24°C lekkie zachmurzenie

O mojej kuriozalnej nominacji do antynagrody Nogi od Stołka

Polityka, mojej kuriozalnej nominacji antynagrody Stołka - zdjęcie, fotografia

Czyli dlaczego Gazeta Wyborcza coraz częściej nazywana jest Gówno Prawda.

Od 10 lat redakcja Gazety Stołecznej (warszawski dodatek do Gazety Wyborczej) przyznaje nagrody i antynagrody w postaci Stołków i Nóg od Stołka. Organizatorzy, jak sami piszą, "Stołki" jako nagrody przyznają dla osób, które przyczyniają się do rozwoju Warszawy, zaś "Nogi od Stołka" jako antynagrody dla miejskich szkodników.

W tegorocznej edycji zostałem nominowany do Nogi od Stołka. Szok! Cóż takiego uczyniłem zdaniem redaktorów, że sadzają mnie na jednej ławce z Hanna Gronkiewicz-Waltz? Z prezydent, która kłamała i mataczyła w sprawie ukradzionej żydowskim rodzinom kamienicy przejętej przez jej męża i córkę w wyniku sfingowanej reprywatyzacji? Z osobą, która nie dopilnowała przez lata procesu dzikiej reprywatyzacji, a Warszawa straciła przez to setki milionów złotych, a około 40 tys. osób dach nad głową? Obok mnie na ławie oskarżonych o szkodnictwo siedzą także miejscy decydenci oskarżeni o podejmowanie decyzji szkodliwych dla mieszkańców i niezgodnych z ich oczekiwaniami oraz spółka skarbu państwa która chce wyciąć 11 tys drzew.

Czytam mój akt oskarżenia i przecieram oczy ze zdumienia. W uzasadnieniu redakcja pisze bowiem: "za brak transparentności podczas organizowania zbiórki pieniężnej w ramach akcji ws. referendum za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz". To tak, jakby na jednej, wspólnej ławie oskarżonych posadzić Kiszczaka oskarżonego o zbrodnie stanu wojennego i Michnika za brak transparentności w finansowaniu działalności KOR. Albo po wojnie w jednym procesie sądzić przedstawicieli administracji okupanta i uczestników akcji małego sabotażu za pisanie po budynkach. Wstyd! I to wy jako redakcja, której „nie jest wszystko jedno” taki znak równości stawiacie? Porównania których użyłem owszem są przeskalowane, ale oddają proporcje i intencje.

Przecież fakt podjęcia próby przeprowadzenia referendum, czyli zmobilizowania mieszkańców do działania, do skorzystania ze swoich praw obywatelskich, gwarantowanych Konstytucją oraz powód, dla którego próba referendum o odwołanie prezydent Warszawy została podjęta, czyli brak jakiejkolwiek transparentności w zarządzaniu mieniem publicznym w ramach procesu reprywatyzacji, to inicjatywa i obiektywnie i z punktu widzenia, jakby się mogło wydawać waszej redakcji, chwalebna i zasługująca na pochwałę, a może i nagrodę. Ale wiem, że to niemożliwe, bo miliony złotych dla waszego wydawcy z budżetu miasta działają niczym mgła i rzęsisty deszcz podczas przymrozków dla kierowcy. Nie widzicie prawdy i ślizgacie się po faktach niczym po… ale o tym w ostatnim zdaniu.

O jakim braku transparentności w organizowaniu zbiórki pieniężnej w ramach akcji ws. referendum pisze redakcja?! Przecież nie było żadnej zbiórki pieniężnej! W odróżnieniu od promowanych przez was akcji tzw. Komitet Obrony Demokracji. Ale o transparentności finansów KOD milczeliście. Ze wstydu? Czy dlatego bo wam płacą? Gdzie nominacja dla Mateusz Kijowski? Oczywiście do Stołka. W uzasadnieniu napiszecie: za transparentność w samofinansowaniu. Byłaby to idealna przeciwwaga dla "szkodnika Guziała".

Akcja zbierania podpisów była finansowana w głównej mierze przeze mnie osobiście i kilku życzliwych mi znajomych. Ustawodawca nakazuje złożenie sprawozdania finansowego dotyczącego kampanii referendalnej, która zaczyna się w momencie gdy komisarz wyborczy uzna, że zgromadzono wystraczającą liczbę podpisów, czyli jedynie w przypadku gdy referendum zostanie ogłoszone do czego nie doszło. Sprawozdanie musi zawierać informacje o finansach inicjatora, ale już nie innych osób czy podmiotów, które wspierają referendum. A wspierać może niemalże każdy, także wbrew woli, czy bez wiedzy inicjatora.

Zatem jakim prawem redakcja uzurpuje sobie prawo do żądania informacji, których nawet komisarz wyborczy żądać nie może?! Czyż to nie chwalebne, że są ludzie, którzy nie godzą się na funkcjonowanie obecnego reżimu rządzącego miastem i są gotowi wydać prywatne środki na akcję obywatelską? Jak widać nie wsmak Gazecie Wyborczej odejście Hanny Gronkiewicz-Waltz. Tak was boli, że nie znacie nazwisk wszystkich tych, którzy mają czelność odwołać prezydent Warszawy? Moglibyście wówczas opublikować "listę szkodników" niczym betonowy „Żołnierz Wolności” po wydarzeniach z marca 1968.

Staram się jednak mimo wszystko was zrozumieć. Nie pytałem się was nigdy jak wolno mi myśleć o mieście, kto ma być moim autorytetem, komu bić brawo, a kogo mieć w pogardzie. Jednocześnie wielokrotnie publicznie mówiłem co sądzę o dysproporcji w finansowaniu mediów przez stołeczny ratusz, czego jesteście od lat beneficjentem. I to was boli, więc gryziecie z bezsilności. I jak widać żadne łajdactwo w waszym wydaniu już nie powinno zdziwić.

Nie możecie znieść, że wasze kreacje samorządowych autorytetów są tak sezonowe jak śnieg na wiosnę. I to pomimo przyznawania nagrody Stołka. Kreowane przez was pieszczochy nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością, jak Joanna Erbel, czy Jan Śpiewak. A wam pozostaje kac. By poprawić sobie humory i już dawno znaleźliście w mojej osobie wdzięczne ujście dla własnej bezsilności.

A jednocześnie macie swoisty syndrom sztokholmski. Nienawidzicie mnie i kochacie mimo okazywanego wam lekceważenia. Wystarczy spojrzeć na statystyki. W ostatnich latach nie było stołecznego samorządowca, częściej przez was opisywanego, częściej wymienianego w tytułach niż ja. Choć nierzadko z plugawym zdjęciem. Tak by poniżyć, ośmieszyć. Nawet w ostatnim teście wiedzy o władzach Warszawy na 20 pytań występuje w 2, mimo iż władzy w mieście nie sprawuję.
Nominowaliście do nagrody Stołka, często słusznie różne osoby i instytucje, z różnych powodów. Ale byliście też klaką dla różnych postaw i jednostek. Kryteria jakimi się kierowaliście nie raz zdumiewały. Jednak gdy redakcja Gazety Stołecznej nie uznała za słuszne nominować inicjatorów referendum z 2013 r., do nagrody Stołka, to jasnym stało się, że nie uczciwość ocen i sprawiedliwy osąd decydują o nominacjach.

Widać zmuszenie władz Warszawy do wycofania się z kolejnej podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, zmuszenie do obniżenie opłat za śmieci o połowę, zmobilizowanie do ocieplania swojego wizerunku poprzez częstsze kontakty z mediami, mieszkańcami i organizacjami pozarządowymi, a także wprowadzenie Budżet partycypacyjny w Warszawie oraz wymuszenie zmian kadrowych, to zdaniem redakcji Gazety Stołecznej niewystarczające zasługi. A przecież to wszystko zawdzięczamy akcji referendalnej, której byłem twarzą. Nie przypominam sobie, by którakolwiek inicjatywa laureatów tej nagrody w tak krótkim czasie przyniosła pozytywne efekty tak ogromnej liczbie warszawiaków.

Nominowanie mnie do antynagrody przeznaczonej dla szkodników miasta, za zorganizowanie akcji mającej na celu odsunięcie szkodników od władzy powinno być nagrodzone Pulitzerem w kategorii: szuja roku. Z krótkim uzasadnieniem: za relatywizm moralny. Nienawiść redakcji do mojej osoby, wielokrotnie przejawiana na łamach, zaślepiła was na tyle, że redaktorzy zapomnieli o misji swej gazety. Zamiast wspierać inicjatywę obywatelską, próbujecie podważyć zaufanie do mnie.

Aż tak się mnie boicie? To dodaje mi tylko pewności, że czynię słusznie i że nie powinienem schodzić z obranej ścieżki niezależnego myślenia i nie kłaniania się pseudoautorytetom. Dlatego też w waszym cyrku podsumowującym plebiscyt nie wezmę udziału. Choć korciło mnie by przyjść i symbolicznie rozbić nogę od stołka na waszych jajogłowach.

Czasem trzeba wstrząsu by stać się może nie tyle obiektywnym, co przyzwoitym. Czegoś mnie wasze plugawe działanie nauczyło. Pozwoliło mi zrozumieć dlaczego od lat na Gazetę Wyborczą mówi się coraz częściej i w coraz większej liczbie środowisk Gówno Prawda


O mojej kuriozalnej nominacji do antynagrody Nogi od Stołka komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl