Rusza budowa wyczekiwanej wylotówki z Warszawy. Chodzi o jeden z odcinków ekspresowej S7. Wiele osób się cieszy, działkowcy nie bardzo.
W czwartek pisaliśmy o tym, iż mieszkańcy Ursusa sprzeciwiają się nocnym lotom nad dzielnicą. Mimo obietnic i deklaracji - sprawa się nie polepszyła. Informowaliśmy również o tym, że radni Dzielnicy Targówek m.st. Warszawy dyskutowali nad kwestią trasy Mostu Krasińskiego. Co więcej, nie zabrakło u nas wiadomości na temat planów rządu, co do obowiązkowego czipowania czworonogów...
Tymczasem ruszyły już wycinki drzew pod docelową trasę. Zaczęła się budowa wylotówki z Warszawy, na którą wiele osób czekało od długich, długich lat. Na razie wjeżdża tam ciężki sprzęt, dopiero potem wylewany będzie asfalt. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oficjalnie poinformowała o inwestycji, dotyczącej jednego z najbardziej wyczekiwanych odcinków drogi ekspresowej S7.
Prace przygotowawcze zaczęły się w czwartek (5 lutego). Mowa o odcinku trasy Czosnów - Kiełpin. Będzie to przedostatni brakujący fragment trasy pomiędzy Warszawą a Trójmiastem. Wspomniana wcześniej wycinka ma miejsce na obszarze gminy Łomianki.
W ramach inwestycji zaplanowano m.in. posadzenie 692 drzew, w tym 527 liściastych i 165 iglastych, a także blisko 4 tys. krzewów. Co więcej - wzdłuż ekranów akustycznych pojawi się prawie 7,8 tys. roślin pnących.
Przypomnijmy, iż umowa na zaprojektowanie i budowę 9-kilometrowego odcinka S7 Czosnów–Kiełpin została podpisana jeszcze pod koniec 2023 roku. Wartość kontraktu to około 536 mln zł, a czas realizacji przewidziano na 36 miesięcy.
Jednak to nie koniec wieści. Poza opisywanym odcinkiem, do domknięcia całego ciągu ekspresówki pomiędzy Warszawą a Trójmiastem, pozostaje jeszcze ok. 13 kilometrów trasy Kiełpin-Warszawa. W tym przypadku inwestycja jest na etapie projektowym. Umowę na wykonanie dokumentacji podpisano w październiku 2024 roku. Koszt prac projektowych to 54,2 mln zł, a wykonawca ma 41 miesięcy na ich realizację, czyli do połowy 2027 roku. Trasa na obszarze Bemowa i Bielan ma w większej mierze przebiegać w tunelach.
To właśnie stanowi pewien powód do obaw - dla okolicznych działkowców. Boją się oni, że inwestycja źle wpłynie na poziom wody w okolicznych zbiornikach, który i tak jest już wystarczająco niestabilny. Mowa o fosy fortów Bema i Wawrzyszew.
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze