Proponuję krótką podróż.do przeszłości- i z powrotem. Późna jesienią 2013 roku, niedługo przed wybuchem Euromajdanu w Kijowie, na finiszu - nieudanych, jak się okazało - negocjacji o otwarciu Ukrainie drogi do Unii Europejskiej – postawiłem tezę, że Kijów nie zamelduje się w UE wcześniej niż za dwie dekady.
Znowu na moje wyszło, bo wbrew fantastom, którzy wróżyli akces naszego wschodniego sąsiada do Unii szybko i bezboleśnie - nic takiego nie miało miejsca i nie będzie miało miejsca. Jednak w związku z wojną w Europie Wschodniej termin wejścia państwa ukraińskiego na unijny pokład opóźnić się może o kolejną dekadę. I to z wielu różnych powodów. Warto je wymienić.
AKAPIT. Wbrew pozorom nie chodzi tu o sprzeciw pojedynczych państw. Choćby Węgier w związku z dyskryminacją ich mniejszości narodowej na Ukrainie. Albo i Bułgarii w związku z wydatkami państw członkowskich UE na wojnę ukraińsko-rosyjską, czy też Polski w związku z polityką historyczną Kijowa. To wszystko ważne względy ,a sprzeciw jednego państwa wystarczy przecież do zablokowania akcesu kraju - kandydata. Jednak chodzi przede wszystkim o fundamentalne kwestie finansowe.
Czym innym jest wejście do Unii Czarnogóry liczącej 633 tysięcy mieszkańców, a czym innym budżetowe trzęsienie ziemi w postaci wejścia blisko 30 - milionowej Ukrainy. Ukrainy, której gdyby wypłacać z brukselskiej kasy przynależne biednym krajom członkowskim pieniądze - spowodowałaby totalne załamanie budżetu Brukseli. Funkcjonująca w UE tzw. „Grupa Skąpców” składająca się z najbogatszych państw chcących zachowania równowagi budżetowej Unii , będzie w oczywisty sposób przeciwna wejściu do UE państwa tak dużego,jak Ukraina, które nawet uwzględniając kolosalną depopulację związaną z wojną i będącą jej rezultatem olbrzymia emigrację - i tak stanie się państwem „numer sześć”. Skądinąd zaraz po Polsce- państwie „numer pięć”.
Do tego dochodzi więcej niż prawdopodobny sprzeciw rolniczych krajów Europy południowej ,dla których Ukraina jest potężnym konkurentem, gdy chodzi o rolnictwo. Z tych powodów akcesowi Kijowa - oczywiście na pełnoprawnych warunkach członkostwa - sprzeciwiać się będzie choćby Francja, ale też inne kraje z dużą liczbą osób zatrudnionych w sektorze rolniczym i istotną rola rolnictwa w gospodarce narodowej. Chodzi o takie kraje , jak Włochy, Hiszpania, Portugalia czy Grecja.
Jak widać droga Ukrainy do Unii Europejskiej będzie długa, kręta, wyboista i pod górę. Chyba, że UE da Kijowowi ochłap w postaci faktycznie niepełnego członkostwa, czyli bez dostępu do znaczącej części środków finansowych UE. Czy Ukraina połasi się na taki ochłap? A czy będzie miała inne wyjście, skoro przez lata wmawiała obywatelom, że UE to dożywotni raj?
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze