Do niebezpiecznego potrącenia rowerzysty przez auto doszło w sobotę niedaleko FSO przy Jagiellońskiej na Pradze-Północ. Co się stało?
O tym, CZY WARTO OTWIERAĆ OKNA w upalne dni - pisaliśmy wcześniej. W Ursusie doszło do zderzenia dwóch pojazdów, a przedtem informowaliśmy o tym, iż trwają poszukiwania mężczyzny, który zniknął pod wodą na plaży nudystów - po stronie Wawra.
Strażnicy miejscy z VI Oddziału Terenowego patrolujący popołudniu w sobotę 27 czerwca, rejon na Pradze-Północ, zauważyli niebezpieczną sytuację u zbiegu ulic Jagiellońskiej i Kotsisa. Na jezdni, obok uszkodzonego roweru siedział zakrwawiony człowiek, a zanim stał samochód z wgniecionym prawym bokiem i maską. Chwilę wcześniej miała tu miejsce kolizja.
Funkcjonariusze natychmiast zabezpieczyli miejsce zdarzenia wykorzystując radiowóz i dzieląc się rolami – jeden zajął się ustaleniem przebiegu wypadku i organizacją pomocy, drugi przystąpił do diagnozowania najbardziej poszkodowanego uczestnika. Głowa rowerzysty była cała we krwi, która skrywała deformację oczodołu, będącą wynikiem silnego uderzenia. Na szczęście oko nie wyglądało na uszkodzone. Mężczyzna zgłaszał też ból brzucha i ręki. Ze względu na ryzyko uszkodzenia kręgosłupa, strażnik zalecił mu niewstawanie z jezdni. Poszkodowany był silnie zdezorientowany, z opóźnieniem reagował na kierowane do niego słowa. Po chwili na miejscu zjawiło się pogotowie.
Strażnicy pomogli sanitariuszom w umieszczeniu rannego na noszach i transporcie do karetki. Przekazali też informacje ze wstępnego badania rowerzysty. Patrol policji odebrał od funkcjonariuszy dane świadków zdarzenia oraz zeznanie kierowcy Skody. Mówił, że gdy jechał ulicą Kotsisa, nadjeżdżający z przeciwka rowerzysta znienacka zmienił pas i wjechał mu pod koła.
Policjanci zbadali trzeźwość uczestników wypadku. Kierowca był trzeźwy, rowerzysta miał we krwi 2 promile alkoholu. Poszkodowany został zabrany do szpitala. Za poważne naruszenia prawa, którego się dopuścił powodując wypadek pod wpływem alkoholu odpowie, gdy dojdzie do siebie. Jego jednoślad został przekazany koledze, który przybył na miejsce zdarzenia.
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze