24°C lekkie zachmurzenie

Odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz

Polityka, Odwołać Hannę Gronkiewicz Waltz - zdjęcie, fotografia

Hanna Gronkiewicz Waltz (HGW) pozostanie w pamięci mieszkańców Warszawy jako jedyny po 1990r. Prezydent Miasta, którego działalność zmuszała do sięgnięcia nie raz ( bo co najmniej dwa razy) po nadzwyczajną instytucję referendum w sprawie odwołania Prezydenta  z zajmowanego urzędu.

Ten niechlubny „dorobek” HGW to z jednej strony, przejaw jej indywidualnego podejścia do sposobu prowadzenia działalności publicznej, z drugiej,  ogólnie panującego klimatu społecznego i politycznego, który stwarzał (mam nadzieję że stwarzał, a nie stwarza)  przyzwolenie na byle jakie zachowania osób zajmujących najważniejsze stanowiska w państwie. Trzy lata temu, kiedy przy walnym zaangażowaniu Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej, odbywało się pierwsze referendum w sprawie odwołania HGW ze stanowiska Prezydenta Miasta istniały wszelkie merytoryczne przesłanki do definitywnego załatwienia tej  sprawy.  Zabrakło społecznej mobilizacji, bo media poddane presji politycznej (partyjnej) zamiast troszczyć się o dobro wspólne, jakim jest stolica, troszczyły się o to, by HGW mogła sobie jeszcze trochę  porządzić. Zabrakło paru procent frekwencji, by wynik referendum był ważny.  Aktualne wydarzenia uwydatniają słuszność akcji referendalnej sprzed trzech lat, akcji, w której Mazowiecka Wspólnota Samorządowa miała swój wkład.

Powodów do odwołania HGW jest tak dużo, że nie sposób, by je  spisać w ramach jednego tekstu. Sam kiedyś pisałem, że za samo przyzwolenie na taki skandal, że jeden z najważniejszych symboli Warszawy – pomnik Stefana Starzyńskiego, stoi w centrum miasta obficie obsrany przez ptaki, odwołałbym HGW ze stanowiska. Teraz głównym powodem odwołania są okoliczności afery reprywatyzacyjnej w Warszawie. Temat ten ma wielu swoich promotorów i komentatorów, więc uważam, że mogę odstąpić od dodawania w tej kwestii swojego zdania. Chciałbym zwrócić uwagę na powody odwołania HGW, które w mniejszym stopniu koncentrują publiczną uwagę, a są ważkie, jako nauczka z okresu prezydentury HGW, ale też jako nauczka na przyszłość.

Chodzi tu o argumenty, jakie wytacza HGW w publicznej debacie, w celu dalszego kontynuowania swojego zasiadania na fotelu Prezydenta Miasta. Pierwszy argument, jaki słyszałem z ust HGW to argument: „… ale ja nic nie wiedziałam”. Ten argument niewiedzy, w ustach urzędnika publicznego, ale i profesora prawa zarazem,  brzmi… rozbrajająco naiwnie. Jest próbą zakwestionowania zasady, że są sprawy, sytuacje, osoby które „nieznajomością rzeczy  nie mogą się tłumaczyć” . Szukając szybko osobistych usprawiedliwień, HGW wprowadza do  debaty publicznej wątek niewątpliwie demoralizujący i intelektualnie  upośledzony. Na jej miejscu obawiałbym się, czy jej rodzimy Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego nie wystąpi ze stanowiskiem (bo pokazał  już  takie predyspozycje), że zasada „nieznajomością rzeczy nie wolno się tłumaczyć”, „nieznajomość rzeczy szkodzi” – obowiązuje HGW jako Prezydenta Miasta. Każdy mieszkaniec Warszawy słuchając takiego argumentu może i ma prawo zapytać sam siebie: „ a po co mi Prezydent Miasta, który nie wie co się dzieje w jego urzędzie”, „ po co mi taki Prezydent Miasta który przy ocenie swojej działalności będzie się zasłaniał swoją niewiedzą”. Pierwsza logiczna odpowiedź jaka się nasuwa to ta, że taki właśnie Prezydent po nic i potrzebny jest inny. I nie ma co z tym czekać.

Drugi argument, jaki słyszałem z ust HGW jako ripostę na zarzuty o jej odpowiedzialność za aferę reprywatyzacyjną to  ten, że „ …osobiście nie odpowiadam za działania innych urzędników miejskich”. Argument nieodpowiedzialności jest bałamutny, bo w niedopowiedzeniach gubi różnicę różnych rodzajów odpowiedzialności. Co najważniejsze, kreśli wizerunek Prezydenta Miasta, co do którego pojawia się znowu wątpliwość: po co mi (nam) Prezydent Miasta, który nie odpowiada za to co się dzieje w urzędzie, którym kieruje? Lepszy byłby taki co powie: ponoszę odpowiedzialność za działania urzędu, którym kieruję i odpowiedzialności tej nie zrzeknę się  i nie będę się jej wypierał.

Trzeci argument, jaki  podaje HGW to ten, że czuje potrzebę dalszego sprawowania urzędu, bo „ to ona sama właśnie najlepiej wyjaśni aferę, jaka miała miejsce w jej urzędzie”. Nazwę ten argument, argumentem samowoli , bo jakkolwiek rozumiem, dlaczego HGW chciałaby kierować procesem wyjaśniania afery reprywatyzacyjnej, to nie rozumiem dlaczego nie przyszło jej na myśl, że właśnie jej to nie uchodzi. Jeśli nie przyszło to znaczy, że raczej gotowa jest pilnować swoich racji i interesów wbrew zasadom, z zasadą bezstronności na czele.

Coś  niedobrego stało się z Urzędem m.st.Warszawy, jeżeli kierujące  nim osoby korzystać chcą z luksusu niewiedzy, nieodpowiedzialności, samowoli.  I nie znaczy, że HGW jest tu jedyną tego rodzaju osobą. Znany mi jest  przypadek, osoby kierującej instytucją kultury podległą Urzędowi m.st.Warszawy, która  - za zgodą Prezydenta Miasta (HGW) - ma wpisane w swoim regulaminie organizacyjnym, że: „Zarządzanie odbywa się na zasadzie delegowania uprawnień finansowych, decyzyjnych, nadzorczych i kontrolnych”.  Zapisu tego,  mimo zastrzeżeń opiniujących projekt regulaminu organizacyjnego, nie dało się zmienić, broniła go Pani Dyrektor (bliska znajoma HGW i osoba wymieniana w kontekście afery  reprywatyzacyjnej)  i bronił Urząd Miasta.  W efekcie powstał akt wewnątrzorganizacyjny poważnej instytucji, który daje wszem i wobec do zrozumienia, że jak zarządzający deleguje swoje uprawnienia to tu, to tam, to zrobił swoje. Zadekretowany został luksus zarządzania przy którym niewiele trzeba robić i za nic się nie  odpowiada.

Referendum w sprawie odwołania Prezydenta m.st. Warszawy postrzegam jako ważne działanie społeczne w imię naprawy  urzędu. Urząd m.st. Warszawy to instytucja samorządowa więc najważniejszą jest dla tej instytucji kontrola społeczna, najważniejszą instancją kontroli są mieszkańcy Warszawy. Trzeba, żeby urzędnicy samorządowi wiedzieli, że kontrola społeczna nie jest martwym zapisem ustawowym i teoretyczną mrzonką.  Mieszkańcy Warszawy za pośrednictwem swych organizacji społecznych jasno  wyrazili swoją wolę odwołania HGW. Trzeba teraz woli samych mieszkańców Warszawy potwierdzającej to stanowisko w referendum. Trzeba tej woli dla  naprawy urzędu, bo nie chodzi tu tylko o jedną osobę  aktualnie sprawującą urząd i sankcję wobec niej.  Chodzi o zasady, o posłuszeństwo  wobec zasad. O jasne wskazanie obowiązku posłuszeństwa zasadom następcom HGW. 


Odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na wio.waw.pl