Reklama

XI Europejski Kongres Samorządów

Już ponad dekadę w naszym kraju odbywa się spotkanie samorzadowców z całego Starego Kontynentu. Miałem zaszczyt prowadzić trzy ważne debaty właśnie na tym spotkaniu czyli na  XI Europejskim Kongresie Samorządów. Pierwsza dotyczyła sportu i o niej w tym miejscu pisać nie będę, choć dyskusja z sekretarzem generalnym PKOL Markiem Palusem w formule "face to face" była interesująca, bo dotyczyła m.in. Letnich Igrzysk Olimpijskich w naszym kraju.

Skupię się jednak na dwóch stricte politycznych panelach, które moderowałem. Pierwszy był w praktyce polsko- rumuńskim samorządowym "okrągłym stołem". Wzięło w nim udział sześciu polityków: po trzech z obu krajów. Zaprosiłem do niego ze strony polskiej specjalnie przedstawicieli samorządów różnych szczebli: wojewódzkiego -marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski , prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny (przedstawiłem go naszym gościom jako "rising star" - "wschodząca gwiazdę" polskiej polityki...) i burmistrz Halinowa, przedstawiciel Polski w Komitecie Regionów Europy i prezes Stowarzyszenia Samorządów Polskich Adam Ciszkowski.

Strona rumuńska reprezentowali Marius Apopei - burmistrz  Piatra-Neamț, Ștefan Cucoradă z Suczawy, gdzie jest największe skupisko Polaków w tym kraju (mają nawet własnego posła do parlamentu) oraz Alina Barbu z okręgu Teleorma . To co najbardziej różniło wystąpienia gości i gospodarzy to całkowicie różne odpowiedzi na moje pytanie o stopień wykorzystania środków z Unii Europejskiej. U nas: na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie i Mazowszu (reprezentanci tych regionów byli obecni podczas tej debaty)bardzo wysoki ,blisko 100 % ! U nich 10-20 do 50 %-ta ostatnia jest uważana w Rumunii za... sukces, gdy u nas uznana byłaby za klęskę!

Reklama

To, co obie strony: polską i rumuńska łączy to wspólne narzekania na słaba współpracę z rządem -tym w Bukareszcie i tym  w Warszawie. O to ,że władze centralne dają pieniądze samorządom "po uważaniu", według kryteriów politycznych. To rzeczywiście spory problem.

Druga debata dotyczyła geopolityki i bezpieczeństwa . Na moje zaproszenie wzięli w niej udział : Jarosław Domański , b. ambasador Polski w Islamskiej Republice Iranu , w imieniu ONZ ,OBWE i Komisji Europejskiej obserwował wybory w ponad 2O krajach, Jacek Protasiewicz ,b. wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego z ramienia PO, potem poseł PSL ,Michał Dworczyk, wiceprzewodniczący  Komisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego oraz Wojciech Skurkiewicz, obecny wiceszef Komisji Bezpieczeństwa i Obrony Senatu RP. Z jednej strony wszyscy podkreślali swoje, nazwjmy to-"proamerykanskie" stanowisko (najbardziej Protasiewicz ! ). Z drugiej przyznawali, że świat wraca do "strefy wpływów". A to  jest dla Polski niedobre. Bo skoro Amerykanie poszerzają pod tym pretekstem swoje wpływy w świecie-to przecież Rosja będzie robić to samo. I trudniej będzie nam protestować ,skoro teraz akceptująco milczymy przy kolejnej "operacji militarnej" USA...

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/03/2026 10:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wio.waw.pl




Reklama