Z rozkojarzenia wyrwała go... woda. Pewien 56-latek na szczęście wyszedł z tego bez szwanku. Zdarzenie miało miejsce w Trzcińcu.
Groźne zdarzenie drogowe miało miejsce na Ursynowie. W Wawrze dokonano tajemniczego odkrycia, nad którym do teraz pracują policjanci. Pisaliśmy również o areszcie dla 33-letniego sprawcy rozboju. Wcześniej pod Warszawą rozegrała się koszmarna tragedia.
Od tragicznego finału było o włos. Na szczęście 56-latek wyszedł ze zdarzenia bez szwanku. Podczas rozmowy z policjantami przyznał się, że nie kontrolował toru jazdy bo zajął się regulacją radia. Pojazdem wpadł do stawu w Trzcińcu. Wyszedł o własnych siłach. Auto wydobyli strażacy.
21 maja rano - dyżurny pułtuskiej jednostki przyjął nietypowe zgłoszenie. Przed godziną 6. kierujący Mercedesem E220, jadąc od strony Białowieży w kierunku Trzcińca wpadł do stawu. Na miejsce natychmiast zostali zadysponowani funkcjonariusze Policji i Straży Pożarnej. Mundurowi ustalili, że 56-letni Warszawianin, znajdując się akurat na łuku drogi, zajął się regulacją radia, odrywając tym samym wzrok od drogi. W pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze i wpadł do wiejskiego stawu. Gdy pojazd dopłynął do brzegu 56-latek zdołał sam opuścić auto i wyjść z wody. Nie wymagał pomocy medycznej.
Natomiast do jego auta potrzebny był specjalistyczny sprzęt strażaków, dzięki któremu wyciągnęli pojazd na brzeg. Kierowca został ukarany na miejscu mandatem w wysokości 500 zł.
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze