nominowany do nagród na różnych festiwalach filmowych.

Reklama

 „Serce do walki” już 13 grudnia w kinach a potem, prawie dwa tygodnie później, na ekranach kin, pojawi się kolejny twój film- „Futro z misia”. I to w gwiazdorskiej obsadzie. Czy mógłbyś coś więcej powiedzieć o tym filmie?
„Futro z misia” jest robione w duecie reżyserskim wspólnie z Michałem Milowiczem. Michał też jest jest producentem filmu wspólnie z Anną Siergiej, która z kolei jest producentem wykonawczym przy „Serce do walki”. Scenariusz powstawał nietypowo ponieważ jest czterech scenarzystów: Paweł Bilski, Olaf Lubaszenko, Michał Milowicz oraz moja osoba, gdzie pomysłodawcą i głównym scenarzystą jest Paweł Bilski. Film jest świetną komedią, która rozbawi niejedną osobę.  I jestem w pełni świadomy tego co mówię. Takiej komedii dawno nie było w kinach, ten film jest po prostu śmieszny a niektóre kreacje aktorskie genialne! Zresztą trzeba to samemu zobaczyć. Więcej niestety, na tym etapie, nie mogę powiedzieć.

Pracowałeś już w Polsce z najlepszymi i popularnymi aktorami. Nie czujesz stresu czy tremy przy pracy z tak znanymi osobami?
Nie. Taka praca. Nie odczuwam żadnego stresu. Wydaje mi się, że to zależy od indywidualnego podejścia. Z każdym trzeba umieć się porozumieć. Mam niesamowite życie, na swojej drodze miałem styczność z różnymi środowiskami. Poznałem polityków, prezydentów miast,  ludzi sztuki i ludzi bardzo bogatych. Poznałem też sportowców, muzyków, gangsterów oraz pijaków.  A też jako ciekawostkę powiem, że udało mi się zagrać w szachy nawet z Anatolijem Karpowem. Są to naprawdę zróżnicowane środowiska i z każdym znalazłem nić porozumienia. Na paru festiwalach w Stanach Zjednoczonych poznałem wielu znanych aktorów o tzw. reputacji międzynarodowej, z którymi bardzo miło się rozmawiało i też nie odczuwałem żadnego stresu. Więc na pewno nie czuję się nie pewnie przy popularnych aktorach a nawet wręcz przeciwnie (uśmiech).

Reklama

A kto wygrał partię? Karpow czy pan?
Karpow. W pięknym stylu. Nie równał bym się z takim mistrzem. To było prawie 20 lat temu, kiedy odwiedził Warszawę.

Niesamowite. Życzę udanej premiery i dziękuję za rozmowę.
Dzięki. Zapraszam 13 grudnia do kin na film „Serce do walki”.

 

 

 

 

 

 

Aplikacja wio.waw.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mega - niezalogowany 2019-11-02 11:57:20

    Gość klasa! Pierwsza liga. Z takim podejściem czuje, że będzie hit!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-11-02 12:09:56

    W stylu "Za wszelką cenę"? IDĘ! Nie mogę się doczekać! Gdzie zwiastun?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-11-02 12:14:59

    Co za bzdury miałem niestety możliwość osobiście pracować z Kacprem. To buc jakich mało. Mieszkam w Warszawie 15 lat, pracuję z topowymi producentami a tylko współpracę z nim wspominam jako paranoję a ten wywiad wygląda na napisany przez niego. Fajny serwis schodzi na psy. Nie spodziewałem się tu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wio.waw.pl




Reklama