Po niedawnych wydarzeniach w Sobolowie, głośno zrobiło się wokół kolejnego miejsca, w którym wykryto liczne zaniedbania - "Pogotowie dla Zwierząt". Sprawą zajęła się policja, Inspekcja Weterynaryjna i władze gminy. Zawiadomiono także prokuraturę.
W piątek odbyła się interwencja, podczas której z azylu w Kuflewie zabrano 7 psów, jednak miejsca nie udało się zamknąć. Jest to pokłosie wcześniejszej inspekcji Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, którzy stwierdzili niehumanitarne traktowanie zwierząt i liczne zaniedbania w zakresie zapewnionych im warunków. Dodatkowo ujawniono ponad 300 kg zamrożonych zwierzęcych zwłok w chłodniach, nieocieplone budy oraz psy trzymane w za małych klatkach, czasem bez dostępu do wody. Powiatowy Lekarz Weterynarii w Mińsku Mazowieckim złożył zawiadomienie do prokuratury.
"Tu nie chodzi o pomaganie. Tu mówimy o przypadku, kiedy ktoś przejmuje psy, organizuje zbiórkę, a później w okrutny sposób się ich pozbywa. Z tym będziemy walczyć. Ochrona zdrowia i dobrostanu zwierząt to obszar, który traktujemy priorytetowo. W każdej sytuacji, w której pojawiają się sygnały mogące wskazywać na naruszenie przepisów, właściwe służby muszą działać szybko i zgodnie z prawem. Tak jest również w tym przypadku" - mówił w piątek minister rolnictwa, Stefan Krajewski. W sprawę zaangażował się także burmistrz gminy Mrozy, który nawoływał do natychmiastowego zamknięcia azylu.
Podczas piątkowej interwencji ponownie przebadano warunki panujące w "Pogotowiu dla Zwierząt". W jej wyniku doszło do zabrania 7 psów. Zarzuty palenia zwłok psów w piecach zostanie jednak wyjaśniona przez prokuraturę. Jak informuje raport ministerstwa: "Inspekcja Weterynaryjna podjęła działania mające na celu poprawę warunków bytowych zwierząt oraz zebranie dokumentacji, niezbędnej do dalszego postępowania".
Odpowiedź na zarzuty właściciela "schroniska"
Grzegorz Bielawski, założyciel "Pogotowia dla zwierząt" umieścił na swoich mediach społecznościowych materiał, w którym odpowiedział na stawiane mu zarzuty. Tłumaczył, że jego działalność nie jest z perspektywy prawnej schroniskiem i nie musi wypełniać standardów właściwych dla takich placówek. Bielawski interpretuje działania służb, jako odwet za długoletnią walkę z Inspektoratem Weterynaryjnym, który zdaniem mężczyzny, dopuszcza się wielu zaniedbań i uchybień.
"Owszem, Inspekcja Weterynaryjna miała zastrzeżenia — głównie dotyczące tego, że jej zdaniem prowadzimy schronisko dla bezdomnych zwierząt — mimo że nie przebywają u nas zwierzęta bezdomne. Wszystkie zwierzęta znajdujące się w azylu są leczone i zadbane, wszystkie mają dostęp do wody, wszystkie są codziennie wyprowadzane na spacery i na wybiegi. Obecnie mamy pod opieką około 200 psów i 20 kotów." - mówi Bielawski i zachęca wszystkich do niezapowiedzianych odwiedzin, ponieważ, jak twierdzi, nie ma nic do ukrycia.
Przetrzymywanie zamrożonych zwłok psów tłumaczy natomiast tym, że są to często psy z interwencji, podlegające czynnościom procesowym, które czekają na zlecenie badań sekcyjnych przez prokuraturę.
W komentarzach pod postem Bielawskiego przeczytać można wiele komentarzy osób współpracujących w przeszłości ze schroniskiem, które bronią azylu i twierdzą, że jest to próba przykrycia skutków ostatnich wydarzeń w Sobolewie.
Według ministerstwa sprawa wciąż pozostaje w toku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze