Tym razem nie o tym, co było tylko raczej wyjątkowo o tym, co będzie. Oto bowiem przed nami przyszłotygodniowa sesja Parlamentu Europejskiego w Brukseli. To tzw. mini -sesja. Inaczej niż ta w Strasburgu, która trwa cztery dni (od poniedziałku do czwartku) ta brukselska składa się tylko z dwóch (środa i czwartek). Zaczyna się popołudniu jednego dnia i kończy wczesnym popołudniem następnego. Omawiany będzie na niej dwudniowy szczyt Unii Europejskiej, który ma miejsce w ten czwartek i piątek. Głównym tematem merytorycznym sesji PE stanie się „Bezpieczeństwo energetyczne, niezależność energetyczna i dostawy energii w wymiarze geopolitycznym: zapewnienie stabilności rynku i przystępnej cenowo energii dla przemysłu i obywateli.”. Wielokroć krytykowałem instytucje Unii Europejskiej m.in. za oderwanie od tego czym żyją przeciętni obywatele krajów członkowskich UE jednak tym razem debata ta będzie oczywistą odpowiedzią na wojnę w Zatoce Perskiej i to wszystko, co jest rezultatem ataku USA i Izraela na Islamską Republikę Iranu.
Kolejne dwie debaty odniosą się do wyzwań stricte gospodarczych. Pierwsza z nich dotyczy „Zakresu gwarantowania depozytów, wykorzystywania funduszy systemów gwarancji depozytów, współpracy transgranicznej oraz przejrzystości”. Natomiast druga mówi o „Środkach wczesnej interwencji, warunkach uruchomienia procedury restrukturyzacji, uporządkowanej likwidacji oraz finansowania działań w ramach restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji”. Proszę wybaczyć bardzo techniczny język i powtórzenia ,ale nazwa sprawozdań (raportów), a co za tym idzie europarlamentarnych debat z nimi związanych to jako żywo gestia PE, a nie mojej wyobraźni...
Osobna debata, być może najbardziej spektakularna z nich ma być poświęcona, tu oficjalny tytuł : „Zwalczaniu korupcji”. Jakże charakterystyczne, że owe korekty „Konwencji w sprawie zwalczania korupcji urzędników Wspólnot Europejskich i urzędników państw członkowskich Unii Europejskiej” nakładają, uwaga, dużo ostrzejsze wymogi wobec administracji państw narodowych niż ... administracji instytucji i agencji unijnych! Jednym słowem parlament w Brukseli i Strasburgu wciela w życie sytuację z "Folwarku zwierzęcego" George’a Orwella, gdzie jak wiadomo wszystkie zwierzęta były równe, ale świnie były równiejsze. ! Oznacza to, że Unia stawia dużo ostrzejsze wymagania państwom członkowskim niż sama sobie. Hipokryzja ? Mało powiedziane. A może po prostu istota funkcjonowania instytucji unijnych?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze