9°C słabe opady deszczu

To idą młodzi! I mówią. Mówią również do Bezpartyjnych. A czy Bezpartyjni ich słyszą?

Polityka, młodzi! mówią Mówią również Bezpartyjnych Bezpartyjni słyszą - zdjęcie, fotografia

Czy są wśród kandydatów Bezpartyjnych młodzi ludzie do 30 roku życia? A jeśli tak, to ilu? Czy Bezpartyjni mają program dla wchodzących w życie społeczne i wyborcze Osiemnastolatków? Dwudziestolatków? Trzydziestolatków?

Nie mam precyzyjnej odpowiedzi na to pytanie. Ba, pytanie jakby zaskakuje kandydatów startujących z list Bezpartyjnych Samorządowców, którzy w większości są powyżej 40 roku życia. Zaskakuje, a nie powinno… Bez młodych bowiem nikt tak naprawdę nie wygra tych wyborów.

Wiecie, jak się rozkładają głosy młodych w zależności od płci? Kobiety przychylają się głównie do ugrupowań i partii lewicowych w myśl hasła „chcemy wszystkich praw nam należnych i nic mniej”, mężczyźni zaś – w myśl hasła „chcemy tego, co mamy, i jeszcze więcej” – zerkają w większości w stronę radykalnych populistycznych ruchów nacjonalistycznych. Gdzie tu sens i logika?

Jeśli jednak dobrze się wsłuchać w ich głosy, to i sens, i logika się wyłania. Młode kobiety (dziewczyny wchodzące w życie) widzą nieustanne próby ograniczania ich praw, które w szerokim świecie są ich naturalnym przywilejem: prawo do aborcji, in vitro, społeczno-kulturowe równouprawnienie, a nade wszystko przyjazne rodzinie państwo, które nie mówi „radźcie sobie sami” i wręcza kasę (500+), wypinając się na problem dostępności do żłobków, przedszkoli, szkół, na powszechną opiekę społeczną, dostęp do służby zdrowia, opiekę nad niepełnosprawnymi. Martwią się tym, bo to na nie głównie spada odpowiedzialność za tzw. życie codzienne najbliższych.

A młodzi mężczyźni (chłopcy wchodzący w życie)? Wychowywani, niestety, jeszcze dość powszechnie w kulcie maczystowskim, jeśli w ogóle interesują się życiem publicznym (i polityką), to głównie jego stroną emocjonalną, widowiskową, niewiele często rozumiejąc z okrzyków, które – za podpuszczeniem starszych – wznoszą na meczach, marszach i protestach. Kiedy zaś są w stanie uruchomić się w miarę sensownie? Jak im państwo nadepnie na kieszeń, gdy stwierdzą, że mimo 500+ i wyprawki szkolnej standard życia ich rodziny się pogarsza, a owo 500+, na które sami zapracowali swoimi podatkami, powoduje w ich portfelach efekt 600-, czyli tak naprawdę comiesięczną stuzłotową stratę.

Ale coś się zaczyna zmieniać… Dziewczyny młodych mężczyzn zaczynają edukować. Z badań nad postawami pokolenia dwudziestolatków wynika, że o trwałości związku młodej pary (formalnej czy nieformalnej) w coraz większym stopniu decyduje wzajemny stosunek do… polityki lokalnej! A lokalność – jak się okazuje – lepiej rozumieją kobiety niż ich faceci. O wielkiej polityce zaś mają generalnie negatywne mniemanie.

Oto kilka głosów z artykułu „Młodzi idą na wybory” („Magazyn Warszawa” z 21.09.18) w odpowiedzi na pytanie „co wam się nie podoba?”:

- Przede wszystkim licytacja na to, kto wybuduje więcej linii metra. To jest po prostu żenujące.

- Stworzenie na terenach nad Wisłą 19. dzielnicy też uważam za poroniony pomysł. Zniszczyłoby to wyjątkowy charakter i urok tego miejsca.

- Jestem też przeciwnikiem parku Centralnego. To znowu populizm. Parki są teraz niemodne, dużo się mówi o smogu, więc „dalej, zróbmy w centrum miasta ogromny park”. To nie jest dobre miejsce do tego. Centrum miasta to miejsce, po którym ludzie musza mieć możliwość szybkiego i wygodnego poruszania się. A przecież w okolicy nie brakuje parków.

- To, co jest ważne, jeżeli już mówimy o głosowaniu, to to, że ludzie często nie głosują za jakąś opcją, tylko przeciw którejś. Partie wkładają bardzo dużo wysiłku, by zniechęcić wyborców do swoich rywali. I ludzie na nie głosują, mimo że te nierzadko nie reprezentują dobrze ich poglądów. Także przy okazji zbliżających się wyborów często słyszymy, że powinniśmy zagłosować za tym czy innym kandydatem, nawet w pierwszej turze, tylko po to, by drugi nie wygrał.

- Czujecie się szantażowani? – pyta dziennikarz.

- Zdecydowanie – odpowiada 19-latek.

I dlatego zadaję to pytanie Bezpartyjnym Samorządowcom: - Co chcecie zrobić dla tych młodych, żeby wygrać wybory? Bo jedno jest pewne: obecny układ polityczny – wcześniej czy później – obalą kobiety, głównie młode, zwłaszcza że pójdą za nimi ich faceci, co raz lepiej rozumiejący, że podniosłe okrzyki, race świetlne i narodowe emocje nie rozwiązują żadnego z ich problemów.

WOJCIECH PIELECKI

 


To idą młodzi! I mówią. Mówią również do Bezpartyjnych. A czy Bezpartyjni ich słyszą? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl