Zbyt piękne żeby mogło być prawdziwe? Społeczeństwo pokazało oderwanej od niego władzy, czyje jest państwo, w czym ogromny udział mieli samorządowcy.
Odesłanie na śmietnik złego prawa – projektu ustawy o metropolii warszawskiej oraz przejęcia Sądu Najwyższego – nie jest efektem dobrotliwości prezesa Kaczyńskiego ani przenikliwości prezydenta Dudy, lecz zwycięstwem obywateli. I dowodem, że opinia publiczna ujawnia się nie tylko w migających na ekranach telewizorów wynikach sondaży.
Gdy Timothy Garton Ash pisał swoją „Wiosnę obywateli”, relacjonującą fascynujące dla młodego absolwenta Oxfordu pokojowe przemiany demokratyczne w Europie Środkowo-Wschodniej – pewnie przez myśl mu nie przeszło, że w niespełna 30 lat później w kraju, który stał się ich symbolem i liderem opinia publiczna powróci z siłą tak zaskakującą. Wydawało się przecież, że obywatele na trwale pozostawili sprawy publiczne zawodowym politykom. Tymczasem w Polsce 2017 r. mieli nie tylko swoją wiosnę – jak u Asha – ale i lato. Wielki udział samorządowców w tym zbiorowym przebudzeniu zaskoczyć może tylko tych, którzy nie czytali sondaży. Przecież z kolejnych „Diagnoz społecznych” i badań CBOS od dawna wynikało niezbicie, że Polacy uznają władzę lokalną za im najbliższą i oceniają ją równie wysoko, jak surowi są wobec polityków parlamentarnych. Zaś rządy silnej ręki nie są rozwiązaniem – jak badania wskazują – wskazywanym jako pożądane przez zwykłych Polaków.
Pomimo wciąż niezawodnej maszynki do głosowania, pozwalającej na przeforsowanie dowolnych przedłożeń w Sejmie i Senacie – rządzący cofnęli się po raz pierwszy w kwestii rozszerzenia granic metropolii warszawskiej. Projekt Jacka Sasina, przedwyborczy, bo mający w zamierzeniu dać PiS-owi prezydenturę stolicy, niechlujny (zapomniano o Podkowie Leśnej) i zakulisowy (podpisujący się pod nim posłowie ustawy nie znali) – trafił do niszczarki, gdy napotkał jednolity opór. Za sprawą samorządowców, licznie obecnych na marszu wolności 6 maja i samych mieszkańców, głosujących w referendach lokalnych (m.in. w Ożarowie i Legionowie) przeciw zmianom, które próbowano im narzucić, powróciło hasło „Nic o nas bez nas”. I pojawiło się nowe: „Ożarów to nie Krym”. Partia rządząca skapitulowała przed milczącą dotychczas większością, chociaż w obozie Kaczyńskiego pojawiały się pokusy, żeby – jak u Bertolta Brechta – „rząd rozwiązał naród i wybrał sobie nowy”.
Drugie zwycięstwo Polski obywatelskiej nastąpiło w chwili, gdy prezydent Andrzej Duda zawetował ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Pierwsza z nich – równie bałaganiarska, jak ta Sasina – myliła liczbę sędziów, bo jej ojciec Stanisław Piotrowicz miał do prawa stosunek równie niefrasobliwy, jak protektorzy jego kariery z czasów stanu wojennego. Postawiony przed życiowym wyborem Andrzej Duda wybrał większość Polaków, a nie większość parlamentarną. Decyzję poprzedziły namowy ze strony Pawła Kukiza i bohaterki opozycji antykomunistycznej Zofii Romaszewskiej. Wśród tych, którzy go do weta nakłaniali znaleźli się historyczni twórcy polskiego samorządu: profesorowie Jerzy Stępień i Jerzy Buzek. Na ulicznych demonstracjach widziało się koszulki z nadrukami „wolne miasto Legionowo”, nazwami różnych regionów i ośrodków. Polska lokalna i demokratyczna wygrała z centralistyczną i aparatczykowską. Polityków z Sejmu, tych z opozycji, organizatorzy protestów prosili, żeby nie wpychali się do pierwszego szeregu. Bo szkodzą.
Po raz kolejny – jak przy okazji ACTA, gdy za rządów PO młodzież wyszła na ulice w obronie wolnego i bezpłatnego Internetu – siła społecznego sprzeciwu ujawniła się z całą mocą. Wtedy była mroźna zima, teraz gorące lato. Ale pogoda dla demokracji powraca za sprawą jej głównych bohaterów, zwykłych obywateli. A wraz z nią optymizm.
Autor: Łukasz Perzyna
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
widzę że na portalu są dziennikarze kodziarze
widzę że na portalu są dziennikarze kodziarze