Wychodzili właśnie z parku na Pradze-Południe, gdy usłyszeli krzyki kobiety. Okazało się, że to policjantka. Strażnicy miejscy pomogli.
O tym, że czujni mieszkańcy złapali intruza - pisaliśmy. Wcześniej informowaliśmy o bestialskiej napaści na dwie osoby; mężczyzna okładał je metalową rurką aż do utraty przytomności. W Wawrze i na Białołęce dziki rozgościły się na dobre.
Natomiast w ubiegłą środę, 5 sierpnia, strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego zabezpieczali okolice PGE Narodowego, gdzie odbywał się koncert. Około godziny 19.00, gdy wychodzili z Parku Skaryszewskiego, z drugiej strony ulicy usłyszeli krzyki kobiety. Szybko zorientowali się, że to policjantka, która ma problem z bardzo pobudzonym mężczyzną. Strażnicy ruszyli ze wsparciem mundurowej koleżanki.
Mężczyzna zachowywał się agresywnie, był wulgarny i nie zamierzał przestać. Funkcjonariusze zareagowali zdecydowanie - obezwładnili agresora i założyli mu kajdanki. Po opanowaniu sytuacji okazało się, że pobudzony 30-latek już wcześniej dawał się we znaki innym osobom. Miał wbiegać na jezdnię, rzucać butelkami i puszkami w nadjeżdżające auta, a także zaczepiać młode kobiety idące na koncert. Kiedy wcześniej pojawił się w pobliżu policyjny patrol, uspokoił się, ale nie trwało to długo.
Gdy natknął się na samotnie pełniącą służbę policjantkę, znów stał się agresywny. W międzyczasie na miejsce przyjechał także patrol Oddziału Prewencji Policji. Strażnicy i policjanci wspólnie zakończyli interwencję. Sprawdzono dane mężczyzny i ustalono, że nie jest poszukiwany. Badanie trzeźwości wykazało, że miał około 1,85 promila alkoholu w organizmie. Strażniczy radiowóz odwiózł 30-latka do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych.
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze