7°C pochmurno z przejaśnieniami

Kandydat partyjny i kandydat bezpartyjny

Wybory samorządowe 2018, Kandydat partyjny kandydat bezpartyjny - zdjęcie, fotografia

Od wielu lat z pozycji neutralnego światopoglądowo, pracującego w korporacji, warszawiaka z uwagą obserwuję poczynania politycznych radnych (bo innych jest niestety niewielu), posłów i senatorów. Cały czas mam wrażenie, że wszyscy oni są ze sobą dawno umówieni, że tylko grają przede mną i takimi jak ja, taki spektakl jak to bardzo im ze sobą nie po drodze. Polaryzując polską scenę polityczną na tych, którzy są za i na tych którzy są przeciw dokonali podziału obywateli Polski na wyborców Platformy i wyborców PiS-u. To, że te podziały przebiegają w poprzek polskich rodzin, że są przyczyną kłótni małżeńskich, a zdarza się, że i rozwodów, nikogo nie interesuje, chodzi tylko o głosy za nami, albo przeciwko tamtym. Postępowanie tych politycznych wybrańców - radnych i parlamentarzystów, a w następnej kolejności ich partyjnych nominatów (na różne miejsca w spółkach państwowych i samorządowych) nie ma podłoża w naszym wspólnym dobru, nie ma na pewno nic wspólnego z moralnością czy taką powszechnie rozumianą etyką postępowania. To super czysty, partyjny pragmatyzm. Liczą się tylko słupki poparcia i zadowolenie partyjnego przywódcy, najlepiej tego jak najwyżej posadzonego, bo to właśnie od niego zależeć będzie ich polityczna przyszłość.

Włączając dzisiaj telewizor, niezależnie od tego czy program nadawać będzie telewizja reżimowa  czy jakiś nadawca komercyjny od razu wiemy co zobaczymy i usłyszymy. Rozmówca w barwach wojennych Platformy opowiadać będzie o bezduszności i pogardzie nowej „Dobrej Zmiany” (wypowiadanej odpowiednio pogardliwie, a w przypadku obrazu koniecznie ze skrzywieniem ust) dla obywateli, chociaż w kampanii obiecywali zupełnie coś innego. Nie zapomni wspomnieć o pobranych nagrodach (będzie je nazywał systemem drugich pensji) i zachowaniach, a szczególnie wypowiedziach poszczególnych posłów czy senatorów PiS-u w sprawie aktualnie strajkujących w Sejmie RP osobach niepełnosprawnych od urodzenia i ich opiekunów. Rozmówca w barwach PiS-u będzie opowiadał o zmarnowanych przez rządzącą Platformę szansach rozwojowych poszczególnych regionów, będzie mówił o super aferach (które pomimo lat badań ciągle trudno opisać) i o tym, że wystarczy po prostu nie kraść, żeby w Budżecie Państwa znalazły się pieniądze na wszystko. Usłyszymy o wstawaniu z kolan i oczywiście o powracającej masowo do naszych domów godności.

Uczciwie powiem – ja mam dość. Mam dość kłótni, opowiadania bzdur, oszukiwania mnie i traktowania jak idiotę. Nie chcę słuchać jakie decyzje zostały podjęte na Nowogrodzkiej i jakie będą kolejne wnioski o odwołanie jakiegoś ministra składane przez Klub Platformy Obywatelskiej. Chcę słyszeć co jedni i drudzy zrobili dla mnie, dla mojej rodziny, dla moich sąsiadów i mojego otoczenia. Chcę usłyszeć, że jeżeli podejmuje się już jakąś decyzję o kolejnej inwestycji to, że ta inwestycja coś ułatwi mi osobiście albo zredukuje jakieś koszty, a więc dla mnie będzie taniej. Chcę wiedzieć, że mój Burmistrz, Radny mojej dzielnicy czy też mojego Miasta martwi się codziennie o to, żeby do sklepu, pralni, szewca czy kwiaciarni nie trzeba było jechać przez pół miasta, żeby komunikacja była coraz lepsza, ale nie dlatego, że bilety są coraz droższe, ale dlatego, że zmieniła się organizacja tych przewozów, a środki którymi się nas przewozi są wygodne i nowoczesne, a do tego jeszcze ekonomiczne. Chcę żeby dzieci w szkole miały dodatkowe zajęcia językowe czy sportowe, żeby stołówki szkolne były tanie i dobre i żeby w szkole nie było głodnych dzieci. Chcę słyszeć jak zgromadzeni w jakieś telewizji czy radio politycy, albo ich eksperci spierają się o to jak poprawić funkcjonowanie polskiej szkoły, służby zdrowia, żeby dobra kultury były bliżej nas. Żeby rano w autobusie, tramwaju czy metrze ludzie na siebie nie warczeli, żeby byli uśmiechnięci i dla siebie życzliwi.

Wiem, wiem. Myślicie Państwo, że gość zwariował. Pisze o rzeczach, które może kiedyś już były, może byśmy chcieli żeby były, ale tak się nie da, bo ci politycy…

No właśnie, a czy pomyśleliście kiedyś Państwo o świecie bez polityków, bez wszechobecnych w naszym życiu partii. Tak po prostu czy pomyśleliście, że miastem, państwem mogą zarządzać ludzie nie mający partyjnej przynależności - po prostu fachowcy w swoich dziedzinach. Przecież, ilu jest w naszym kraju członków partii? 500 tysięcy, no niech będzie milion. A ilu jest nas wyborców? 25 milionów, a może więcej. To dlaczego nami - większością, rządzą oni – mniejszość. Dlaczego nie ma bezpartyjnych posłów, senatorów, a radni należą do wyjątków. Dlaczego nie potrafimy naszego polskiego świata podzielić według innego wzorca. Podzielmy Polskę na tę partyjną i na tę bezpartyjną. Na partyjną, którą rządzą de facto szefowie partii – Schetyna, Kaczyński, Lubnauer, Kosiniak-Kamysz, czy Czarzasty (w sumie ile jest to osób, sześć czy siedem), a cała reszta to ich żołnierze, i tę bezpartyjną, którą rządzą … no właśnie kto? Dzisiaj ludzie nieznani, nieznani powszechnie, ale przecież znani przez sąsiadów, często członków jakiegoś stowarzyszenia mieszkańców, aktywistów miejskich. Ludzie, którymi nikt nie kieruje, do których nie zadzwoni przewodniczący partii i nie wyda polecenia. Po prostu ludzie niezależni. Niezależni fachowcy – jak to pięknie brzmi. Pięknie i obiecująco. (To chyba jedno z piękniejszych zestawień słów).

Pomyślmy o tym tak: czy mogę zagłosować w najbliższych wyborach na kandydata bezpartyjnego? Czy jest dla mnie ważne jak się nazywa, czy ważniejsze jest jaki ma program swojego działania  jeżeli już tym radnym zostanie? Jak ważna jest dla mnie jego niezależność w działaniu, wolna od nacisku innych osób?

Ja już to wiem. Wiem co dla mnie jest dobre i ważne. Dlatego to napisałem, ale bardzo ciekawy jestem co Wy o tym myślicie. Jakie jest Wasze zdanie w tych, jakże ważnych sprawach, dzisiaj dla naszego Samorządu, a w przyszłym roku dla naszego Parlamentu. Pomyślcie o tym, zestawiając dwa zwroty – kandydat partyjny i kandydat bezpartyjny.


Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl