Reklama

Kwadrans na ubóstwo i sprawozdawca z Maroka

Proponuje krótką i pouczająca wycieczkę do Francji, a ściślej do Alzacji. Oto bowiem druga w październiku sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu rozpoczęła się od .... 15- minutowej debaty na temat „Międzynarodowego Dnia Walki z Ubóstwem”. Może intencje były dobre, ale efekt żałosny: poświęcenie raptem kwadransa na sprawy ubóstwa pokazuje nie tylko brak empatii jednej z trzech najważniejszych instytucji UE, ale też kompromitujące z punktu widzenia wyborców priorytety.

Kolejna debata „Zmiany w akcie w sprawie surowców krytycznych” była dla mnie ciekawa przede wszystkim z powodu jej sprawozdawcy. Oto bowiem był nim europoseł... Mohammed Chahim. Urodził się w Maroku w 1985 roku, ale reprezentuje Holandię ,a ściślej tamtejszą lewicę. Jego obecność w europarlamencie, zresztą drugą kadencję, symbolizuje ofensywę europejskich muzułmanów, którzy pną się po drabinie stanowisk w polityce na szczeblu lokalnym , krajowym i europejskim ,ale również w mediach i biznesie.

Reklama

Dyskutowano także o przepisach o odpadach oraz polityce spójności. Półtorej godziny poświęcono na rosyjskie ataki w UE, zwłaszcza na "statki handlowe na Morzu Czarnym”. Było tego równo sześć (!) razy więcej niż czasu poświęconego na ubóstwo.

Trawestując polskie przysłowie „Mądry Europejczyk po szkodzie” -"tak możnaby skomentować dyskusję o szczycie Unia Europejska-Wielka Brytania. Najpierw establishment unijny ,niestety z ówczesnym przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem na czele swoją arogancją i stawianiem ultimatów Londynowi wypchnął Zjednoczone Królestwo z Unii Europejskiej, a jak kraj drugiej gospodarki UE znalazł się poza Wspólnotami Europejskimi to teraz następuje lament i zgrzytanie zębów.

Reklama

Rozmawiano też o budżecie UE na rok 2027 ,a więc w ostatnim roku tzw.unijnej perspektywy budżetowej na lata 2021-2027. Komuniści mieli swoje „pięciolatki”,a Bruksela ma swoje „siedmiolatki”. Ciekawe i wielce symptomatyczne, że nowy budżet siedmioletni na lata 2028-2034 chce się na siłę, w pośpiechu, dociskając kolanem do europarlamentarnej ściany przegłosować najpóźniej do wiosny przyszłego roku. Tymczasem normalnie robiono to w ostatnich tygodniach roku poprzedzającego nową unijną perspektywę budżetową. Ten pośpiech wynika z gigantycznego strachu, że wiosenne wybory prezydenckie we Francji wygra Marine Le Pen, a Paryż wtedy może zablokować - w trosce o francuskie interesy - budżet UE.

Unijny diabeł siedzi w szczegółach. Dlatego o nich piszę. Jednak coraz bardziej ów niebieski diabeł z żółtymi gwiazdkami jedzie na oparach . Gorzej ,że sam chyba o tym nie wie.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wio.waw.pl




Reklama